Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 sierpnia 2014

Ale Wino!

Film "Lucy" (science fiction na bardzo średnim poziomie) i spacer po Śródmieściu to był nasz plan na wczorajszy wieczór. Od jakiegoś czasu nosiliśmy się też z odwiedzinami miejsca, o którym dawno stało się już głośno - Ale Wino. Lokal znajdujący się nieopodal Placu Trzech Krzyży jest słynny (można już śmiało tak powiedzieć) głównie ze znakomitej kuchni i dobrego wyboru win, wśród których znajdują się np. butelki z Winnego Garażu (np. Steinmüle czy myKarp). Wizyta w tym klimatycznym miejscu absolutnie poprawiła nam humory, a "mobilna karta win i dań" jest godna pochwały!

Spróbowaliśmy Grüner Veltlinera Obere Steingen 2010 od Markusa Hubera. Ten najważniejszy, austriacki szczep, do tej pory był przez nas pomijany. Wino powstało w wyniku 6-godzinnej maceracji, fermentacji w stali oraz dojrzewaniu na osadzie przez 4 miesiące. Ma delikatnie żółty kolor z wyraźnie zielonymi refleksami. W nosie aromaty tropikalnych owoców, trochę nut kwiatowych i pieprzu. W ustach bardzo świeże, z dobrą kwasowością. Jest miękkie, plastyczne, bardzo dobry towarzysz do posiłku. Cena może nie jest niska (72 zł przy zakupie), ale na pewno adekwatna do skali doznań jakie wino zaprezentowało w połączeniu z daniami.

W akompaniamencie wina spróbowaliśmy trzech popisowych dań lokalu. Zarówno buraki z karmelizowanym kozim serem, czarnymi porzeczkami i galaretką z czarnego bzu, jak i kwiaty cukinii w tempurze, wypełnione musem z bakłażanu podane z czarną soczewicą oraz ravioli z selera nadziewane kalafiorem były przepyszne.

Dzięki uprzejmości Ale Wina spróbowaliśmy również:

- Calvas Reserva 2011 z Doliny Duoro - wino wytworzone w 100% z touriga nacional, mocno owocowe, dodatkowo podkręcone przez beczkę z dobrze zaznaczonymi taninami. Na pewno nie jest to sztampowa Portugalia, ale wino szykowne i eleganckie.

- Unculin Bierzo 2013 - to znów 100% hiszpańskiego szczepu mencía, w Polsce raczej niedocenianego, a szkoda, bo powstają z niego ciekawe, lekkie, owocowe wina - ta butelka ma bogaty nos, pełen czerwonych owoców, ziół i przypraw, w smaku jest trochę mało skoncentrowane, ale sprawdzi się na pewno z hiszpańskimi przekąskami.

Ale Wino to miejsce znakomicie łączące wina z kuchnią. A że każdy ze składników prezentuje wysoki poziom, to ich suma sprawia gwarancję satysfakcji z wizyty. Polecamy!

sobota, 23 sierpnia 2014

Krew z byka z Lidla - Sangre de Toro 2013 od Torresa

Próbujemy dziś znaną na polskim rynku butelkę Sangre de Toro 2013 od Torresa. W Lidlu dostaniecie ją za jedyne 19,99 zł. 

Torres to potężny producent, posiadający kilkanaście winnic w Katalonii, Chile i Kalifornii. Jedna z jego marek to właśnie Sangre de Toro - kupaż szczepów Garnacha oraz Carinena, produkowane od 1954 roku. Jego nazwa nawiązuje do rzymskiego boga wina - Bachusa, zwanego też Synem Byka. 

Kolor stanowi znakomite rozwinięcie nazwy. Jest ciemny, głęboki, nieprzezroczysty. Ma wiśniowy odcień z bordowymi refleksami. Łzy są liczne i gęste. Alkohol jest dość wysoki - 13,5%. Zaraz po otwarciu dominuje też w nosie - dlatego warto dać temu winu pooddychać. Stopniowo otwiera się w kierunku wiśni i czerwonych porzeczek. Wychodzi też beczka (wanilia i nuty korzenne), ale nie jest nachalna i pozwala dominować owocom. W ustach mamy średnią kwasowość i bardzo miłą owocowość - wiśnie, jeżyny.Taniny są bardzo aksamitne.

Robert: Po byczej krwi spodziewałbym się nieco więcej zadziorności. Tutaj w ustach zabrakło trochę ciała i koncentracji. Ale wino jest przyjemnie owocowe, beczka nie dominuje i nie przytłacza, a jedynie spina butelkę w przemyślaną całość. W swojej cenie bardzo eleganckie i dobrze ułożone. Zdecydowanie warto. 86/100

Marta: Bardzo przyjemna i miła w obejściu butelka. Owocowość jest jej największym atutem. Delikatna, subtelna i dobrze zbalansowana kwasowość, wydobywa aromaty dojrzałej wiśni a beczka dosłownie muska smak.

Ocena - bardzo dobre.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Musujące na różowo Winne Wtorki - Cava Prestige NV Rosado Brut

Wracamy na kolejne Winne Wtorki, których tematem jest róż w wersji musującej wyprodukowanej metodą tradycyjną.

W języku winiarskim oznacza ona sposób produkcji stosowany od wieków przy szampanach. Dwutlenek węgla w butelce nie jest sztucznie dodawany, ale powstaje na skutek naturalnego dojrzewania wina w butelkach. Poza szampanami metoda ta stosowana jest też przy kilku innych rodzajach win, jednym z nich jest katalońska cava. Oprócz pochodzenia, różni je rodzaj używanych winogron - w Hiszpanii są to lokalne szczepy Macabeo, Xarello i Parellada (cavy białe) oraz jak w naszej butelce - Trepat. Cava jest też znacznie tańsza od szampana i stąd jej dzisiejszy wybór;)


Cava Prestige NV Rosado Brut jest do kupienia w Marks&Spencer w cenie 37,99 zł. Została ona wyprodukowana specjalnie dla tej sieci. Oprócz odmiany Trepat, w butelce mamy też szczepy Monastrell oraz Garnacha. Oznaczenie NV (nonvintage) przy winach musujących wskazuje, że przy jego tworzeniu w celu znalezienia najlepszej kombinacji pomieszano kilka roczników. 

W kieliszku ma łososiowy kolor, któremu jednak bliżej do bieli niż do czerwieni. Bąbelki są eleganckie, choć wino pieni się raczej umiarkowanie. Mamy też 11,5% alkoholu. W nosie delikatne nuty poziomkowe i trochę drożdży. Sam zapach jest dość skąpy. Usta orzeźwiające, ze średnią kwasowością i wyraźnie wytrawnym, nawet lekko gorzkim finiszem.

Robert: Jeśli chodzi o wina różowe, to jestem do nich nastawiony raczej sceptycznie. Ta butelka potwierdziła moje przeczucia. Trudno też cokolwiek sensownego o nim powiedzieć. Jest grzeczne, aż za bardzo poukładane. Ani smak ani zapach nie mają w sobie żadnej dominanty. Sytuację próbowałem ratować szybko wyciągniętym z lodówki camembertem, ale i to, klasyczne przecież przy winach musujących połączenie, tym razem nie do końca się zagrało i nie wydobyło z naszej cavy drugiego dna. Dla mnie butelka z serii wypij-zapomnij. 79/100

Marta: Róż i bąbelki powinny z reguły zachwycać kobiety. Niestety taka baza faktycznie na nic się zdaje, jeśli ma dać popis solo w Winne Wtorki. Na początku słodkie, w finiszu przenikliwe, trudno cokolwiek innego wyczuć. Podoba mi się jedno: bąbelki pozostawiają na języku dość długo, miłe gorzkie doznania.

Ocena - średnie.

Inna blogerzy popijali:
Czerwone czy Białe - Cava Bohigas
Winniczek - Reserva Brut Pinot Noir Rosat Penedes D.O. 2011

środa, 13 sierpnia 2014

Nietypowy Chardonnay z Lidla - Pyrene Somotano 2013

Somontano - region leżący w Aragonii, u stóp Pirenejów w północnej Hiszpanii. Równie zachwycające jest tłumaczenie jego nazwy: "u stóp gór". Dwa łańcuchy górskie Sierra de Guara oraz Sierra de Salinas chronią przed zimnym powietrzem z północy i tworzą łagodny klimat. Suma opadów jest tu znacznie wyższa niż w większości hiszpańskich regionów; a wina, choć może nie tak wybitne jak te z Rioja czy Ribera del Duero, są bardzo przystępne cenowo, a ich jakość z roku na rok zaskakuje.

Dziś testujemy Pyrene Somotano DOC Chardonnay 2013 od Viñas del Vero. Butelka z najnowszej akcji promocyjnej w Lidlu za jedyne 16,99 zł. Dlaczego "jedynie"? 
Bo to naprawdę przyjemne wino, w dobrej cenie!

Ma ładny, słoneczny, nasycony kolor. Pozostawia pojedyncze, ale bardzo szerokie łzy. W kieliszku mamy 13,5% alkoholu. Nos zdecydowanie melonowy, z delikatnie miodowym tłem. Mamy też trochę ananasa. Początkowo wydawało się nam, że wino jest nieco landrynkowo-perfumowane, ale na szczęście po chwili zapach się oczyścił. W ustach przydałoby się trochę więcej koncentracji. Kwasowość jest raczej niska, również owoce nie są silnie zaznaczone. Dopiero oleista końcówka przypomina o tym, że w kieliszkach mamy chardonnay.

Robert: Może nie czujemy w nim chardonnay, może i przydałoby się więcej ciała, ale biorąc też pod uwagę cenę, jest do smakowite wino. Takiego właśnie słowa bym użył aby je podsumować. Ono po prostu smakuje, chcę się spróbować kolejnego kieliszka. 85/100

Marta: To, że chce się następnego może być niebezpieczne:) Lekkie, bardzo proste w obsłudze i faktycznie smakuje. Mam wrażenie, że ma trafić do każdego targetu, niewyszukane gusta zachęci do przygody z chardonnay a wyrafinowane docenią jego przejrzystość w stosunku do ceny.

Ocena - dobre+

wtorek, 17 czerwca 2014

Organiczne Winne Wtorki - Falcata Bio 2012

Dzisiejszy winno-wtorkowy tematu padł ofiarą naszej propozycji. Postawiliśmy na wina organiczne. Wśród bloggerów pojawiła się krótka dyskusja, która potwierdziła że pojęcie "wina organicznego" ma wielorakie znaczenie.
Mówiąc najprościej są to wina, przy których produkcji nie stosuje się produktów chemicznych tj. nawozów czy środków owadobójczych. Podczas winifikacji nie używa się składników pochodzenia zwierzęcego, a siarka dozwolona jest w ilości znacznie mniejszej niż w "normalnym" winiarstwie. Istnieją organizacje (Agrocert, Aclave czy Ecocert), które nadają specjalne certyfikaty winnicom, jakie przestrzegają powyższych zasad. Co ciekawe nazwa "wino organiczne" została dopuszczona do używania w Unii Europejskiej dopiero w 2012 r. Istnieje też odrębna kategoria win biodynamicznych, które idą jeszcze krok dalej. Winnice traktuje się wtedy jak żywy organizm, do nawożenia używa się produktów wytworzonych wewnątrz gospodarstwa, zaś przy uprawie ważną rolę odgrywają m.in. fazy księżyca. Przy całej tej tematyce nasuwa się pytanie: jaka jest granica prawdy pomiędzy "zielonym" marketingiem, a rzeczywistą troską o środowisko...
Jedno jest pewne, wina organiczne to ciekawy trend, który na pewno będzie się cieszył coraz większą popularnością. 

Wybrana przez nas butelka to Falcata Bio 2012 z winnicy Pago Gran Casa (DO Valencia), położonej na 50 hektarach, ok. 50 km na południe od Walencji, na wysokości 530 m.n.p.m. Butelkę zakupiliśmy w Winnym Garażu w cenie 33 zł.

Falcata to nazwa starego Iberyjskiego miecza. Jej długość odpowiadała ramieniu wojownika, który był grzebany razem z nią po śmierci. Butelka stanowi kupaż Garnachy, Syrah, Monastrell, z niewielką ilością starannie wyselekcjonowanego Merlota. Fermentacja i maceracja następuje w stalowych zbiornikach w kontrolowanej temperaturze. Każdy szczep fermentuje osobno, na jego naturalnym osadzie. Dodatkowo, część wina przez trzy miesiące dojrzewa w beczkach. Na sam koniec, jeszcze przed wypuszczeniem na rynek, odpoczywa w butelkach przez kolejny kwartał.

W kieliszku piękny burgundowy kolor z fioletowymi refleksami. Jest delikatnie transparentne i pozostawia na kieliszku rzadkie łzy. Ma 14% alkoholu, ale bardzo ładnie wtopionego w strukturę wina. W zapachu ulotne, z delikatnymi nutami wanilii i żywicy, ale stanowiącej jedynie tło radosnej i świeżej śliwkowej owocowości. Soczyście kwaskowe, jagodowe, z łagodnymi taninami i lekko metalicznym posmakiem.

Robert: Hiszpania w niedocenianej przez nas Polaków postaci. Nie ma tutaj przytłaczającej i pokrywającej wszystko beczki. Jej aromaty stanowią tylko ładne tło i dopełnienie owoców. Całość jest lekka i rześka. Może brakuje trochę koncentracji, ale w letni wieczór przymykam na to oko i daję 85/100.

Marta: Czuję suszone zioła, zapach świeżo ściętego drzewa. Zaraz dostanie mi się, za to że koloru nie można wyczuć nosem, ale nasuwają mi się skojarzenia soczystej, trawiastej zieleni. Zostawia ona przenikliwe doznania, nawet trochę drażni. Smak wzbogaca się nieco słodyczą, czuję ciemne, leśne owce, które całości dodają rześkości. Przyjemna, organiczna pozycja.

Ocena - dobre+.

Jakie wina organiczne popijali inni:
Winiacz - Parra Jimenez Demeter Syrah 2013
Czerwone czy białe - Mont'Albanno Grillo 2012

wtorek, 27 maja 2014

Cerro Añón Crianza 2010 - niewykorzystany potencjał

Dziś testujemy butelkę lubianej (choć ostatnio nieco zaniedbywanej) Riojy. Kupiliśmy ją podczas likwidacji sklepu Strefa Wina, po 20% obniżce kosztowała ok. 33 zł.

Cerro Añón Crianza 2010 to kupaż trzech szczepów: królującego w Hiszpanii tempranillo (80%), garnachy (10%) i graciano (10%). Pochodzi od producenta Gruppo Bodegas Ollaro, a dokładniej z jednej z jego trzech winnic - Bodegas Ollara, która została założona w 1973r. 

W kieliszku ma delikatnie przezroczysty, soczysty czerwony kolor z rubinowo-fioletowymi refleksami. Jest dosyć mocne (14%), więc łzy są wyraźne. Na początku dominują nuty beczkowe - wino leżakowało przez 14 miesięcy w amerykańskich beczkach - wanilia i budyń. Stopniowo wino otwiera się i ujawnią swoją owocową duszę; czujemy wiśnie i maliny. Po kilku godzinach dochodzi jeszcze czekolada i nuty wędzone. Zapach jest bardzo przyjemny i złożony. Przez chwilę obawialiśmy się znanego grzechu popełnianego przez producentów z Riojy, czyli nadmiernego eksponowania beczki. Na szczęście udało się zachować równowagę i wino nie nuży.

Smak jest niestety znacznie uboższy od zapachu. Wino jest krótkie i płytkie. Czujemy przez chwilę delikatną kwasowość świeżych wiśni, potem nasze usta atakuje wanilia i niezbyt mocno zarysowane taniny. Niestety to wszystko odbywa się w mgnieniu oka. 

Robert: Tęskniłem za Rioją, ale to wino nie do końca mnie porwało. Zapach wiele zapowiada. Niuans beczki i owocu zachęca do chwycenia się za rogi z tym winem. Ale gdy przychodzi do smakowania, ten byk staję się jakiś niedożywiony, chorowity i walka kończy się błyskawicznie. Szkoda, bo spodziewałem się większego potencjału. Dlatego daję 84/100.

Marta: Dziś szczerze się przyznaję, że nie pochyliłam się nad tą butelką. Dla mnie niewymagająca Rioja na początek tygodnia. 81/100

Rioja wolna od beczkowej obsesji, ale jakby spłycona. Solidna, ale nie porywa. Po Hiszpanii oczekujemy więcej zadziorności, ognia i temperamentu. 

Ocena - dobre.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Winny Wtorek - Manzanilla Extra Dry M&S

Białe domki rozrzucone na malowniczo położonych wzgórzach, ognisty temperament, corrida i flamenco - z tym kojarzy się Andaluzja. Przy tej wyliczance nie można zapomnieć też o sherry - królowej południa Hiszpanii.

To wzmacniane białe wino, do którego w procesie fermentacji dodawane jest brandy. W wyniku tego powstaje trunek o podwyższonej zawartości alkoholu oraz aromatach niespotykanych w innych rodzajach wina. 

W teorii brzmi bardzo kusząco. My niestety poszliśmy na łatwiznę i zakupiliśmy wino Manzanilla Extra Dry z Marksa&Spancera za 29,99 zł. To był BŁĄD.

Ta odmiana sherry jest najbardziej wytrawą i najlżejszą wersją. Ma ładny bursztynowy kolor i na tym niestety kończą się jej zalety.

Zapach odrzuca silnym alkoholem przypominającym trunki znane z monopolowych, a nie dystyngowanych barów Kadyksu, czy Grenady. Niby można wyczuć jakieś suszone śliwki, czy jabłka, ale tego nie da się długo wąchać. W smaku czuć trochę karmelu, migdałów. Wino jest kwaskowe ze słoną nutą. 

Całość wybitnie nam nie podeszła. Nie chcemy oceniać w punktach tego wina, bo może wybraliśmy zły rodzaj sherry, złą butelkę bądź w ogóle nie jesteśmy fanami tego trunku. Dzisiejszy Winny Wtorek nie był naszym dobrym strzałem.

Jesteśmy ciekawi jak inni blogerzy, my na tym etapie mówimy sherry stanowcze - nie :)
DoTrzechDych zachwycone :)
Relacja Winiacza prosto z Hiszpanii 
Mariusz zaczyna stopniowo 

środa, 19 marca 2014

Poprawna (tylko) Rioja - Marqués de Mundaiz Crianza 2010

Marqués de Mundaiz Crianza 2010 z Bodegas Lan to ostatnie z win zakupionych podczas biedronkowego festiwalu win hiszpańskich. Nie dość, że butelka pochodzi z Rioji, to w dodatku jest to100% tempranillo, wydaje się że lepiej być nie może, ale czy faktycznie?
Crianza, to wino starzejące się przez 12 miesięcy w beczkach (tutaj z amerykańskiego dębu) oraz dodatkowo 2 miesiące w butelkach. 

W kieliszku wino prezentuje ładny ciemny kolor. Jest nieprzezroczyste, z delikatnie zarysowującą się obręczą. Łzy słabo widoczne. Początkowo w nosie dominował alkohol, zapach był ostry, kręcący ale nie odpychający, raczej zapraszał do dalszego próbowania. Gdy wino pooddychało, ujawnił się bukiet czerwonych owoców, malin i truskawek, gdzieś w tle delikatnie pachniało też beczką. Zapach jest bardzo elegancki, ładnie zbudowany.

Smak trochę rozczarowuje. Jest zrównoważony, delikatny alkohol miesza się ze słodyczą. Nuty owocowe są jakby przytłumione, sama beczka też nie wybija się na pierwszy plan. Taniny są bardzo delikatne i także nie za wiele da się powiedzieć o finiszu. 

Robert: To wino poprawne. Nie można doszukać się w nim wad. Niby wszystko się zgadza, jest smak, jest zapach, jest równowaga, ale brakuje mu trochę zadziorności. Takiego wina spodziewałbym się po konserwatywnym Bordeaux, a nie ognistej Hiszpanii. Dlatego daję mu tylko (a może aż) 81/100

Marta: Mnie wino intrygowało, nierówność smaku i zapachu wytrąciła przyjemne doznania, przyznaję że nie przypuszczałam, że jest z Biedronki! Faktycznie w pierwszej fazie królował alkohol, ale kiedy wino pooddychało wytrąciły się subtelne owocowe nuty. Moje 81:)

Biorąc pod uwagę stosunek ceny (19,99 zł) do jakości - wino wypada znakomicie. Taka klasyczna Rioja, bez drapieżności, ale z klasą. Wydaje się, że czas zrobił już dobrą robotę. To tylko Crianza, z rocznika 2010, trochę brakuje już jej ciała. Gdybyśmy próbowali ją rok czy dwa lata wcześniej pewnie powaliłaby nas na kolana. A tak jedynie siedzimy i kiwany nad nią z uznaniem:)

piątek, 7 marca 2014

Winnice Południa - relacja z degustacji

Tak jak obiecaliśmy, przybliżymy Wam dziś nasze wrażenia z wczorajszej degustacji. 

Próbowaliśmy win z małej winnicy Bodega Pardo Tolosa, położonej w regionie Manchuela, niewielkim winiarskim zakątku na wschód od potężnej La Manchy. Producent jest dość młody, pierwsze wina wypuścił na rynek w 2008 r. Widać, że ciągle się uczy, ale te kilka win już było bardzo ciekawych. 

Na pierwszy ogień poszło Mizaran Macabeo 2012, jedyne białe w tym zestawie. Wyprodukowano je w 100% z Macabeo, typowo hiszpańskiej odmiany winorośli. Wino miało bardzo ładny, jasny kolor. W nosie dominowały owoce tropikalne, banany i gruszki. Dzięki temu, że leżakowało przez miesiąc w beczce, wino zyskało na głębi i smaku. Obok wspomnianych owoców, wyczuwaliśmy nuty wanilii. 
Robert: Dla mnie duże pozytywne zaskoczenie. Po białych winach nie oczekuję cudów, ale to mnie urzekło. Moja ocena to 82/100.
Marta: Dla mnie faworyt wieczoru, lekkie, matowe, o białych krawędziach. Cudownie rozprowadzało się w ustach, nie rażąc żadnym przesytem. Nadal zamykam oczy i czuję jego lekkość, cudowną woń i delikatny smak. Moje 88/100!
cena: 36 zł

Kolejna butelka to Mizaran Rose 2011, wyprodukowana w 100% z odmiany bobal. Szczep jest skarbem tego czarodziejskiego regionu. Jego nazwa, jak wspomniał prowadzący degustację Maciej Szczech, pochodzi od tego, że dojrzałe grona układając się na krzewie tworzą głowę byka. Było to nasze pierwsze spotkanie z bobalem. Jak na wino różowe, przyznajemy że miało głęboki kolor, niemal wchodzący w czerwień. Zapach przywodził skojarzenia z landrynkami, truskawkami i melonem. W smaku podobnie owocowe, nieco matowe na języku.
Robert:  Nie mogę się zdecydować co sądzić o różowych winach. Pewnie latem smakowałoby mi bardziej, teraz mogę mu dać co najwyżej 80/100.
Marta: Gdybym miała smakować je z zamkniętymi oczami trudno byłoby mi później uwierzyć, że było różowe - miłe zaskoczenie i pozytyw dla cienistych nut. 80/100.
cena: 33 zł

czwartek, 6 marca 2014

Czwartkowy wieczór w Winnicach Południa



Dziś mieliśmy przyjemność wziąć udział w degustacji hiszpańskich win z małej winnicy Bodega Pardo Tolosa, w naszej ulubionej winiarni Winnice Południa. Załączamy Wam kilka zdjęć, niech będą przedsmakiem naszej jutrzejszej relacji z tego miłego wieczoru. Jutro recenzja degustowanych win i niespodzianka dla czytelników.

środa, 5 marca 2014

Łatwe i przyjemne - Vegaval Plata Garnacha, 2011


Garnacha to trzeci pod względem powierzchni (uprawy) szczep w Hiszpanii. Daje on zazwyczaj bardzo żywe, lekkie i owocowe wina, łatwe i przyjemne w piciu, o małej ilości garbników. Skoro dziś gra reprezentacja Polski, to zamiast tradycyjnego piwka do meczu, chcieliśmy postawić na jakieś lekkie wino - Vegaval Plata z winnicy Miquela Calatayud, rocznik 2011. Producent pochodzi z Valdapenas, czyli południowej części La Manchy. Wytwarza szeroką paletę win, od gran reserva, po tańsze jedno-szczepowe butelki, jak i ta opisywana właśnie przez nas.

Wino zostało wyprodukowane w 100% z garnachy i idealnie oddaje charakter tej winorośli. Ma bardzo ciemny, głęboko czerwony kolor wewnątrz kieliszka i przezroczysto różowy na jego brzegach. Po zamieszaniu zostawia pięknie spływające łzy, świadczące o sporej ilości alkoholu (13,5%). Jednak tej "mocy" zupełnie nie czuć w butelce, nie przysłania ona smaków i aromatów.

Pierwszy zapach przynosi na myśl zioła i trawę. Po delikatnym pomieszaniu zaczynamy czuć wyraźny owoc: truskawki i czereśnie. Wino jest orzeźwiające, świeże i rześkie. W ustach lekko kwaskowe, ale wyważone. Czujemy bukiet czerwonych owoców, wiśnie, śliwki, truskawki. 

Robert: Owoc, owoc, owoc - tak można opisać to wino. Ale czy to minus? Nie dla mnie. Lubię takie proste, rześkie wina, pełne radości i zabawy. Do picia wieczorem jest więcej niż odpowiednie. Zasłużone 85/100.

Marta: Wiadomo nie od dziś że wino jest kobietą, ale tylko to które swój aromat zostawia w zmysłach nawet po zamknięciu butelki... Dawno po jednym kieliszku czerwonego wina nie potrafiłam powiedzieć tyle o jego smaku i zapachu. Ja skromny amator mówię tak takim degustacją, nawet jeśli łzy na kieliszkach krzyczą: uwaga na alkohol. Moje szczere 87/100.

Duże zaskoczenie - nie spodziewaliśmy się tak przyjemnego i łatwo "przyswajalnego" wina. "Fresco i elegante" widniejące na etykiecie idealnie opisują to wino. Pozostaje też nieodparte przekonanie, że każdy kolejny kieliszek podawany przy innych okazjach, spotka się z uznaniem (będzie naszym wieczorowym pewniakiem).  W swojej kategorii cenowej (18 zł w Almie) zdecydowanie wybija się ponad dyskontowe odpowiedniki. Żałujemy, że wyłowiliśmy w sklepie ostatnią butelkę :). 

niedziela, 2 marca 2014

O to właśnie chodzi - Marques de Toledo Reserva 2009

Po dwóch ostatnich mało zachwycających tempranillo, cierpliwość naszych kubków smakowych na tyle się wyczerpała, że postanowiliśmy tym razem sięgnąć po sprawdzoną markę - Marques de Toledo Reserva 2009 z Bodegas Juan Ramon Lozano, wyprodukowana w La Manchy w 100% z tempranillo.

Na wino to trafiliśmy jakiś czas temu, zupełnie na chybił-trafił, kupując kilka butelek w Almie. Najpierw poznaliśmy jego młodszą siostrę Crianze, kilka dni później sięgnęliśmy i po Reservę. Te wina są dla nas kwintesencją hiszpańskiego winiarstwa. Z wyraźnym owocem i nutą drewna w tle. Mają w sobie soczystość i nieco szorstkości, nadają się do picia solo, ale świetnie też komponują się z ciemnymi mięsami, czy serami. Przez tą uniwersalność nie tracą jednak na wartości.

Wino ma piękny głęboko czerwony kolor, przechodzący nawet w czerń. Jest połyskliwe i bardzo ładnie zbudowane. Ma niezwykle aromatyczny zapach, z wyraźnie wyczuwalną dębiną. W tle czujemy ciemne owoce - wiśnie i porzeczki - czekoladę i nuty ziemiste. Smak jest bardzo zharmonizowany. Wino nie jest ani za kwaśne, ani za słodkie. Taniny choć wyczuwalne, nie przesłaniają nut owocowych. Delikatny, rozpływający się w ustach finisz pozwala na długie delektowanie się smakiem tej butelki. Mimo zawartości 13% alkoholu, w żadnym momencie nie wybija się on ponad opisane aromaty.

Robert: To jest właśnie to. Tempranillo w pięknej postaci. Nieco szorstkie, ale i okrągłe w ustach. Aromaty z każdym oddechem i łykiem odkrywają przede mną nowe wymiary przyjemności. Mógłbym je pić codziennie. Dumne 88/100.

Marta: Cała hiszpańska rozkosz zamknięta skromnym korkiem w jednej butelce. Wino spełniło większość moich amatorskich wymagań, przyjemny owocowy zapach, delikatny i subtelny smak tempranillo. Mój faworyt hiszpańskiego szczepu! 89/100

Wydane 32 zł to lepsza inwestycja niż kupno kilku innych butelek z dyskontu. Z drugiej strony nie jest to cena zbyt wygórowana za taką paletę smaków, jakie daje nam to wino. Nie wychodźcie z Almy (która jest wyłącznym importerem) z jedną butelką, bo i tak zaraz będziecie wracać po więcej :)

piątek, 28 lutego 2014

Rioja bez byka - Valdepomares z M&S

Myślałem, że przyjdzie mi dziś degustować na jeden kieliszek, gdyż Marta wyjechała na weekend, ale z odsieczą przyszedł mój młodszy brat, który choć nie jest koneserem wina, postanowił tym razem mi towarzyszyć.

Chcieliśmy otworzyć coś lekkiego i bezpretensjonalnego, aby go nie przerazić. Mój wybór padł na Rioję z Marksa&Spancera - Valdepomares Tinto 2012. Wino pochodzi z regionu Rioja Alavesa, czyli praktycznie baskijskiej części tej najsłynniejszej hiszpańskiej strefy. Wyprodukowano je w 100% z tempranillo - jak już wiecie dla mnie to wielki plus :). Wydaje mi się, że nie było ona beczkowane, nie czuję tego charakterystycznego smaku hiszpańskiej beczki, tak często spotykanej wśród tamtejszych win. Niestety tej butelce nie wyszło to na dobre.

Wino ma  głęboki, jednolity kolor, z przyjemnymi refleksami. Na brzegach jest nieco różowe. Kwaskowy zapach niestety znów zagłusza dalsze aromaty (jak przy naszym ostatnim tempranillo). Nieśmiało przebijają się nuty agrestu i malin. Zapach jest wyrazisty i w gruncie rzeczy przyjemny. Dalej niestety jest już dużo gorzej.

Smak jest dość płytki, jednolity. Pierwsze nuty gra ponownie kwasek. Dalej czujemy aromaty owocowe, ale niestety trudno nawet określić jakie. Wino jest krótkie, zbyt chude i mało wyraziste.

Robert: Nie ma tragedii, ale temu winu daleko do klasy jakiej powinna prezentować Rioja. Nadaje się do popijania wieczorami, ale dla mnie to jednak spory zawód, spodziewałem się, czy czegoś z większym pazurem, czy rogami - wszak to Hiszpania :). Moja ocena 76/100 jest i tak nieco na wyrost.

Marcin: Nie jestem fanem wina, zwykle omijam je szerokim łukiem. Wino było o tyle dobre, że nie wykręcało mnie jak inne czerwone i wytrawne wina do tej pory. Muszę przyznać, że wypiłem je nawet ze smakiem. Ocena amatora to 80/100.

Potwierdziło się, że z Rioją jest trochę jak z Chianti. Sama nazwa nie stanowi o wielkości wina. Być może cena - 17,99 zł - powinna dać mi do myślenia, ale zasugerowałem się przeczytaną gdzieś opinią. Lepiej trochę dopłacić i delektować się prawdziwie "byczą" Rioją.

środa, 26 lutego 2014

Tempranillo na jeden raz - Hecienda Uvanis

Zapadła decyzja, że próbujemy czegoś nowego - Hacienda Uvanis Tempranillo 2012. Wino pochodzi z Baja Montana, położonej najbardziej na północ części Nawarry. Ten leżący dość wysoko nad powierzchnią morza region, pozwala dzięki nieco niższym temperaturom na długie dojrzewanie uprawianych tam winorośli. Nawarra przez cały XX wiek była znana głównie z uprawy garnacha. Dopiero od niedawna coraz popularniejsze staje się tam cabernet, merlot, chardonnay i oczywiście tempranillo. Dziś nasz ulubiony szczep uprawiany jest na powierzchni większej od garnachy. 

Wino w kolorze wulkanicznej lawy, ale jednak nieco przezroczyste, cienkie, o różowych brzegach. W nosie dominuje lekki alkohol, ale nie przytłacza mocno owocowego zapachu pełnego wiśni i malin. W ustach wino jest zbyt kwaskowe, trudno wyczuć jakieś inne smaki. Niby jest tam coś owocowego, ale ten kwasek nie pozwala się im głębiej rozwinąć. Ogólny charakter jest cierpki, chudy i bez głębszej duszy.

Robert: Dla mnie każde tempranillo jest w pewnym sensie dziełem sztuki. Każde wypiję, ale nie do każdego będę wracał. Ta butelka należy do pierwszej grupy. Wino jest świeże, rześkie, ale bardzo szybko się o nim zapomina. Nie znaczy to jednak, że nie warto je spróbować. Jako tańsza alternatywa na wieczór jak najbardziej się nadaje. Moja ocena to 77/100.

Marta: Ladies and gentlemen gwiazdą dzisiejszego wieczoru jest delikatny kwasek. Wino mi smakowało, proste bez większych farejrerków ale im prostsze tym dla mnie łaskawsze. Bo jak tu wczuć się w wąchanie kieliszka jak Robert wyczuwa mln rzeczy a ja tylko maliny ;) 80/100

Wino zostało zakupione w Biedronce, w cenie 14,99 zł. Przy takiej cenie zupełnie nie ma co żałować tego zakupu. Dodatkowo świetnie pasuje ono do jakiś lekkich kolacji, nam wraz z sałatką z chorizo znakomicie umiliło wieczór.

wtorek, 25 lutego 2014

Tempranillo = Hiszpania, Hiszpania = Tempranillo

Author: Maria Jesus Thome
Zainspirowani blogiem Julia Césara Sobrino i planując naszą jutrzejszą degustację, przybliżamy Wam nasz ulubiony szczep - tempranillo. Zostawmy może technikalia, a skupmy się na duszy tego wina, bo ma ono prawdziwie południowy temperament. 
Flamenco, Rioja, tapas, toros, oto z czym się nam on kojarzy. Jednym słowem - España. Uwielbiamy ten kraj i kochamy wina wyprodukowane z tempranillo. Nieważne, czy są to soczyste, owocowe, pachnące i pełne aromatów crianzy, czy nieco bardziej dostojne, bogatsze i pełne wdzięku reservy. 

Bukiety tych win są pełne czerwonych owoców, wiśni, czereśni, jagód, tytoniu. Starzenie w beczkach nie ujmują im tych cech, a dodaje szlachetnego dostojeństwa drzewa, przypraw i skóry.


Goethe zachwycony pięknem Neapolu powiedział kiedyś - "Zobaczyć Neapol i umrzeć". My mówimy - "Spróbować tempranillo i żyć", bo nie sposób nie zakochać się w tych winach!


Mamy dylemat, czy jutro spróbować sprawdzoną butelkę Marques de Mundaiz, czy wino z nowej oferty Biedronki. Jak na prawdziwych miłośników Hiszpanii przystało damy się chyba ponieść emocjom :)

czwartek, 20 lutego 2014

Biedronkowe podboje Hiszpanii

Zgodnie z obietnicą na pierwszy ogień z Biedronkowej promocji win hiszpańskich poszedł Marius Sirah 2010 z Bodegas Piquera. Wino pochodzi z dość mało znanego w Polsce regionu Almansa w Murcji. Zgodnie z informacją od producenta dojrzewało ono 6 miesięcy w dębowych beczkach.
Próbując to wino należy pamiętać jego cenę (17,99 zł). Po tej kategorii cenowej trudno oczekiwać rewelacji i z takim nastawieniem rozpoczęliśmy naszą degustację.

Wino jest dość ciemne, przechodzi w fiolet. Kolor jest głęboki, jednorodny. W nosie na pierwszy plan wybija się kwasowość i nuty owocowe. Wyraźnie czuć wiśnię, której zapach stopniowo łagodnieje przechodząc w delikatny aromat beczki. Mimo pierwszych zachwytów zapach w podsumowaniu jest dość prosty.

Smak nie powala. Wino jest ostre, szczypiące język, wyraźnie wyczuwalne taniny nieco zaburzają ogóle przyjemne wrażenie, choć dla niektórych pójście w tą stronę może być kuszące. Dominują ponownie owoce w kwaśnej odsłonie z nutką wanilii, która pojawia się dosłownie na koniec. Wino jest krótkie i prosto zbudowane.

Robert: W tej cenie ciężko oczekiwać na cuda. To wino męskie, zbudowane solidnie, ale prosto. Wino jest smaczne. Nie dobre, nie słabe, ale właśnie smaczne. Mimo kwaskowatości i jednowymiarowości jestem zadowolony. W tej cenie trudno znaleźć wino które nie wykręca ust, a ten syrah daje radę :).Taka typowa beczkowa Hiszpania. Moja ocena to 78/100.

Marta: Dla mnie cena nie ma zupełnie znaczenia. Wiem, wiem że teraz koneser się oburzy, że jak to nie ma, ale starałam się by nie przysłoniła ona mojego "obiektywizmu". Wino jest jak dla mnie za surowe i za kwaśne, przy drugim podejściu wyczułam lekką słodycz chyba dzięki wanilii, ale w ogólnej ocenie kwasowość to pierwsze co przychodzi mi na myśl. Nie będzie to pozycja, która gdzieś zawojowała, ale do lekkiej sałatki (może ze słodkimi owocami dla balansu) czemu nie? Moja ocena 79/100


Do wina zrobiliśmy szybką przekąskę w postaci sałatki z gruszką według tego przepisu - Sałata z gruszką. Lekka, słodka, dobrze komponowała się z naszym winem.


Na koniec dodamy, że dziś w Lidlu zakupiliśmy polecanego w kilku miejscach francuza znad Rodanu, którego spróbujemy w weekend, o czym na pewno doniesiemy na blogu :).