Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winne Wtorki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winne Wtorki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 września 2014

Somontano na Czekoladowy Winny Wtorek

Dzisiejszy Winny Wtorek jest wyzwaniem: łączymy wino z czekoladą. Takiego doświadczenia nie mamy jeszcze na swoim koncie, tym z większą przyjemnością podchodzimy do tego odcinka.

Do próby wybraliśmy dwa niebeczkowane, lekkie wina z Hiszpanii z apelacji Samontano:

Pyrene Tinto Roble 2013 Somontano - 19,99 zł w Lidlu
Kupaż Caberneta Sauvignon i Tempranillo. Wino o głębokim śliwkowym kolorze. Na kieliszku pozostawia pojedyncze łzy. W zapachu porzeczka, jeżyna i trochę ziół oraz liści. W smaku średnia kwasowość i suche, drewniane taniny. Niestety butelka przeciętna, nużąca, na usta ciśnie się określenie: owocowy soczek. 

Sierra de Guara Idrias Tinto Joven 2012 - 29,00 zł u Marka Kondrata
To kupaż Merlot, Tempranillo i Caberneta Sauvignon. W kolorze dojrzałych malin. W nosie dominuje burak (a myśleliśmy, że to domena win z Europy Środkowej). W smaku niska kwasowość, słodycz, trochę nut czereśniowych, ziół, ale  i też warzyw. Prawie niewyczuwalne taniny. Spodziewaliśmy się po tej butelce nieco więcej owocowej świeżości.

Do win próbujemy belgijskiej mlecznej (przynajmniej w naszej ocenie, pomimo opisu na opakowaniu), dość słodkiej czekolady (54% zawartości kakao). 
Jak wypadają w połączeniu z nią nasze butelki:
Pyrene - wino i czekolada idą obok siebie, para zakochanych to to nie jest, bo trudno powiedzieć żeby wzajemnie się uzupełniali;
- Idrias - duże zaskoczenie, bo czekolada zniwelowała warzywne nuty, które nam przeszkadzały. Wino stało się bardziej jedwabiste, owocowe, spójne a to duży plus.

Nadal trudno nam wyrokować o jakiś zasadach łączenia wina i czekolady, bo nasze doświadczenia są zbyt znikome, a i wina - musimy szczerze przyznać że nas rozczarowały. Dodatkowo wydaje się, że mleczna czekolada lepiej sprawdziłaby się z mniej owocowym winem, uwypuklając jego świeże cechy. 
Czy to reguła, czy jednak wyjątek? Postaramy się sprawdzić w przyszłości.

Z czym czekoladę łączą inni blogerzy:
Winniczek - porto i recioto
Blurppp - bordeaux
Przywinie - winna czekolada
Czerwone czy białe - gewurztraminer
Winiacz - biedronkowa Francja
Winettoo - syrah

wtorek, 19 sierpnia 2014

Musujące na różowo Winne Wtorki - Cava Prestige NV Rosado Brut

Wracamy na kolejne Winne Wtorki, których tematem jest róż w wersji musującej wyprodukowanej metodą tradycyjną.

W języku winiarskim oznacza ona sposób produkcji stosowany od wieków przy szampanach. Dwutlenek węgla w butelce nie jest sztucznie dodawany, ale powstaje na skutek naturalnego dojrzewania wina w butelkach. Poza szampanami metoda ta stosowana jest też przy kilku innych rodzajach win, jednym z nich jest katalońska cava. Oprócz pochodzenia, różni je rodzaj używanych winogron - w Hiszpanii są to lokalne szczepy Macabeo, Xarello i Parellada (cavy białe) oraz jak w naszej butelce - Trepat. Cava jest też znacznie tańsza od szampana i stąd jej dzisiejszy wybór;)


Cava Prestige NV Rosado Brut jest do kupienia w Marks&Spencer w cenie 37,99 zł. Została ona wyprodukowana specjalnie dla tej sieci. Oprócz odmiany Trepat, w butelce mamy też szczepy Monastrell oraz Garnacha. Oznaczenie NV (nonvintage) przy winach musujących wskazuje, że przy jego tworzeniu w celu znalezienia najlepszej kombinacji pomieszano kilka roczników. 

W kieliszku ma łososiowy kolor, któremu jednak bliżej do bieli niż do czerwieni. Bąbelki są eleganckie, choć wino pieni się raczej umiarkowanie. Mamy też 11,5% alkoholu. W nosie delikatne nuty poziomkowe i trochę drożdży. Sam zapach jest dość skąpy. Usta orzeźwiające, ze średnią kwasowością i wyraźnie wytrawnym, nawet lekko gorzkim finiszem.

Robert: Jeśli chodzi o wina różowe, to jestem do nich nastawiony raczej sceptycznie. Ta butelka potwierdziła moje przeczucia. Trudno też cokolwiek sensownego o nim powiedzieć. Jest grzeczne, aż za bardzo poukładane. Ani smak ani zapach nie mają w sobie żadnej dominanty. Sytuację próbowałem ratować szybko wyciągniętym z lodówki camembertem, ale i to, klasyczne przecież przy winach musujących połączenie, tym razem nie do końca się zagrało i nie wydobyło z naszej cavy drugiego dna. Dla mnie butelka z serii wypij-zapomnij. 79/100

Marta: Róż i bąbelki powinny z reguły zachwycać kobiety. Niestety taka baza faktycznie na nic się zdaje, jeśli ma dać popis solo w Winne Wtorki. Na początku słodkie, w finiszu przenikliwe, trudno cokolwiek innego wyczuć. Podoba mi się jedno: bąbelki pozostawiają na języku dość długo, miłe gorzkie doznania.

Ocena - średnie.

Inna blogerzy popijali:
Czerwone czy Białe - Cava Bohigas
Winniczek - Reserva Brut Pinot Noir Rosat Penedes D.O. 2011

wtorek, 15 lipca 2014

Winne Wtorki po węgiersku - Royal Tokaji Furmint 2012

Tematem kolejnych Winnych Wtorków są białe wytrawne Węgry. Okazuje się, że inicjatywa ma dla nas również walor edukacyjny, gdyż do tej pory mało popijaliśmy win z tego kraju. Wybraliśmy chyba najbardziej oczywisty winiarski region Madziarów, czyli Tokaj. 

Po upadku, jaki Tokajom zafundował poprzedni ustrój, winiarze wkładają bardzo dużo pracy by powrócić do poziomu który tak rozsławił tamtejsze wina na świecie. Oczywiście największe laury zdobywają ich słodkie pozycje, ale z uwagi na temat próbujemy dziś wytrawnego.

Na warsztacie mamy Royal Tokaji Furmint 2012 zakupiony w Vininova w cenie 44,90 zł, wyprodukowany przez Royal Tokaji Wine Company. 

Wino o kolorze delikatnie słomkowym, z ładnym połyskiem. Pojawiają się pojedyncze łzy, ale niezbyt gęste - 13% alkoholu. Nos mało wybujały, zwiewny i dość chłodny. Wyczuwamy aromaty kwiatowo-miodowe i migdały. W smaku średnia kwasowość połączona ze słonawym finiszem. Nie czujemy za dużo owoców, smak jest wysublimowany, delikatny i elegancki, lekko mineralny.

Robert: Mamy zbyt mało doświadczenia, by ocenić, czy to typowy przedstawiciel wytrawnych Furmintów. Wino samo w sobie bardzo mi się spodobało. Lubię takie białe butelki, które nie muszą wybujałą owocowością przykrywać swoich braków. Tu wszystko jest na miejscu - delikatność, zwiewność, zmysłowość. Bardzo dobre wino. 88/100

Marta: Nasz Tokaj nie należy do owocowych gigantów. Mocno ekspresywne, zapach na prawdę przejmujący, zapowiadający miłe doznania, ale dla mnie nuty alkoholowe grają w kompozycji pierwsze skrzypce i pomimo schłodzenia zupełnie nie pasują mi do letniego klimatu. Może i kwasowość została właściwie zbilansowana, ale to nie jest wino, które można od tak sobie popijać solo.
Ja jestem niestety na nie...

Ze względu na duże rozbieżności w odbiorze tego wina nie podajemy jego oceny :)

Co popijano na innych blogach:
Winiacz - Juhfark Nagy Somlói 2012
Jongleur - Olaszrizling 2013 Pannonhalmi Apátsági Pincészet
Przy winie - Myrtus Tokaj 2008 Szaraz Szamorodni

wtorek, 1 lipca 2014

Winne Wtorki - Kampania - Aglianico 2011 Beneventano IGP

Dziś w Winnych Wtorkach czas na Kampanię.
Ostatnio dużo uwagi poświęcaliśmy białym winom, dlatego tym razem postawiliśmy na szczep Aglianico, który znany jest od starożytności i nazwa prawdopodobnie wywodząca się od "ellenico" - świadczy o jego greckim pochodzeniu. Dojrzewa on bardzo późno, czasem zbierany jest dopiero gdy spanie śnieg. Uważa się go za najszlachetniejszy czerwony szczep południowych Włoch, a jego najlepsze butelki porównuje się nawet z barolo.

Mamy Aglianico 2011 Beneventano IGP, kupione w Marks&Spencer w cenie 29,99 zł. Nie pochodzi z żadnej z renomowanych apelacji DOCG w Kampanii - Taurasi i Aglianico del Taburno.

Wino w kolorze dojrzałych czereśni, krwiste, rubinowe z ładnym połyskiem. Jest delikatnie transparentne, a na szkle pozostawia gęste, regularne łzy. Mamy w nim 12,5% alkoholu. W nosie czujemy zdecydowane nuty owocowe, głównie konfiturę truskawkową i maliny. Daleko w tle delikatne różane nuty. Zapach utrzymany jest w ryzach, choć jest ciężki i gesty, nie przytłacza jak to często zdarza się w winach z południa Półwyspu Apenińskiego. W ustach średnia kwasowość, która przechodzi w słodkie nuty. Taniny są bardzo delikatne. Trochę rozwodnione, nie ma za dużo ciała, brakuje mu wyrazistości. W stosunku do wrażeń jakie zapowiada ciężki zapach, smak o dziwo jest dość świeży i lekki.

Robert i Marta: Ta butelka nie jest szczytem naszych marzeń. Trochę schematyczne, proste, nie zaskakuje. Ale też trudno odmówić mu odrobiny wdzięku, bo zapach zapowiadał duszną owocowość, a w smaku mamy fajną kwaskową świeżość. 82/100

Ocena - dobre.

Pozostali blogerzy prezentują: 
Enoeno - Mustilli Vigna Fontanella Greco Sannio 2012 
Winiacz - Villa Matilde Aglianico 2010 IGP Campagna

wtorek, 17 czerwca 2014

Organiczne Winne Wtorki - Falcata Bio 2012

Dzisiejszy winno-wtorkowy tematu padł ofiarą naszej propozycji. Postawiliśmy na wina organiczne. Wśród bloggerów pojawiła się krótka dyskusja, która potwierdziła że pojęcie "wina organicznego" ma wielorakie znaczenie.
Mówiąc najprościej są to wina, przy których produkcji nie stosuje się produktów chemicznych tj. nawozów czy środków owadobójczych. Podczas winifikacji nie używa się składników pochodzenia zwierzęcego, a siarka dozwolona jest w ilości znacznie mniejszej niż w "normalnym" winiarstwie. Istnieją organizacje (Agrocert, Aclave czy Ecocert), które nadają specjalne certyfikaty winnicom, jakie przestrzegają powyższych zasad. Co ciekawe nazwa "wino organiczne" została dopuszczona do używania w Unii Europejskiej dopiero w 2012 r. Istnieje też odrębna kategoria win biodynamicznych, które idą jeszcze krok dalej. Winnice traktuje się wtedy jak żywy organizm, do nawożenia używa się produktów wytworzonych wewnątrz gospodarstwa, zaś przy uprawie ważną rolę odgrywają m.in. fazy księżyca. Przy całej tej tematyce nasuwa się pytanie: jaka jest granica prawdy pomiędzy "zielonym" marketingiem, a rzeczywistą troską o środowisko...
Jedno jest pewne, wina organiczne to ciekawy trend, który na pewno będzie się cieszył coraz większą popularnością. 

Wybrana przez nas butelka to Falcata Bio 2012 z winnicy Pago Gran Casa (DO Valencia), położonej na 50 hektarach, ok. 50 km na południe od Walencji, na wysokości 530 m.n.p.m. Butelkę zakupiliśmy w Winnym Garażu w cenie 33 zł.

Falcata to nazwa starego Iberyjskiego miecza. Jej długość odpowiadała ramieniu wojownika, który był grzebany razem z nią po śmierci. Butelka stanowi kupaż Garnachy, Syrah, Monastrell, z niewielką ilością starannie wyselekcjonowanego Merlota. Fermentacja i maceracja następuje w stalowych zbiornikach w kontrolowanej temperaturze. Każdy szczep fermentuje osobno, na jego naturalnym osadzie. Dodatkowo, część wina przez trzy miesiące dojrzewa w beczkach. Na sam koniec, jeszcze przed wypuszczeniem na rynek, odpoczywa w butelkach przez kolejny kwartał.

W kieliszku piękny burgundowy kolor z fioletowymi refleksami. Jest delikatnie transparentne i pozostawia na kieliszku rzadkie łzy. Ma 14% alkoholu, ale bardzo ładnie wtopionego w strukturę wina. W zapachu ulotne, z delikatnymi nutami wanilii i żywicy, ale stanowiącej jedynie tło radosnej i świeżej śliwkowej owocowości. Soczyście kwaskowe, jagodowe, z łagodnymi taninami i lekko metalicznym posmakiem.

Robert: Hiszpania w niedocenianej przez nas Polaków postaci. Nie ma tutaj przytłaczającej i pokrywającej wszystko beczki. Jej aromaty stanowią tylko ładne tło i dopełnienie owoców. Całość jest lekka i rześka. Może brakuje trochę koncentracji, ale w letni wieczór przymykam na to oko i daję 85/100.

Marta: Czuję suszone zioła, zapach świeżo ściętego drzewa. Zaraz dostanie mi się, za to że koloru nie można wyczuć nosem, ale nasuwają mi się skojarzenia soczystej, trawiastej zieleni. Zostawia ona przenikliwe doznania, nawet trochę drażni. Smak wzbogaca się nieco słodyczą, czuję ciemne, leśne owce, które całości dodają rześkości. Przyjemna, organiczna pozycja.

Ocena - dobre+.

Jakie wina organiczne popijali inni:
Winiacz - Parra Jimenez Demeter Syrah 2013
Czerwone czy białe - Mont'Albanno Grillo 2012

wtorek, 20 maja 2014

Winne Wtorki - rustykalna Frankovka 2011

Do tej pory Morawy kojarzyły się nam z kiepskim winem, kupionym w markecie podczas ubiegłorocznej wycieczki do Pragi. Dziś mamy okazję by zweryfikować te doświadczenia, z okazji tematu Winnego Wtorku. W Warszawie nie tak łatwo było zakupić wino z tego regionu. Byliśmy odsyłani z kwitkiem z kilku znanych nam winiarni. Jeden ze sprzedawców powiedział nam nawet, że w Czechach nie rozróżniają cen hurtowych i detalicznych, stąd import wina od naszych południowych sąsiadów nie jest atrakcyjny.

Rzutem na taśmę, udało się nam trafić na butelkę wina Frankovka 2011 od Chateau Bzenec w Piotrze i Pawle (23,99 zł). Nazwa producenta nas rozbawiła; przypomina takie twory znane z naszego piłkarskiego podwórka jak Arsenal Krowia Góra, czy FC Krapkowice :). 

Frankovka to czeska nazwa szczepu znanego szerzej pod nazwą Blaufränkisch, uprawianego w całej Europie Środkowej (Bałkany, Niemcy, Słowacja, Czechy, Austria). Daje on zazwyczaj lekkie, owocowe wina, o dość silnie kwaskowym charakterze.

W kieliszku wino ma kolor dojrzałych, czerwonych malin, jest transparentne. Lekkie, nie ma dużo ciała, więc na kieliszku nie zostawia łez. Nie jest też zbyt mocne, zawiera 12,5% alkoholu. W nosie wyczuwamy wiśnie z wyraźnymi szypułkami, maliny, nuty liściaste - wino jest dosyć zielone, owoce nie są dojrzałe. Sam zapach jest zwiewny, nieco mglisty, ale przyjemny. Przypomina nam zapachy młodości - letniego sadu i wakacji spędzanych u dziadków na wsi, podwórka zroszonego deszczem po intensywnej burzy.

W ustach wino jest lekkie, o wyraźnie zaznaczonej kwasowości i szorstkich garbnikach. Jeśli chodzi o smaki to są to znów niezbyt dojrzałe wiśnie, ale smak nie jest rozbudowany, dość szybko urywa się, pozostawiając taniczny finisz.

Robert: Wino nieskomplikowane - jak wspomniane wakacje, gdy byliśmy dziećmi. Wypiłem je bez większych emocji, ale i bez niesmaku. Nie jest to mój styl, dlatego trudno mi się nim zachwycać, ale 81/100 mu się należy, bo wstydu nie ma.

Marta: Zdarzają się takie momenty w naszych degustacjach, że trudno mi jest pochylić się nad nosem, czy ustami wina. Muszę przyznać, iż czasem zastanawiam się, czym jest to spowodowane. Czy należy przyjąć założenie, że skoro wino nie wyzwala we mnie większych emocji, to być może nie zasługuje na uwagę? Nie chcę jednak by argument zmęczenia ciężkim dniem dyskredytował Morawy. Zapach i smak niedojrzałych wiśni niech będzie moją jedyną podpowiedzią dla tych, którzy zechcieliby zmierzyć się z tą butelką. 79/100

To spotkanie z winem z Moraw nie było zachwycające. Należy mu jednak oddać, że w swojej rustykalnej świeżości i prostocie, piło się je z pewnym rozrzewnieniem. 

Ogólna ocena - średnie.

Co prezentują inni blogerzy:
Przy winie z dwiema lipami

Blurppp przybliża nam Morawy
Słodkie Czerwone czy Białe
Winetoo z Palavą
Winne przygody również

wtorek, 15 kwietnia 2014

Winny Wtorek - Manzanilla Extra Dry M&S

Białe domki rozrzucone na malowniczo położonych wzgórzach, ognisty temperament, corrida i flamenco - z tym kojarzy się Andaluzja. Przy tej wyliczance nie można zapomnieć też o sherry - królowej południa Hiszpanii.

To wzmacniane białe wino, do którego w procesie fermentacji dodawane jest brandy. W wyniku tego powstaje trunek o podwyższonej zawartości alkoholu oraz aromatach niespotykanych w innych rodzajach wina. 

W teorii brzmi bardzo kusząco. My niestety poszliśmy na łatwiznę i zakupiliśmy wino Manzanilla Extra Dry z Marksa&Spancera za 29,99 zł. To był BŁĄD.

Ta odmiana sherry jest najbardziej wytrawą i najlżejszą wersją. Ma ładny bursztynowy kolor i na tym niestety kończą się jej zalety.

Zapach odrzuca silnym alkoholem przypominającym trunki znane z monopolowych, a nie dystyngowanych barów Kadyksu, czy Grenady. Niby można wyczuć jakieś suszone śliwki, czy jabłka, ale tego nie da się długo wąchać. W smaku czuć trochę karmelu, migdałów. Wino jest kwaskowe ze słoną nutą. 

Całość wybitnie nam nie podeszła. Nie chcemy oceniać w punktach tego wina, bo może wybraliśmy zły rodzaj sherry, złą butelkę bądź w ogóle nie jesteśmy fanami tego trunku. Dzisiejszy Winny Wtorek nie był naszym dobrym strzałem.

Jesteśmy ciekawi jak inni blogerzy, my na tym etapie mówimy sherry stanowcze - nie :)
DoTrzechDych zachwycone :)
Relacja Winiacza prosto z Hiszpanii 
Mariusz zaczyna stopniowo 

wtorek, 1 kwietnia 2014

Winne Wtorki - Berbera D`Asti Superiore 2010 Cascina Polsino

Dziś nasz debiut w Winnych Wtorkach, serdecznie pozdrawiamy pozostałych wtorkowiczów.

Temat czerwonego Piemontu pochodzi od Mariusza Boguszewskiego. Chcieliśmy zacząć z przytupem i poszukać fajnego nebbiolo, ale jako, że w kilku winiarniach nie trafiliśmy na nic ciekawego i będąc już pod presją czasu zdecydowaliśmy się na zakup mniej szlachetnej (przynajmniej w teorii) barbery. Ostatnio w Lidlu jest nowa oferta włoskich win - zakupiliśmy butelkę Berbery D`Asti DOCG Superiore 2010 Cascina Polsino. 

Barbera powinna dawać wino o niskiej zawartości tanin, pełne owoców i bardzo soczyste. Kiedyś kojarzyła się z masowym winem stołowym, ale ostatnimi czasy coraz częściej trafiają się bardziej szlachetne wina, produkowane z tej odmiany. 

Wino o kolorze dojrzałych czereśni, lekko przezroczyste, z delikatnie zaznaczoną herbacianą obręczą i łzami. Nos raczej zamknięty, skąpy. Na początku czujemy ostrość alkoholu, stopniowo otwiera się w kierunku zapachów owocowych, wiśni i czegoś, czemu najbliżej jest do świeżych liści. Ale nie jest to zapach, który obezwładnia zmysły, cały czas jest przytłumiony, jakby za zasłoną.

W ustach wielowymiarowe, płynnie przechodzące przez trzy fazy. Najpierw atakuje nas słodyczą, potem do głosu dochodzą nuty kwasowe, by zakończyć się przyjemną owocowością (czyżby truskawki). Taniny są bardzo delikatne, niemal niewyczuwalne.

Robert: Bardzo dobra kwasowość, wino żwawe i żywotne. Jest owocowy animusz, a z drugiej strony pewna powaga i stonowanie. Nie jest to wino wybitne, ale to nie znaczy, że nie można go docenić. Na wieczorną degustację bardziej niż dobre, stąd daję 85/100.

Marta: Wyczuwalne świeże, słodkie owoce - stawiam na maliny, choć truskawki też przychodzą mi na myśl. Posiada w sobie niezwykły element relaksu, wydaje się że nie potrzebuje specjalnego towarzysza, a z drugiej strony na pewno wspaniale komponowałoby się z czerwonym mięsem. Wino jest dobre, ale brakuje mu prawdziwej głębi, tego co powinno nadać mu szlachetności. 83/100

Za 39,99 zł w Lidlu mamy wino o nieskomplikowanej strukturze, ale ładnie wyważone i zrobione ze smakiem. Taką barberę, za w sumie niewygórowaną jak na Piemont cenę, popieramy w 100% :).

A co wybrali inni wtorkowicze? Poniżej lista, którą będziemy aktualizować.
Enoeno - na koniec, ale za to z barolo