środa, 17 września 2014

Gruzja - winiarska skamielina


Jeśli ktoś szuka żywej winiarskiej skamieliny, powinien spróbować wina z Gruzji. Produkuje się je od 8 tysięcy lat i ciągle tą samą tradycyjną metodą - w dużych glinianych amforach - qvevri. Jak opowiadał Paweł Woźniak, przedstawiciel firmy Krako Slow Wines - mają one zaskakująco dużo nazw związanych z poszczególnymi regionami Gruzji; od lagvini, lagvinari po kubari czy laghuti. Największe z nich to kolosy mierzące ponad 2,5 metra wysokości o pojemność do 8 tysięcy litrów. Produkowane są ręcznie z gliny, z zewnątrz uszczelnionej cementem, a wewnątrz pokrytej pszczelim woskiem. Następnie tak przygotowane, umieszczane są w ziemi i czekają na winobranie. Wyciśnięty sok z gron fermentuje pod gęstych kożuchem zwanym czacza, który powstaje ze zmiażdżonych skórek i szypułek. To dzięki temu całemu procesowi wina mają potężne, drapiące gardło - taniny.
W promocji gruzińskich win, paradoksalne dużą rolę odegrało embargo, nałożone przez Rosję w 2006 r. Gruzini musieli poszukiwać innych rynków na swoje wyrobry, a co najważniejsze otworzyć oczy tamtejszych konsumentów na swoje produkty. Zaczęto dbać o wysokie standardy i jakość, dzięki temu przemiany nastąpiły również w samym kraju. Powstało 18 apelacji, które dziś prężnie zaczynają wprowadzać normy i przepisy jakościowe.

Podczas degustacji zorganizowanej w Le Salon przez Poznaj Smak Gruzji mieliśmy okazję spróbować czterech gruzińskich win.

Kvaliti 2012
Białe wino produkowane przez Archila Guniava w qvevri, przez co nabiera charakteru modnych i hipsterskich win pomarańczowych. Bursztynowy kolor powstał w wyniku długiej maceracji skórek winogron (ze szczepów krakhuna, tsitska, tsolikouri). Co ciekawe Gruzini piją na co dzień właśnie białe wina. 
W zapachu nuty łąki, siana, ziół. W ustach trochę mało ciała, ale za to dobra kwasowość i taniny (coś czego nie mają tradycyjne białe wina). Zupełnie nie przypominało nam białych pozycji, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Było gęste, oleiste, widzielibyśmy je bardziej w towarzystwie jakiegoś dania.

Koncho&Co. Saperavi
Owoc dużej korporacji, z bardzo podstawowym obrazem tego szczepu. Dojrzewało nie w qvevri, a w stalowych kadziach. Mocno owocowe - porzeczki i wiśnie. W smaku ostre taniny i dobra kwasowość. Proste codzienne wino, idealne do biesiady, czy grilla. 

Khashmi Saperavi 2011Od małego producenta Malkhaza Jackelli. Jeszcze za młode, nie do końca ułożone. Taniny toporne, nadal nie wtopione. Dominują nuty powidłowe, czekolada, zioła, tytoń i skóra. Warto na nie poczekać kilka lat, bo już teraz pokazuje duży potencjał. Na plus, że pomimo 14,5% alkoholu - ten nie dominował.

Nika Bakhia Separavi 2011 Wino od prawdziwego artysty - dosłownie i w przenośni. Nika jest rzeźbiarzem, sam projektuje etykiety do swoich win, a każde z nich ręcznie numeruje. Wino jest przepiękne. W nosie czujemy dojrzałą wiśnię, ale też mnóstwo nut drewnianych, wędzonych, dymnych. Usta to znów wyważona kwasowość i tak charakterystyczne dla win z Gruzji potężne taniny. Nadaje się również do odłożenia na kilka lat.

Win z Kaukazu nie ma sensu porównywać z winami z Europy. 
Po pierwsze, wschodnie perełki nie chcą być ułożone, grzeczne i eleganckie. Oddają znakomicie gruziński klimat, żyjących tam ludzi, charakter i historię tego regionu. Dlatego nie warto nawet się zastanawiać czy tym winom bliżej do butelek z Włoch, Hiszpanii czy Chile. One są sobą i nic więcej im do szczęścia nie potrzeba. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz