Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sangiovese. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sangiovese. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Włochy w DaWino na Ursynowie

Zawsze kibicujemy lokalnym inicjatywom winiarskim! Od jakiegoś czasu obserwowaliśmy różne miejscówki na Ursynowie i upatrzyliśmy sobie dopiero co otwarty lokal DaWino. Same połączanie szerokiej selekcji włoskich win, lokalnych polskich piw (z rzemieślniczych browarów), serów i wędlin zapowiadało ciekawe wrażenia. Na miejscu możecie też spróbować włoskich dań z krótkiego, ale treściwego menu. Jak na włoski klimat przystało, w poniedziałek kuchnia była zamknięta, ale do kieliszka zamówionego na miejscu otrzymaliśmy deskę serów i wędlin.

Współwłaściciel zdradził parę tajemnic tego miejsca, podpowiedział że wszystkie artykuły są przez niego osobiście wyselekcjonowane. Wśród win dominuje lubiana w Polsce Toskania, ale znaleźć można też przedstawicieli innych popularnych włoskich regionów. Ceny wskazują na prokunsumenckie podejście, pewnie wpadniemy tam jeszcze nie raz:)!

Korzystając z okazji zakupiliśmy Brunello di Montalcino Bellaria 2007 (119 zł). Montalcino dane nam było zwiedzić podczas tegorocznego urlopu. Sami przywieźliśmy kilka butelek, które wymagają jeszcze domowego leżakowania, dlatego z tym większą ciekawością sięgnęliśmy po taką 7-letnią butelkę. Bellaria to niewielki producent który istnieje od 1963 r. i posiada 40-hektarowe gospodarstwo. 
Jak to Brunello, wino dojrzewa w beczkach przez prawie 36 miesięcy i wypuszczane jest na rynek w piątym roku po zbiorach. 

W kieliszku głęboki kolor: dojrzałych wiśni z bordowymi refleksami. Piękne, regularne łzy. Rocznik 2007 był rokiem stosunkowo ciepłym, stąd wino ma aż 14,5% alkoholu, jest on jednak znakomicie wkomponowany w całość i dzięki temu praktycznie niewyczuwalny. Nos złożony, bogatszy z każdym kolejnym kieliszkiem: ciemne owoce, czekolada, suszony tytoń i zioła to jedne z najbardziej wyrazistych aromatów. W smaku umiarkowana kwasowość, sporo słodyczy (to też zasługa ciepłego rocznika) i odrobinę nie do końca zintegrowane taniny. 

Robert: Spokojnie mogłoby poczekać jeszcze 2-3 lata, choć już teraz daje niesamowitą frajdę. Wino ułożone, mocno owocowe, pełne aromatów i smaków. Pewnie nie jest to czołówka Brunello, ale w tej cenie pozwala cieszyć się butelką pełną wdzięku i owocowej mocy. 89/100

Marta: Poukładana i spokojna butelka. Lubię miękko skoncentrowane owoce, lekkie ziemiste aromaty i absolutnie wyczuwalną czekoladę. To miłe doznania, szczególnie dla tych którzy są jej miłośnikami! 
We mnie przywołała wspomnienia porośniętych winoroślą wzgórz które otaczają to cudowne miejsce!  

Ocena - bardzo dobre.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Weekendowe chianti - Villa Montorsoli Chianti 2011

Za nami piękny weekend! Razem ze znajomym spędziliśmy go poza miastem; wieczorem niedzielni kierowcy dali nieźle popalić, ale pozytywnie zmęczeni i głodni, wspólnie upichciliśmy steka z jarmużem i do tego podaliśmy chianti. 
Wybór padł na Villa Montorsoli Chianti 2011 z Castelfiorentino. Wino kupione w Almie w przecenie po 34,99 zł (cena regularna ok. 48 zł). Sangiovese jest tutaj uzupełnione szczepami canaiolo (10%) merlot (10%).

Kolor prezentuje się nieco żywiej niż w typowym chianti: bordowy z fioletowymi odblaskami. W kieliszku zostawia łzy o średniej intensywności. Niestety wino ma dla nas podstawową wadę: alkohol nie wtopił się w całość. Czujemy go wszędzie - w nosie i ustach. Smakuje bardziej jak truskawkowa nalewka niż chianti. Kwasowość niska, wino jest słodkawe. A same taniny gdzieś daleko w tle. Po aromatach smażonych konfitur spodziewalibyśmy się wina "gęstego jak galaretka", które można kroić nożem. Niestety jest odwrotnie - brakuje mu ciała i jest rozwodnione.

Robert: Owocowość jest tutaj zbyt dosłowna. Brakuje jakiejkolwiek tajemnicy, czy niuansów. Nie po to kupujemy chianti, by napić się truskawkowej nalewki i to bez odpowiednich dla nalewki procentów :) Niewarte swojej ceny! 78/100

Marta: Wino zupełnie nie w moim stylu. Nie lubię butelek, w których pierwsze skrzypce grają alkoholowe nuty i trudno skupić się na czymkolwiek innym. Taka dominanta może i znajdzie swoich miłośników, ale mnie do siebie nie przekonała. 

Ocena - kiepskie.

czwartek, 22 maja 2014

Klasyka - Chianti Classico Castello di Verrazzano 2011

Jest okazja, więc nadszedł moment, aby otworzyć butelkę Chianti Classico Castello di Verrazzano 2011.

Jak podaje kontretykieta winiarstwo w Verrazzano sięga aż XI w. Sam zamek od którego pochodzi nazwa winnicy leży na wzniesieniu w okolicy Grave. Winnica obejmuje swoim zasięgiem 52 hektary leżące na wysokości 300-400 m.n.p.m. To chianti zawiera w sobie, oczywiście oprócz nieodzownego sangiovese, domieszkę canaiolo. Wino podlega fermentacji w kontrolowanej temperaturze, a następnie maceracji przez 10-14 dni. Dojrzewanie odbywa się we francuskich beczkach przez 12 m-cy i przez kolejne 4 m-ce w butelkach. 

Wino ma czysty kolor dojrzałych czereśni z fioletowym pobłyskiem i delikatnie jaśniejszą obręczą. Jest transparentne i zostawia na szkle ładnie spływające, gęste łzy (ma 14% alkoholu). Początkowo nos nie jest intensywny. Wino wymaga przewietrzenia i pooddychania. Wówczas pojawiają się nuty drzewne, zielone. Stopniowo smak staję się coraz bogatszy. Czujemy wiśni z pestkami, nieco likieru wiśniowego, malin i ziół. Mamy też aromaty beczkowe - czekolada i wanilia. Zapach jest złożony, z każdym kolejnym kieliszkiem możemy znaleźć nowe aromaty i wrażenia.

Smak najpierw kwaskowy, z gorzkawą końcówką. Później staje się bardziej zaokrąglony. Na wierzch wypływa delikatna wiśniowa słodycz. Taniny początkowo szorstkie i wypełniające całe usta, stopniowo wtapiają się w całość. Wino staje się zaokrąglone, beczka nie przytłacza, dobrze podbija owocową świeżość sangiovese.

Robert: Wino mogące być archetypem chianti. Wszystko jest w idealnych proporcjach - radosne owoce, zadziorne taniny, świeża kwasowość, a nawet piękna stylizowana etykieta. Pełna gama zapachów i smaków połączone w całość jak idealna muzyczna kompozycja. Gra mi w ciele jeszcze długo po wypiciu i domaga się 87/100.

Marta: Klasyczna elegancja z pasjonującym zapachem, który zostawia nawet długo po delikatną ostrość w nosie. Piękny fioletowy połysk, który wprowadza smakowe doznania dobrego chianti. Zaspokoi te niewymagające gusta, a dla tych którzy poszukują klasyki w klasyce stanie się godnym uwagi przystankiem. 85/100

Dobry balans owocu i beczki. Wino od święta i na co dzień. Dobre solo i do posiłku. Gdyby nie cena - ok. 75 zł w Winnicach Południa i w podobnej cenie w innych winiarniach - sięgalibyśmy po nie częściej.

Ocena - bardzo dobre.

środa, 14 maja 2014

Co podziwiać w Chianti Mirabile 2012 z POLOmarketu?

Prawie miesiąc temu, bardzo smakowało nam wino z POLOmarketu z Apulii. Druga z butelek, w którą zainwestowaliśmy to szczególnie przez nas lubiane chianti - Mirabile 2012

Cantina Danese, skąd pochodzi nasza butelka to producent mający swoją siedzibę w regionie Soave, a więc na północy Włoch, pomiędzy Wenecją a Weroną. Tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Skąd w ich portfolio Chianti, którego tradycyjny region wytwarzania leży 300 km dalej na południe. Oczywiście mogli kupić i tam jakąś parcelę i zająć się produkcją sangiovese. Pytanie, czy jednak taka daleka "kolonia" będzie w stanie wytworzyć dobre, klasyczne chianti? Czy nie należy od kilku pokoleń przesiąknąć miejscowym terroir, poznać lokalną specyfikę?

Wygląd wina.
Kolor przypomina dojrzałe czereśnie. Jest dosyć transparentny i ma ładny połysk. Łzy są dostrzegalne, ale raczej skąpe. Zapach jest wycofany i ulotny. Czujemy wiśnie, trochę ziół. Kilka razy zdawało się, że gdzieś tam daleko w tle, na obrzeżach naszych zmysłów czai się jakaś tajemniczość, drugie dno. Próbowaliśmy różnych trików - intensywniej mieszaliśmy winem, daliśmy mu pooddychać - niestety nie udało się nam się tego odkryć.

W ustach wino ma fajną kwasowość, przyzwoicie zarysowane taniny. Ale w ogólnym rozrachunku wino jest krótkie i płytkie. Owoce nie są pogłębione niczym dodatkowym. Nie ma ani dobrze podkreślonej beczki, ani szeregu smaków czekających w kolejce na ujawnienie się.

Robert: Mam problem z tym winem - nie smakowało dla mnie jak chianti. W degustacji w ciemno stawiałbym bardziej na jakiś zupełnie inny rodzaj. Nie zaskakuje niczym szczególnym. Nie ma czegoś, co można by chwycić i choć chwilę się zatrzymać. Bezrefleksyjnie przepływa przez usta. 78/100

Marta: Przeminęło z wiatrem, przyjemną włoską bryzą ale pozostawiło po sobie niewiele. 77/100.

Mirabile znaczy po włosku "godny podziwu". Jednak co mielibyśmy podziwiać w chianti nie smakującym jak chianti? Lepiej zaoszczędzić kilka złotych i np. skoczyć do Biedronki po Shiraza.

Ocena - średnie.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Sangiovese na weekend z Marksa&Spencera

Sobotni wieczór to czas, kiedy wystarczy włączyć radio, przygotować lekką kolację i cieszyć się bliskością ukochanej osoby. Winem, które znakomicie sprawdza się w takich chwilach jest sangiovese - szczep dający wina aromatyczne, owocowe i świeże.

Oprócz tego, że jest ono podstawą tak lubianych przez nas chiantii, jest też uprawiane w innych miejscach Półwyspu Apenińskiego. Tym razem zdecydowaliśmy się na zalegającą od dłuższego czasu butelkę z Marksa&Spencer - Sangiovese Puglia 2012 od producenta Cantine del Copierre Ora. Mamy tutaj wino segmentu IGP (Indicazione Geografica Tipica), czyli przynajmniej w teorii: wino nie tak szlachetne i posiadające mniej walorów niż wina z apelacji (DOC, lub DOCG).

W kieliszku prezentuje się jak typowe sangiovese. Ma delikatny kolor, przypominający świeże maliny, może ceglany mur. Jest transparentne, z delikatnym poblaskiem. Lekkie (11,5% alkoholu), ale mimo to pozostawia na ściankach delikatne łzy.

Dominują aromaty owocowe: głównie czerwone owoce (truskawki i porzeczki), ale też nieco jagód. Wyczuwalne są nuty roślinno-kwiatowe. Wino nie było beczkowane, więc nie znajdujemy w nich cięższych aromatów pochodzących z procesu starzenia. W smaku wino jest dość kwaskowe, lekkie i rześkie. Wyraźnie dominują smaki owoców. Garbniki nie są wyczuwalne. Jest krótkie, w końcówce trochę gorzkawe. 

Robert: Niby nic wielkiego - proste, owocowe wino. Trochę kwaskowe, bez drugiego dna i polotu. Ale czasem niczego więcej nie potrzeba. 82/100

Marta: I mi niczego więcej nie było trzeba; bo czy wino zawsze musi zostawiać po sobie gwiezdną poświatę?! Mnie przekonało właśnie swoją prostotą. 83/100.

Kilka słów o predyspozycjach kulinarnych. Wina próbowaliśmy do placków ziemniaczanych z pieczonymi buraczkami, kolendrą, kozim serem i gulaszem wołowych. W tym połączeniu dobrze się skomponowało się i nie stłumiło tego aromatycznego dania. Jest co prawda bardzo lekkie, ale też dość kwaskowe, więc pite solo na dłuższą metę może być nieco męczące. Polecamy zaopatrzyć się do niego w jakąś choćby małą przekąskę.

środa, 9 kwietnia 2014

Wino do meczu - Arentino Chianti 2011

Czy do meczu Ligii Mistrzów można popijać wino?
Jeszcze jakiś czas temu, do takiej kompozycji dodalibyśmy wyłącznie piwo, ale dziś przyznajemy, że im bardziej wciągnął nas winny świat, tym mniejszą chęć mamy na inne procentowe trunki. 
Aby odpocząć od dominującej ostatnio w blogosferze Portugalii, zdecydowaliśmy się na Włochy. Niestety drużyn z Półwyspu Apenińskiego nie ma już w tych piłkarskich rozgrywkach, jednak włoskie wina jak mało które nadają się do okazji, jaką jest każdy mecz.

Arentino Chianti 2011 idealnie wpasowało się w ten klimat. To podstawowe wino producenta Cantina dei Vini Tipici dell` Arentino, który w swojej ofercie ma duży asortyment win, także tych z droższych półek. Wino oczywiście powstało na bazie Sangiovese (75%) oraz Canaiolo (10%), Merlot (5%), Cabernet (5%) oraz Trebbiano (5%).

Wino o typowym dla Chianti kolorze truskawek, dachówki, czy też cegły (do wyboru z czym komu się bardziej ten odcień kojarzy), transparentne, klarowne, z delikatnym połyskiem. W nosie ładnie zaznaczone nuty beczkowe, czujemy wanilię, cynamon, toffi. Do tego sporo czerwonych owoców - maliny, poziomki. Czuć również alkohol, ale nie jest go w nadmiarze.

W ustach wino satynowe, niemal niewyczuwalne taniny. Atak (pierwsze wrażenie) to słodkie owoce, który stopniowo przechodzi w niewybujałą kwasowość, jej posmak zostaje również na finiszu. 

Gdy damy mu pooddychać otwiera się jeszcze bardziej. Zapach odkrywa kolejne niuanse:  fiołki, a smak staje się jeszcze bardziej owocowy.

Robert: Zapach bogatszy od smaku. Po nosie spodziewamy się większej eksplozji smaków, a wino tylko delikatnie syczy w ustach :). Ale w swojej cenie (ok. 30 zł w Piotrze i Pawle) to wybór bezpieczny, stąd moje 85/100.

Marta: Zapach otwiera drzwi włoskiego klimatu, smak cudownie oddaje jego toskański wymiar. O tym winie chyba nie trzeba dużo mówić, a ja już tak mam że Toskania mnie hipnotyzuje i ten spokój jest bezcenny. 83/100

Wino o charakterze dość prostym; takie stołowe chianti serwowane często w toskańskich restauracjach jako towarzysz tamtejszych dań. Pite solo do meczu, pozwalało skupić się na widowisku, a z drugiej strony stanowiło naprawdę smaczne i przyjemne tło. Trafny wybór wina na wieczór.

poniedziałek, 10 marca 2014

Niespełnione nadzieje - Chianti Classico Fortezza Dei Colli

Kabacki Lidl i Św. Graal?
W związku z włoskim tygodniem w Lidlu zauważyliśmy na półce prawdziwe Chianti Classico za 24,99 zł - Fortezza Dei Colli od Ireos Sca. Niestety ta podejrzanie niska cena przełożyła się na smak wina.

O ile sam kolor (transparentny z różową obrączką i ładnymi łzami) przypominał typowe chianti, to już zapach był zdecydowanie za płytki. Dominował alkohol, w tle wyczuwalne były nuty owocowe, ale bardzo słabe. W smaku wino było również bardzo płytkie. Nie wyczuliśmy ani garbników, ani bogatych nut owocowych.
Nie chcieliśmy się poddać, daliśmy mu pooddychać i niewiele się zmieniło w samym smaku, tylko zapach nabrał lepszej nuty - trawiastej i drzewnej, a w ustach można było wyczuć truskawki. 

Robert: W tym winie wszystko było ulotne. Ani smak, ani zapach nie miał w sobie tej miękkiej owocowej słodyczy której oczekuję od chianti. Brakowało mi w nim duszy Toskanii. To nie jest złe wino, da się je wypić, ale jednak od prawdziwego toskańskiego koguta oczekuję o wiele więcej. Stąd ode mnie jedynie 77/100.

Marta: Ja zupełnie nie potrafię opisać tego wina, mam wrażenie że czegoś mu brakuje, gdzieś popełniono błąd, stąd taka jego bezwładność, przesadzona prostota, nijakość. Wino nie miało dla mnie płci, na myśl przychodzi mi refleksja, że pasowałoby w wyjątkowo upalny dzień, nie rozgrzałoby głębi ale zostawiłoby alkohol. Moje 76/100.

Jak na wino do trzech dych nie było złe. Jak na Chanti Classico niestety nie porywało. Można kupić, ale po co? Dopłaćcie lepiej kilka złotych i rozejrzyjcie się za naprawdę niezapomnianym chianti.

poniedziałek, 3 marca 2014

Nie tym razem - Sangiovese Toscana 2012, Cecchi

Dziś spróbowaliśmy tak niedobrego wina, że zastanawialiśmy się, czy w ogóle je opisywać. Warto to jednak zrobić, by ostrzec innych :)

Ale od początku... Planowaliśmy na kolację zrobić sałatkę z szynki parmeńskiej i winogron. Szukaliśmy jakiegoś wina, aby niezobowiązująco wypić kieliszek. Skoro szynka była z Parmy to i wino powinno być z Włoch. Wybór padł (ze względu na ładną etykietę) na Sangiovese Toscana 2012 od Cecchi z Biedronki.

Jest to wino o klasie IGT (Indicazione Geografica Tipica), czyli tzw. wino regionalne. Do tej pory kilka razy trafialiśmy na dość dobre wina tej klasy, niczym nieustępujące klasycznym DOC, czy DOCG. A tu taka niespodzianka!

O ile jeszcze przy sałatce wino było nawet znośne, to już pite solo wypadło tragicznie. Mimo ładnego truskawkowego koloru, w głębi mieniącego się fioletem, wino ma nieprzyjemny chemiczny zapach. Dopiero gdzieś daleko w tle ledwo da się wyczuć jakieś owocowe nuty. Smak jest jeszcze gorszy: przeraźliwie kwaśny, bardzo przez to zaburzone. Nie byliśmy w stanie wyczuć żadnych konkretnych aromatów.

Nad tym winem nawet nie ma co się rozwodzić, dość powiedzieć, że dajemy mu 67/100 (Robert) i 65/100 (Marta) ...punktów.

Jesteśmy zawiedzeni - wydane 20 zł wydane to zdecydowanie za dużo. Tak słabego wina dawno nie piliśmy. Tym razem spory minus dla Biedronki, za stawianie tego na swoich sklepowych półkach.