Jest weekend jest riesling!
Dziś wracamy do wersji słodkiej, od której zaczęliśmy naszą przygodę z rieslingiem. Po ostatnich wojażach stwierdziliśmy, że warto będzie spróbować czegoś "z wyższej półki", stąd sięgnęliśmy po rieslinga spätlese Fritz Zimmer 2012. Wino kupiliśmy w Dobrych Winach: cena 52,99 zł.
Riesling ma jasny, słomkowy kolor z nieco ciemniejszymi, złotymi refleksami. Na kieliszku nie zostawia łez, bo i alkoholu ma w sobie niewiele (jedynie 7,5%). Nos nie jest intensywny. Mamy trochę jabłek i gruszek, w tle nuty masła. W smaku kwasowość jest umiarkowana. Nawet jak na rieslinga z późnego zbioru, poziom cukru jest wysoki, a brak wyraźnie podkreślonej kwasowości go wzmacnia. Wyczuwamy smak miodu, gruszek i nieco owoców tropikalnych (brzoskwinie).
Niestety w ogólnej ocenie butelka nie zrobiła furory. Brakowało jej świeżości; smak i zapach nie urzekał. Przypadek chciał, że podaliśmy ją do pstrąga, i to połączenie okazało się zupełnie nieudane. Brak jego kwasowości w połączeniu z wysokim poziomem słodyczy przytłoczył rybę i przyznajemy się do błędu w tej kompozycji.
Na szczęście uratował go popołudniowy deser: naleśniki ze słodkim twarogiem i truskawkami. Tutaj miał okazję się obronić - w myśl zasady, że do deserów powinno się serwować wina słodsze od samego dania, faktycznie sprostał zadaniu.
Robert: Wino niejakie. Brakowało mu wyrazistości. Zapach niewiele opowiadał, smak był zdominowany przez słodycz. Największą frajdę sprawiło testowanie jak wino łączy się z daniami. Dlatego daję mu jedynie 80/100.
Marta: To połączenie z rybą będzie mnie prześladowało! Przyznaję, że na przyszłość pomyślimy dwa razy, kiedy będziemy chcieli zestawić tego typu słodycz z białym mięsem pstrąga w sosie chrzanowym. Telefonu ratunkowego do Pawła Białęckiego nie można było wykonać, więc trzeba uczyć się na błędach. Sam riesling polecałabym do deserów o średnim poziomie słodkości, żeby faktycznie dać mu przewagę i poczuć jego smak. W moim przypadku okazało się, że nie jestem miłośniczką takiej słodyczy, ale zapewne znajdzie ona swoich zwolenników. Dla mnie 80/100.
Nasze poszukiwania trwają dalej. Udało nam się wczoraj odwiedzić Wojtka z Winnego Garażu i kolejne opisywane rieslingi będą pochodziły właśnie stamtąd.
Ocena - średnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobre Wina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobre Wina. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 czerwca 2014
niedziela, 1 czerwca 2014
Wino drugiego dnia - Montezovo Valpolicella Ripasso 2012
Sam region Valpolicella to obszar leżący na północ od Werony, w bezpośrednim sąsiedztwie Jeziora Garda. Według reguł, które rządzą w tej apelacji, wina muszą zawierać mieszankę trzech charakterystycznych szczepów: Corvina, Rondinella i Molinara, z niewielkim dodatkiem kilku innych odmian.
Dzisiejsza butelka to Montezovo Valpolicella Ripasso DOC 2012 od producenta Azienda Agricola Monte Zovo di Cottini Diego e Figli. Kupiona w Dobrych Winach w ramach promocji w cenie 29,99 zł (cena regularna 49,99 zł).
Wino ma bogaty, krwisty kolor dojrzałego granatu, z ładnym połyskiem. Jest transparentne i zostawia na ściankach gęste łzy (14% alkoholu). W nosie nie jest agresywne. Mamy charakterystyczny aromat rodzynek, tak znany w Amarone, czujemy też wiśniową konfiturę, trochę nut ziołowych i migdałów. Zapach jest lekki, bardzo przyjemny, lecz trochę wycofany. W ustach wino ma średnią budowę, czujemy dobrze zarysowaną kwasowość, przechodzącą w łagodną słodycz. Znowu można zidentyfikować wiśnie, może maliny i zioła. Taniny są delikatne. Smak jest harmonijnie zbudowany, okrągły i zbalansowany. Wino kończy się lekko gorzkim finiszem.
Robert: To wino "drugiego dnia". Początkowo wydało się trochę rozwodnione. Kiedy sięgnąłem po nie kolejnego dnia (gdy pooddychało), aromaty i smak stał się bardziej rozłożysty. Oprócz nut owocowych pojawiło się gorzko-migdałowe tło, wyraźnie wskazujące na kontakt z Amarone. W tej promocyjnej cenie to naprawdę dobre wino. 86/100.
Marta: Na pierwszy plan w zapachu i smaku wysuwa się wiśnia. Owocowość tego wina stanowi jego klasę i plasuje go na dobrym poziomie. 85/100.
Próbowaliśmy je w połączeniu z jagnięciną. W tym duecie ładnie komponowało się z mięsem, a dzięki swojej lekkiej strukturze nie zdominowało dania.
Ocena - dobre +.
piątek, 18 kwietnia 2014
Jest stek - jest Malbec - Portillo 2013
Każdy winiarski kraj Ameryki Południowej ma szczep wina będący jego skarbem narodowym. W Chile jest to carmenere, w Urugwaju tannat, zaś w Argentynie malbec. A skoro dziś Światowy Dzień Malbeca, to wybór na wieczór nasuwa się sam :).
Malbec to szczep, w którym fan wina albo się zakocha, albo go znienawidzi. Daje wina silnie skoncentrowane, mocno owocowe, ale z dużą ilością tanin. Argentyńscy winiarze niestety lubią dodatkowo te cechy podkreślić. W efekcie często powstają wina przesadzone, nadmiernie taniczne, o zachwianej równowadze. My na szczęście trafiliśmy na odpowiednią butelkę.
Portillo Malbec 2013 od Bodegas Salentein pochodzi z najsłynniejszego winiarskiego regionu Argentyny - Mendozy. Jednym z jego skarbów jest wino, a drugim wołowina. Takie jest też klasyczne połączenie malbeca - stek. My również taką przyrządziliśmy kolację.
Same wino ma przepięknie głęboki, nieprzezroczysty kolor, w barwach soczystej, dojrzałej wiśni. W nosie jest owocowe, ale bez narzucania się. Czujemy wiśnie, śliwki, porzeczki, ale też dojrzałe maliny. Nuty beczkowe są nieco schowane, delikatnie w tle wyczuwa się zioła i drewno.
Usta są ostre, ale przyjemne. Najpierw czujemy dobrą kwasowość, która przechodzi w owocową słodycz. Taniny są mocne, twarde, ściągające. Wino jest niesamowicie długie, z naprawdę przyjemnym pieprznym finiszem.
Robert: Surowe, męskie wino. Ze stekiem współgrało rewelacyjnie. Ale gdy mięsko się skończyło, sam malbec nie stracił na wartości. Jak argentyński cowboy chwyciłem to bycze wino za rogi. Wiem jedno - malbec trafi na stałe do mojego winnego menu - to jest mój styl. 86/100
Marta: Mój nie. Smakowało ale Gaucho nie jestem. 81/100
Do steku pewny wybór. Do picia solo trzeba mieć charyzmę. Ale jeśli ktoś lubi wina z charakterem, nieco ostre, może nie do końca zbalansowane - lasso w dłoń i spróbujcie upolować jakąś butelkę :). My swoją zdobyliśmy w Dobrych Winach przecenioną na 31 zł.
czwartek, 17 kwietnia 2014
Torre de Vigia 2010 - dobre Duoro w dyskontowej cenie
Wyobraźcie sobie krzewy sadzone na zboczach, których nachylenie dochodzi nawet do 60%. Podłoże zbudowane z łupków, przypominające niemal litą skałę, w którą korzenie z trudem mogą się zapuścić. Do tego dochodzi sięgający nawet 40 stopni Celsjusza upał! Aż dziw, że to właśnie stąd pochodzą największe portugalskie wina, a tym słynne na cały świat porto.
Dziś jesteśmy w Dolinie Duoro w północnej Portugalii. Trudno o piękniejsze, ale i zarazem dziwniejsze miejsce do uprawy winorośli.
W naszych kieliszkach wylądował mniej szlachetny, ale równie udany przedstawiciel Duoro - Torre de Vigia 2010. To kupaż szczepów Tinta Roriz (kolejne określenia tak przez nas lubianego Tempranillo), Touriga Franca i Tinta Barroca.
Wino ma ładny wiśniowy kolor, dość głęboki, z delikatną obręczą. Tinta Barroca to szczep charakteryzujący się dużą ilością cukrów w gronach, a co za tym idzie dodający "mocy" butelce. Tutaj świadczą o tym łzy ładnie spływające po szkle (13,5% alkoholu).
Początkowo nos jest ostry, nieco kanciasty. Wino ma ziemisty aromat, czujemy wyraźnie drewniane nuty - solidnie potraktowano je beczką. W tle jednak wyczuwalne są aromaty ciemnych owoców. Smak jest dość płytki, kwaskowy z zaznaczonym garbnikiem. Owoce w ustach są słabo zaznaczone. Pierwszy kieliszek nie zachwyca.
Przy portugalskich winach kluczem jest cierpliwość i czas. Gdy do wina wróciliśmy następnego dnia, stało się ono wyraźnie subtelniejsze. Zapach złagodniał, owoce ładnie wtopiły się w beczkowe nuty. Sam smak stał się bardziej zaokrąglony. Kwasowość złagodniała, wino stało się słodsze, lepiej ułożone.
Robert: Początkowo bezrefleksyjne wino zamieniło się w całkiem przyjemny przykład portugalskiej szkoły. Dobry owoc, niezłe taniny - wino z pazurem typowym dla Półwyspu Iberyjskiego - moje klimaty. Nie porywa, ale smakuje. Daję 81/100.
Marta: Przy pierwszym podejściu wino było tylko proste. Faktycznie potrzebowało czasu, żebym mogła powiedzieć o nim nieco więcej. To nie jest może magia, którą oczekiwałoby się po Dolinie Duoro, ale czasem potrzebna jest i taka zwyczajność. Przy drugim podejściu stało się mocniejsze, nabrało większej kwasowości i nie mogę oprzeć się stwierdzeniu, że w tle mignęły mi truskawki. 80/100
Podczas promocji w Dobrych Winach kosztowało 14,99 zł. Teraz na stronie internetowej widnieje jeszcze niższa cena. W tej dyskontowej cenie wino warte zainteresowania, znacznie lepsze niż sugeruje ubytek w portfelu :).
Dziś jesteśmy w Dolinie Duoro w północnej Portugalii. Trudno o piękniejsze, ale i zarazem dziwniejsze miejsce do uprawy winorośli.
W naszych kieliszkach wylądował mniej szlachetny, ale równie udany przedstawiciel Duoro - Torre de Vigia 2010. To kupaż szczepów Tinta Roriz (kolejne określenia tak przez nas lubianego Tempranillo), Touriga Franca i Tinta Barroca.
Wino ma ładny wiśniowy kolor, dość głęboki, z delikatną obręczą. Tinta Barroca to szczep charakteryzujący się dużą ilością cukrów w gronach, a co za tym idzie dodający "mocy" butelce. Tutaj świadczą o tym łzy ładnie spływające po szkle (13,5% alkoholu).
Początkowo nos jest ostry, nieco kanciasty. Wino ma ziemisty aromat, czujemy wyraźnie drewniane nuty - solidnie potraktowano je beczką. W tle jednak wyczuwalne są aromaty ciemnych owoców. Smak jest dość płytki, kwaskowy z zaznaczonym garbnikiem. Owoce w ustach są słabo zaznaczone. Pierwszy kieliszek nie zachwyca.
Przy portugalskich winach kluczem jest cierpliwość i czas. Gdy do wina wróciliśmy następnego dnia, stało się ono wyraźnie subtelniejsze. Zapach złagodniał, owoce ładnie wtopiły się w beczkowe nuty. Sam smak stał się bardziej zaokrąglony. Kwasowość złagodniała, wino stało się słodsze, lepiej ułożone.
Robert: Początkowo bezrefleksyjne wino zamieniło się w całkiem przyjemny przykład portugalskiej szkoły. Dobry owoc, niezłe taniny - wino z pazurem typowym dla Półwyspu Iberyjskiego - moje klimaty. Nie porywa, ale smakuje. Daję 81/100.
Marta: Przy pierwszym podejściu wino było tylko proste. Faktycznie potrzebowało czasu, żebym mogła powiedzieć o nim nieco więcej. To nie jest może magia, którą oczekiwałoby się po Dolinie Duoro, ale czasem potrzebna jest i taka zwyczajność. Przy drugim podejściu stało się mocniejsze, nabrało większej kwasowości i nie mogę oprzeć się stwierdzeniu, że w tle mignęły mi truskawki. 80/100
Podczas promocji w Dobrych Winach kosztowało 14,99 zł. Teraz na stronie internetowej widnieje jeszcze niższa cena. W tej dyskontowej cenie wino warte zainteresowania, znacznie lepsze niż sugeruje ubytek w portfelu :).
sobota, 15 marca 2014
Kometa - Quinta Dos Currais 2012
Jest to kupaż czterech szczepów: 35% touriga nacional, 40% aragones, 15% castelao, 10% rufete. Pierwszy z nich, do niedawna używany był jedynie do wyrobu porto, obecnie coraz częściej wykorzystuje się go do produkcji innych win. Jego cechą charakterystyczną jest mała ilość soku w owocach, co daje wysoką koncentrację zawartych w nich smakach. Aragones to nic innego jak znane już i opisywane przez nas tempranillo, które w Portugalii występuje pod tą nazwą. Castelao to z kolei odmiana dająca lekkie, owocowe, bardzo świeże wina. Rufete to znowu szczep o dużej kwasowości. Takie połączenie daje idealny balans.
W kieliszku wino ma ciemny, głęboko fioletowy kolor. Ładne łzy wskazują na wysoką, bo 14,5% zawartość alkoholu. W nosie jest intensywnie owocowe. Królują jagody i wiśnie, w tle przewijają się również truskawki i poziomki. Smak to harmonia wrażeń. W pierwszym odczuciu wino jest kwaskowe, by zaraz rozpłynąć się w ustach w słodyczy i zostawić mocny taniczny finisz. W smaku dominują nuty beczki (wino leżakowało 8 miesięcy w beczkach amerykańskich i francuskich). Czujemy wanilię i maślane herbatniki. Owoce przybrały zaś postać już nie świeżych, zebranych prostu z krzaka czy drzewa, ale przetworzonych na dżem.
Robert: Lekkość, kwasowość i owoc z jednej strony. Słodycz i beczka z drugiej. Wino na pierwszy rzut oka jest pełne sprzeczności, ale połączonych harmonijnie w przyjemną dla nas całość. W relacji cena do jakości więcej niż dobre. 84/100 zupełnie nie naciągane :)
Marta: Kometa to było pierwsze słowo jakie przyszło mi na myśli w kreacji smaku. Cudowne przechodzenie kwasowości w słodycz, ogień delikatnie gaszony przez wodę - stwarza niesamowite doznania smakowe. Portugalię wpisuję na listę nieodkrytych jeszcze niespodzianek. Moje 85/100.
Wino nie dość że znakomicie "pijalne", to przy tym ma w sobie sporo niuansów i zaskoczeń. A póki w Dobrych Winach kosztuje w kiermaszu 24,99 zł nie ma nad czym się zastanawiać :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
