Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbalansowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbalansowane. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 maja 2014

Klasyka - Chianti Classico Castello di Verrazzano 2011

Jest okazja, więc nadszedł moment, aby otworzyć butelkę Chianti Classico Castello di Verrazzano 2011.

Jak podaje kontretykieta winiarstwo w Verrazzano sięga aż XI w. Sam zamek od którego pochodzi nazwa winnicy leży na wzniesieniu w okolicy Grave. Winnica obejmuje swoim zasięgiem 52 hektary leżące na wysokości 300-400 m.n.p.m. To chianti zawiera w sobie, oczywiście oprócz nieodzownego sangiovese, domieszkę canaiolo. Wino podlega fermentacji w kontrolowanej temperaturze, a następnie maceracji przez 10-14 dni. Dojrzewanie odbywa się we francuskich beczkach przez 12 m-cy i przez kolejne 4 m-ce w butelkach. 

Wino ma czysty kolor dojrzałych czereśni z fioletowym pobłyskiem i delikatnie jaśniejszą obręczą. Jest transparentne i zostawia na szkle ładnie spływające, gęste łzy (ma 14% alkoholu). Początkowo nos nie jest intensywny. Wino wymaga przewietrzenia i pooddychania. Wówczas pojawiają się nuty drzewne, zielone. Stopniowo smak staję się coraz bogatszy. Czujemy wiśni z pestkami, nieco likieru wiśniowego, malin i ziół. Mamy też aromaty beczkowe - czekolada i wanilia. Zapach jest złożony, z każdym kolejnym kieliszkiem możemy znaleźć nowe aromaty i wrażenia.

Smak najpierw kwaskowy, z gorzkawą końcówką. Później staje się bardziej zaokrąglony. Na wierzch wypływa delikatna wiśniowa słodycz. Taniny początkowo szorstkie i wypełniające całe usta, stopniowo wtapiają się w całość. Wino staje się zaokrąglone, beczka nie przytłacza, dobrze podbija owocową świeżość sangiovese.

Robert: Wino mogące być archetypem chianti. Wszystko jest w idealnych proporcjach - radosne owoce, zadziorne taniny, świeża kwasowość, a nawet piękna stylizowana etykieta. Pełna gama zapachów i smaków połączone w całość jak idealna muzyczna kompozycja. Gra mi w ciele jeszcze długo po wypiciu i domaga się 87/100.

Marta: Klasyczna elegancja z pasjonującym zapachem, który zostawia nawet długo po delikatną ostrość w nosie. Piękny fioletowy połysk, który wprowadza smakowe doznania dobrego chianti. Zaspokoi te niewymagające gusta, a dla tych którzy poszukują klasyki w klasyce stanie się godnym uwagi przystankiem. 85/100

Dobry balans owocu i beczki. Wino od święta i na co dzień. Dobre solo i do posiłku. Gdyby nie cena - ok. 75 zł w Winnicach Południa i w podobnej cenie w innych winiarniach - sięgalibyśmy po nie częściej.

Ocena - bardzo dobre.

wtorek, 6 maja 2014

Typowy Syrah - Moulin de Gassac 2012

Wschodnia Langwedocja to obszar mniej rozwinięty winiarsko, niż zachodnia część tej krainy, której degustację ostatnio opisywaliśmy na blogu - LangwedocjaWinorośle rosną na uboższych glebach oraz na wyższych stanowiskach. Jeszcze jakiś czas temu produkowano tam hurtowe ilości win stołowych o kiepskiej jakości. Dopiero od niedawna tamtejsi winiarze starają się przełamać te stereotypy. 

Jednym z takich właśnie rodzynków jest Daumas Gassac. Mamy okazję testować pochodzący od niego Syrah Moulin de Gassac 2012 z winorośli z regionu Pays d`Herault. Wino w 100% zrobione z syrah, dojrzewające 5-6 miesięcy w stalowych zbiornikach, niefiltrowane. Nie ma statusu butelki pochodzącej z apelacji. Jednak wynikać to może z faktu, że po prostu producent użył do jego produkcji tylko jednego szczep (a apelacja może wymagać kupażowania). Warto pamiętać, że tak naprawdę w przypadku większości win nie ma znaczenia ich klasyfikacja. Najważniejszy jest kunszt winiarza, a nie opis na butelce :).

W kieliszku, jak to syrah: ma ciemny oberżynowy kolor, nieprzenikniony i głęboki. Widać delikatną obręcz, przechodzącą w fiolet i delikatne łzy. Lubimy ten elegancki i wyrazisty kolor tego szczepu.

To wino zdecydowanie nosowe (wrażenia aromatyczne dominują nad smakiem). Na początku wino nieco zamknięte, szorstkie. Zaznaczają się nuty drzewne, roślinne i zioła. Stopniowo otwiera się. Zaczynamy wyczuwać ciemne owoce, wiśnie. W tle mamy również nuty skórzane, maślane i pieprzne.

W ustach wino nieco nieokrzesane. Czujemy owoce, ale nie w nadmiarze, raczej niską kwasowość i fajny lekko gorzkawy finisz. Taniny są szorstkie, ale zbalansowane.

Robert: Lubię syrah w czystej postaci, tą jego owocowość i ostrość. To wino nie ma wielkiej duszy, raczej nie wpadniecie nad nim w zachwyt, ale jeśli chcecie zapoznać się z syrah, na taki początek drogi jest warte polecenia. 84/100

Marta: Ja nie wiem, jak Robert może czuć "tą" owocowość. Przyznaję, że zapach zapowiada owocowe doznania, ale smak trochę od nich odbiega. Końcówka najciekawsza. Moje 81/100.

Wino zakupione w Winkolekcji za 37 zł i warte jest swojej ceny. 

środa, 9 kwietnia 2014

Wino do meczu - Arentino Chianti 2011

Czy do meczu Ligii Mistrzów można popijać wino?
Jeszcze jakiś czas temu, do takiej kompozycji dodalibyśmy wyłącznie piwo, ale dziś przyznajemy, że im bardziej wciągnął nas winny świat, tym mniejszą chęć mamy na inne procentowe trunki. 
Aby odpocząć od dominującej ostatnio w blogosferze Portugalii, zdecydowaliśmy się na Włochy. Niestety drużyn z Półwyspu Apenińskiego nie ma już w tych piłkarskich rozgrywkach, jednak włoskie wina jak mało które nadają się do okazji, jaką jest każdy mecz.

Arentino Chianti 2011 idealnie wpasowało się w ten klimat. To podstawowe wino producenta Cantina dei Vini Tipici dell` Arentino, który w swojej ofercie ma duży asortyment win, także tych z droższych półek. Wino oczywiście powstało na bazie Sangiovese (75%) oraz Canaiolo (10%), Merlot (5%), Cabernet (5%) oraz Trebbiano (5%).

Wino o typowym dla Chianti kolorze truskawek, dachówki, czy też cegły (do wyboru z czym komu się bardziej ten odcień kojarzy), transparentne, klarowne, z delikatnym połyskiem. W nosie ładnie zaznaczone nuty beczkowe, czujemy wanilię, cynamon, toffi. Do tego sporo czerwonych owoców - maliny, poziomki. Czuć również alkohol, ale nie jest go w nadmiarze.

W ustach wino satynowe, niemal niewyczuwalne taniny. Atak (pierwsze wrażenie) to słodkie owoce, który stopniowo przechodzi w niewybujałą kwasowość, jej posmak zostaje również na finiszu. 

Gdy damy mu pooddychać otwiera się jeszcze bardziej. Zapach odkrywa kolejne niuanse:  fiołki, a smak staje się jeszcze bardziej owocowy.

Robert: Zapach bogatszy od smaku. Po nosie spodziewamy się większej eksplozji smaków, a wino tylko delikatnie syczy w ustach :). Ale w swojej cenie (ok. 30 zł w Piotrze i Pawle) to wybór bezpieczny, stąd moje 85/100.

Marta: Zapach otwiera drzwi włoskiego klimatu, smak cudownie oddaje jego toskański wymiar. O tym winie chyba nie trzeba dużo mówić, a ja już tak mam że Toskania mnie hipnotyzuje i ten spokój jest bezcenny. 83/100

Wino o charakterze dość prostym; takie stołowe chianti serwowane często w toskańskich restauracjach jako towarzysz tamtejszych dań. Pite solo do meczu, pozwalało skupić się na widowisku, a z drugiej strony stanowiło naprawdę smaczne i przyjemne tło. Trafny wybór wina na wieczór.

poniedziałek, 24 marca 2014

Proste i dobre - Saint-Emilion Grand Cru 2011

Za oknem deszczowo i chłodno. Co może być lepszym lekarstwem na taką pogodę jeśli nie butelka wina i dobre towarzystwo...

Wybraliśmy zalegającą na półce od dłuższego czasu Saint-Emilion Grand Cru 2011 z Lidla. Saint-Emilion to jedna z najważniejszych apelacji prawego brzegu Bordeaux. Powstają tu wina o pełnym smaku, bardziej owocowe niż np. w Medoc. Niech jednak przy zakupie nie zmyli Was nazewnictwo etykiety. To nie jest wino z najlepszych stanowisk z Saint-Emilion. Wręcz przeciwnie zapis "grand cru", ale bez określenia "classe" oznacza wino znajdujące się (przynajmniej w teorii) na dole jakościowej drabinki. Niestety na ten haczyk łapie się wielu początkujących fanów wina. Nasz wybór na szczęście był świadomy, a cena 29,99 zł w Lidlu i tak wydawała się zachęcająca jak na podstawowe Bordeaux.

Wino pochodzi od Unii Producentów Saint-Emilion. Nie jest to żaden renomowany producent, a zrzeszenie wytwórców nie mających prawa posługiwać się "lepszymi" markami i niejako zmuszonymi produkować wina pod tą zbiorczą nazwą. 

Czas na konkrety:

Butelka to połączenie szczepów Merlot, Cabernet Franc i Cabernet Sauvignon. Wino w kieliszku ma bardzo ładny purpurowy kolor, z delikatną obręczą i refleksami. Zapach nie jest mocno intensywny, ale przyjemny. Dominują nuty beczkowe, drzewne i ziemiste. Tło stanowią aromaty wiśniowe. W smaku czujemy rozsądną kwasowość, nienachalny owoc i średnie taniny. Wino jest surowe, może bez jakiejś wielkiej głębi, ale zrobione ze smakiem.

Robert: Jeszcze jakiś czas temu powiedziałbym, że to wino jest kiepskie. Widzę, że mój gust też ewoluuje, bo teraz mi smakuje. Może nie porywa, nie wpadam nad nim w zachwyt, ale potrafię docenić jego prostotę. Stąd daję 85/100.

Marta: Proste nie znaczy banalne.Tajemnica aromatu i zapachu daje wiele do myślenia.
Moje 83/100!

Czas uczy pokory wobec Bordeaux.

środa, 19 marca 2014

Poprawna (tylko) Rioja - Marqués de Mundaiz Crianza 2010

Marqués de Mundaiz Crianza 2010 z Bodegas Lan to ostatnie z win zakupionych podczas biedronkowego festiwalu win hiszpańskich. Nie dość, że butelka pochodzi z Rioji, to w dodatku jest to100% tempranillo, wydaje się że lepiej być nie może, ale czy faktycznie?
Crianza, to wino starzejące się przez 12 miesięcy w beczkach (tutaj z amerykańskiego dębu) oraz dodatkowo 2 miesiące w butelkach. 

W kieliszku wino prezentuje ładny ciemny kolor. Jest nieprzezroczyste, z delikatnie zarysowującą się obręczą. Łzy słabo widoczne. Początkowo w nosie dominował alkohol, zapach był ostry, kręcący ale nie odpychający, raczej zapraszał do dalszego próbowania. Gdy wino pooddychało, ujawnił się bukiet czerwonych owoców, malin i truskawek, gdzieś w tle delikatnie pachniało też beczką. Zapach jest bardzo elegancki, ładnie zbudowany.

Smak trochę rozczarowuje. Jest zrównoważony, delikatny alkohol miesza się ze słodyczą. Nuty owocowe są jakby przytłumione, sama beczka też nie wybija się na pierwszy plan. Taniny są bardzo delikatne i także nie za wiele da się powiedzieć o finiszu. 

Robert: To wino poprawne. Nie można doszukać się w nim wad. Niby wszystko się zgadza, jest smak, jest zapach, jest równowaga, ale brakuje mu trochę zadziorności. Takiego wina spodziewałbym się po konserwatywnym Bordeaux, a nie ognistej Hiszpanii. Dlatego daję mu tylko (a może aż) 81/100

Marta: Mnie wino intrygowało, nierówność smaku i zapachu wytrąciła przyjemne doznania, przyznaję że nie przypuszczałam, że jest z Biedronki! Faktycznie w pierwszej fazie królował alkohol, ale kiedy wino pooddychało wytrąciły się subtelne owocowe nuty. Moje 81:)

Biorąc pod uwagę stosunek ceny (19,99 zł) do jakości - wino wypada znakomicie. Taka klasyczna Rioja, bez drapieżności, ale z klasą. Wydaje się, że czas zrobił już dobrą robotę. To tylko Crianza, z rocznika 2010, trochę brakuje już jej ciała. Gdybyśmy próbowali ją rok czy dwa lata wcześniej pewnie powaliłaby nas na kolana. A tak jedynie siedzimy i kiwany nad nią z uznaniem:)

piątek, 7 marca 2014

Winnice Południa - relacja z degustacji

Tak jak obiecaliśmy, przybliżymy Wam dziś nasze wrażenia z wczorajszej degustacji. 

Próbowaliśmy win z małej winnicy Bodega Pardo Tolosa, położonej w regionie Manchuela, niewielkim winiarskim zakątku na wschód od potężnej La Manchy. Producent jest dość młody, pierwsze wina wypuścił na rynek w 2008 r. Widać, że ciągle się uczy, ale te kilka win już było bardzo ciekawych. 

Na pierwszy ogień poszło Mizaran Macabeo 2012, jedyne białe w tym zestawie. Wyprodukowano je w 100% z Macabeo, typowo hiszpańskiej odmiany winorośli. Wino miało bardzo ładny, jasny kolor. W nosie dominowały owoce tropikalne, banany i gruszki. Dzięki temu, że leżakowało przez miesiąc w beczce, wino zyskało na głębi i smaku. Obok wspomnianych owoców, wyczuwaliśmy nuty wanilii. 
Robert: Dla mnie duże pozytywne zaskoczenie. Po białych winach nie oczekuję cudów, ale to mnie urzekło. Moja ocena to 82/100.
Marta: Dla mnie faworyt wieczoru, lekkie, matowe, o białych krawędziach. Cudownie rozprowadzało się w ustach, nie rażąc żadnym przesytem. Nadal zamykam oczy i czuję jego lekkość, cudowną woń i delikatny smak. Moje 88/100!
cena: 36 zł

Kolejna butelka to Mizaran Rose 2011, wyprodukowana w 100% z odmiany bobal. Szczep jest skarbem tego czarodziejskiego regionu. Jego nazwa, jak wspomniał prowadzący degustację Maciej Szczech, pochodzi od tego, że dojrzałe grona układając się na krzewie tworzą głowę byka. Było to nasze pierwsze spotkanie z bobalem. Jak na wino różowe, przyznajemy że miało głęboki kolor, niemal wchodzący w czerwień. Zapach przywodził skojarzenia z landrynkami, truskawkami i melonem. W smaku podobnie owocowe, nieco matowe na języku.
Robert:  Nie mogę się zdecydować co sądzić o różowych winach. Pewnie latem smakowałoby mi bardziej, teraz mogę mu dać co najwyżej 80/100.
Marta: Gdybym miała smakować je z zamkniętymi oczami trudno byłoby mi później uwierzyć, że było różowe - miłe zaskoczenie i pozytyw dla cienistych nut. 80/100.
cena: 33 zł

niedziela, 2 marca 2014

O to właśnie chodzi - Marques de Toledo Reserva 2009

Po dwóch ostatnich mało zachwycających tempranillo, cierpliwość naszych kubków smakowych na tyle się wyczerpała, że postanowiliśmy tym razem sięgnąć po sprawdzoną markę - Marques de Toledo Reserva 2009 z Bodegas Juan Ramon Lozano, wyprodukowana w La Manchy w 100% z tempranillo.

Na wino to trafiliśmy jakiś czas temu, zupełnie na chybił-trafił, kupując kilka butelek w Almie. Najpierw poznaliśmy jego młodszą siostrę Crianze, kilka dni później sięgnęliśmy i po Reservę. Te wina są dla nas kwintesencją hiszpańskiego winiarstwa. Z wyraźnym owocem i nutą drewna w tle. Mają w sobie soczystość i nieco szorstkości, nadają się do picia solo, ale świetnie też komponują się z ciemnymi mięsami, czy serami. Przez tą uniwersalność nie tracą jednak na wartości.

Wino ma piękny głęboko czerwony kolor, przechodzący nawet w czerń. Jest połyskliwe i bardzo ładnie zbudowane. Ma niezwykle aromatyczny zapach, z wyraźnie wyczuwalną dębiną. W tle czujemy ciemne owoce - wiśnie i porzeczki - czekoladę i nuty ziemiste. Smak jest bardzo zharmonizowany. Wino nie jest ani za kwaśne, ani za słodkie. Taniny choć wyczuwalne, nie przesłaniają nut owocowych. Delikatny, rozpływający się w ustach finisz pozwala na długie delektowanie się smakiem tej butelki. Mimo zawartości 13% alkoholu, w żadnym momencie nie wybija się on ponad opisane aromaty.

Robert: To jest właśnie to. Tempranillo w pięknej postaci. Nieco szorstkie, ale i okrągłe w ustach. Aromaty z każdym oddechem i łykiem odkrywają przede mną nowe wymiary przyjemności. Mógłbym je pić codziennie. Dumne 88/100.

Marta: Cała hiszpańska rozkosz zamknięta skromnym korkiem w jednej butelce. Wino spełniło większość moich amatorskich wymagań, przyjemny owocowy zapach, delikatny i subtelny smak tempranillo. Mój faworyt hiszpańskiego szczepu! 89/100

Wydane 32 zł to lepsza inwestycja niż kupno kilku innych butelek z dyskontu. Z drugiej strony nie jest to cena zbyt wygórowana za taką paletę smaków, jakie daje nam to wino. Nie wychodźcie z Almy (która jest wyłącznym importerem) z jedną butelką, bo i tak zaraz będziecie wracać po więcej :)

niedziela, 23 lutego 2014

Przyjemny Francuz - Font du Mirail

Tylko 20 gmin z południa doliny Rodanu z apelacji Cotes du Rhone-Villages ma prawo uzupełniać wina swoją nazwą. Jedną z nich jest leżąca ok. 20 km na wschód od Avignonu Singargues. Dziś próbujemy pochodzące właśnie stamtąd Font du Mirail 2012. 

Wino kupiliśmy w Lidlu w zaskakująco niskiej cenie 17,99 zł. Czy w takiej ofercie można kupić dobre francuskie wino?
Zmotywowani i zachęceni przeczytanymi wcześniej pozytywnymi opiniami innych blogerów zbieramy się do dzisiejszej degustacji. Tym razem wino próbujemy solo, by lepiej skupić się na jego smaku.

Kolor ładny, bordowy z przyjemnym dla oczu połyskiem. W nosie czujemy łagodne zioła, zapach trawy. Niestety wyczuwalny jest dość mocno alkohol. W tle nuty mineralne, ziemia i posmak śliwek.

W ustach wino bardzo surowe, metaliczne. Trochę za mocno kwaskowe, co przysłania owocowe nuty. Wystarczy jednak dać mu pooddychać a kwasowość nieco łagodnieje. Jego długość oceniamy na średnią, pozytywne wrażenie robi za to delikatny finisz.

Robert: Na pewno to wino ma zupełnie inny styl niż pijane przez nas dużo częściej wina z Włoch czy Hiszpanii. Jest mniej owocowe, surowe, ale też nieco chude. Gdy trochę pooddychało nabrało więcej owocowych nut, co jest dla mnie dużym plusem. Ogólnie zasłużone 82/100.

Marta: Bądź obiektywna, nie sugeruj się kolorem to tylko Francuz...
Dałam radę i wino chyba też. Przegryzałam je suszonymi jabłkami, żeby przełamać jego kwasowość.Wino proste w obsłudze ale jak dla mnie nie pasuje do picia saute, może następnym razem będzie trzeba zapewnić mu towarzystwo. Ode mnie 78/100.

Nasze spotkanie z doliną Rodanu uznajemy za udane. Wino ciekawie nas zaskoczyło, gdy daliśmy mu pooddychać nabrało rumieńców i całkiem nowych kształtów. Tym razem staraliśmy się nie uciekać przed winem z Francji, co więcej możemy nawet nieśmiało wyznać, że będziemy starali się zaglądać w te rejony częściej.