Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garnacha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garnacha. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 sierpnia 2014

Krew z byka z Lidla - Sangre de Toro 2013 od Torresa

Próbujemy dziś znaną na polskim rynku butelkę Sangre de Toro 2013 od Torresa. W Lidlu dostaniecie ją za jedyne 19,99 zł. 

Torres to potężny producent, posiadający kilkanaście winnic w Katalonii, Chile i Kalifornii. Jedna z jego marek to właśnie Sangre de Toro - kupaż szczepów Garnacha oraz Carinena, produkowane od 1954 roku. Jego nazwa nawiązuje do rzymskiego boga wina - Bachusa, zwanego też Synem Byka. 

Kolor stanowi znakomite rozwinięcie nazwy. Jest ciemny, głęboki, nieprzezroczysty. Ma wiśniowy odcień z bordowymi refleksami. Łzy są liczne i gęste. Alkohol jest dość wysoki - 13,5%. Zaraz po otwarciu dominuje też w nosie - dlatego warto dać temu winu pooddychać. Stopniowo otwiera się w kierunku wiśni i czerwonych porzeczek. Wychodzi też beczka (wanilia i nuty korzenne), ale nie jest nachalna i pozwala dominować owocom. W ustach mamy średnią kwasowość i bardzo miłą owocowość - wiśnie, jeżyny.Taniny są bardzo aksamitne.

Robert: Po byczej krwi spodziewałbym się nieco więcej zadziorności. Tutaj w ustach zabrakło trochę ciała i koncentracji. Ale wino jest przyjemnie owocowe, beczka nie dominuje i nie przytłacza, a jedynie spina butelkę w przemyślaną całość. W swojej cenie bardzo eleganckie i dobrze ułożone. Zdecydowanie warto. 86/100

Marta: Bardzo przyjemna i miła w obejściu butelka. Owocowość jest jej największym atutem. Delikatna, subtelna i dobrze zbalansowana kwasowość, wydobywa aromaty dojrzałej wiśni a beczka dosłownie muska smak.

Ocena - bardzo dobre.

piątek, 11 lipca 2014

Langwedocja w gronie przyjaciół - Sainte Croix Magneric 2011

O winach z Langwedocji pisaliśmy już na naszym blogu kilka razy. Wczoraj wpadli do nas przyjaciele i otworzyliśmy butelkę Sainte Croix Magneric 2011 zakupioną podczas wizyty w Wejman Winebarze. Winnica Domaine Sainte Croix leży na 13 hektarach na granicy pomiędzy Langwedocją i Rousillon w miejscowości Fraissé des Corbières.

Nasza butelka jest kupażem Garnachy (60%) i Carignan (40%). Nazwa wina pochodzi od parceli, na której rosną stare krzaki Garnachy, używane do produkcji tego wina. Maceracja trwa 25-40 dni, następnie połowa wina dojrzewa w beczkach z francuskiego drewna przez 16-20 miesięcy, a pozostała część w metalowych zbiornikach przez 2 lata.

W kieliszku wino krwiste, w kolorze dojrzałych wiśni, soku z buraków. Mamy tu sporo alkoholu (14,5%), który jest ładnie wtopiony w strukturę wina i praktycznie w ogóle niewyczuwalny. Łzy na kieliszku są liczne i gęste. Zapach odurza swoją gęstością. Jest zawiesisty i głęboki. Czujemy ciemne owoce, figi, maliny i wiśniowy likier. W smaku lekko słodkawe, kwasowość jest raczej niska. W ustach czujemy wędzoną śliwkę i nuty dymne. Taniny dobrze zaznaczone, a zarazem ładnie wkomponowane w całość. Bardzo długi posmak. Ten rozciągnięty moment pozwolił rozkoszować się bukietem butelki.

Robert: Znakomite wino, warte swojej ceny 79 zł. Bogactwo aromatów i smaku. Czuję się w nim gorący i soczysty smak win z południa Europy, ale całość jest pięknie skomponowana. Nie jest to wino codzienne, ale na specjalne okazje będzie rewelacją i przekona do siebie nawet osoby, które na co dzień nie są fanami wytrawnych butelek. 88/100

Marta: Uwielbiam momenty, kiedy możemy napić się dobrego wina w gronie przyjaciół - każdy dodał coś od siebie a ci nieprzekonani do wytrawnego stwierdzili, że nie jest złe! Dla mnie wyczuwalna słodka nuta, może nawet wanilia; leśne owoce, jakieś dzikie kwiaty. Bardzo dobry wybór, sprawdzi się w gronie niewysublimowanych gustów ale i w eleganckiej scenerii.

Ocena - bardzo dobre.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Francja z Lidla #4 - Ventoux Vieilles Vignes 2011

Mont Ventoux by Gemini1980
Pogoda nie rozpieściła nas w ten "długi weekend". Taki początek lata sprawił, że poczuliśmy ochotę na coś bardziej rozgrzewającego. Ostatnio winiarska blogosfera skupiła się na nowej, włoskiej ofensywie Biedronki, my jednak - dla odmiany - otworzyliśmy kolejną butelkę z francuskiej oferty Lidla - Ventoux Vieilles Vignes 2011 z konkretną 15% dawką alkoholu!

Próbowane wcześniej wina z Doliny Rodanu (Font du Mirail i Cotes du Rhone Villages) były lekkie i owocowe; poprawne, ale jak się okazywało i bez większej historii. Mont Ventoux, góra od której nazwę wzięła sama apelacja położona w jej okolicach, to potężny szczyt o wysokości 1912 m.n.p.m. Popularnie znany jest pod nazwą „Géant de Provence” (z franc. Olbrzym Prowansji). Do tej pory kojarzył się nam z heroicznym podjazdami podczas Tour de France. Oby ten wysoki poziom alkoholu nie okazał się szczytem nie do zdobycia.

Wino jest kupażem Garnachy, Syrah i Carignan. W kieliszku ma kolor dojrzałych czereśni, z lekkimi purpurowymi refleksami i ładnym połyskiem. Na szkle widzimy liczne, gęste łzy. Początkowo alkohol rzeczywiście przytłacza - czuć go zarówno w nosie jak i w ustach. Zdecydowanie warto dać tej butelce pooddychać. Po trzydziestu minutach alkohol odpływa, a pojawiają się aromaty roślinne, dojrzała czereśnia, pestki i delikatne zioła. W smaku dobra kwasowość, znowu czereśnie i spinające to wszystko: szorstkie, drewniane taniny. O zawartości procentowej tego wina świadczy ciepło, które przyjemnie rozchodzi się po organizmie.

Robert: Chyba nie zostanę fanem win znad Rodanu. Bo choć są one ładnie owocowe, soczyste i świeże, to brakuje mi w nich jakiegoś drugiego dna. W dzisiejszej butelce na plus mamy ładne wkomponowanie 15% alkoholu w strukturę wina oraz niewygórowaną cenę (19,99 zł). Ogólnie ode mnie 82/100.

Marta: Typowy przedstawiciel Doliny Rodanu. Dobry wybór dla osób lubiących te klimaty (niebeczkowane wina o średnim ciele). Brakuje tylko kominka, bo rozgrzewający klimat wina wprowadza w odpowiedni nastrój. Przyjemny jak na wysoką zawartość alkoholu, łatwo wyczuć czereśniowe nuty i drewniane tło. Jest jednak stanowczo za mało niespodzianek.

Ocena - dobre.

wtorek, 17 czerwca 2014

Organiczne Winne Wtorki - Falcata Bio 2012

Dzisiejszy winno-wtorkowy tematu padł ofiarą naszej propozycji. Postawiliśmy na wina organiczne. Wśród bloggerów pojawiła się krótka dyskusja, która potwierdziła że pojęcie "wina organicznego" ma wielorakie znaczenie.
Mówiąc najprościej są to wina, przy których produkcji nie stosuje się produktów chemicznych tj. nawozów czy środków owadobójczych. Podczas winifikacji nie używa się składników pochodzenia zwierzęcego, a siarka dozwolona jest w ilości znacznie mniejszej niż w "normalnym" winiarstwie. Istnieją organizacje (Agrocert, Aclave czy Ecocert), które nadają specjalne certyfikaty winnicom, jakie przestrzegają powyższych zasad. Co ciekawe nazwa "wino organiczne" została dopuszczona do używania w Unii Europejskiej dopiero w 2012 r. Istnieje też odrębna kategoria win biodynamicznych, które idą jeszcze krok dalej. Winnice traktuje się wtedy jak żywy organizm, do nawożenia używa się produktów wytworzonych wewnątrz gospodarstwa, zaś przy uprawie ważną rolę odgrywają m.in. fazy księżyca. Przy całej tej tematyce nasuwa się pytanie: jaka jest granica prawdy pomiędzy "zielonym" marketingiem, a rzeczywistą troską o środowisko...
Jedno jest pewne, wina organiczne to ciekawy trend, który na pewno będzie się cieszył coraz większą popularnością. 

Wybrana przez nas butelka to Falcata Bio 2012 z winnicy Pago Gran Casa (DO Valencia), położonej na 50 hektarach, ok. 50 km na południe od Walencji, na wysokości 530 m.n.p.m. Butelkę zakupiliśmy w Winnym Garażu w cenie 33 zł.

Falcata to nazwa starego Iberyjskiego miecza. Jej długość odpowiadała ramieniu wojownika, który był grzebany razem z nią po śmierci. Butelka stanowi kupaż Garnachy, Syrah, Monastrell, z niewielką ilością starannie wyselekcjonowanego Merlota. Fermentacja i maceracja następuje w stalowych zbiornikach w kontrolowanej temperaturze. Każdy szczep fermentuje osobno, na jego naturalnym osadzie. Dodatkowo, część wina przez trzy miesiące dojrzewa w beczkach. Na sam koniec, jeszcze przed wypuszczeniem na rynek, odpoczywa w butelkach przez kolejny kwartał.

W kieliszku piękny burgundowy kolor z fioletowymi refleksami. Jest delikatnie transparentne i pozostawia na kieliszku rzadkie łzy. Ma 14% alkoholu, ale bardzo ładnie wtopionego w strukturę wina. W zapachu ulotne, z delikatnymi nutami wanilii i żywicy, ale stanowiącej jedynie tło radosnej i świeżej śliwkowej owocowości. Soczyście kwaskowe, jagodowe, z łagodnymi taninami i lekko metalicznym posmakiem.

Robert: Hiszpania w niedocenianej przez nas Polaków postaci. Nie ma tutaj przytłaczającej i pokrywającej wszystko beczki. Jej aromaty stanowią tylko ładne tło i dopełnienie owoców. Całość jest lekka i rześka. Może brakuje trochę koncentracji, ale w letni wieczór przymykam na to oko i daję 85/100.

Marta: Czuję suszone zioła, zapach świeżo ściętego drzewa. Zaraz dostanie mi się, za to że koloru nie można wyczuć nosem, ale nasuwają mi się skojarzenia soczystej, trawiastej zieleni. Zostawia ona przenikliwe doznania, nawet trochę drażni. Smak wzbogaca się nieco słodyczą, czuję ciemne, leśne owce, które całości dodają rześkości. Przyjemna, organiczna pozycja.

Ocena - dobre+.

Jakie wina organiczne popijali inni:
Winiacz - Parra Jimenez Demeter Syrah 2013
Czerwone czy białe - Mont'Albanno Grillo 2012

piątek, 25 kwietnia 2014

Warto zainteresować się Langwedocją

Do wczoraj Langwedocja i Roussillon były dla nas białymi plamami w naszym świecie win. Na szczęście po degustacji zorganizowanej przez Winicjatywę jest już inaczej.

Marta nie mogła razem ze mną wziąć w nim udziału, dlatego poniższy tekst jest spostrzeżeniami mojej pary oczu i wrażeniami jednych ust :).

Na degustacji promowało się 21 winnic. Udało mi się spróbować może z 1/3 z tych zasobów. Prawdziwym gwoździem programu były dwa seminaria prowadzone przez Wojtka Bońkowskiego. Podczas pierwszego przybliżył nam typowe dla Langwedocji odmiany winorośli, a w drugim porównał terroir poszczególnych apelacji. Łącznie w panelach spróbowałem 28 win, które doskonale przybliżyły charakter Langwedocji i dały solidne teoretyczne podstawy wiedzy o tym regionie.

Im dłużej słucham Wojtka, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że potrafiłby zainteresować opowieściami nawet o "zaletach" win El Sol, czy Sophia. Nie zabrakło ciekawych porównań win do uścisku ręki Juranda ze Spychowa czy określeń szczepu carignan jako Andrzeja Leppera francuskiego winiarstwa :). 

Po tych kilku godzinach z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że południowy-zachód Francji to interesujący winiarski region, z winami o różnorodnej budowie i gatunku. Mamy tam wina proste, owocowe, lekkie, a z drugiej strony potężne, mocarne, beczkowe butelki z potencjałem starzenia się nie odbiegającym od topowych Bordeaux. Biorąc pod uwagę, że jest to największy winiarski region Francji, produkujący więcej wina niż choćby całe Chile, śmiało mogę stwierdzić, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

środa, 5 marca 2014

Łatwe i przyjemne - Vegaval Plata Garnacha, 2011


Garnacha to trzeci pod względem powierzchni (uprawy) szczep w Hiszpanii. Daje on zazwyczaj bardzo żywe, lekkie i owocowe wina, łatwe i przyjemne w piciu, o małej ilości garbników. Skoro dziś gra reprezentacja Polski, to zamiast tradycyjnego piwka do meczu, chcieliśmy postawić na jakieś lekkie wino - Vegaval Plata z winnicy Miquela Calatayud, rocznik 2011. Producent pochodzi z Valdapenas, czyli południowej części La Manchy. Wytwarza szeroką paletę win, od gran reserva, po tańsze jedno-szczepowe butelki, jak i ta opisywana właśnie przez nas.

Wino zostało wyprodukowane w 100% z garnachy i idealnie oddaje charakter tej winorośli. Ma bardzo ciemny, głęboko czerwony kolor wewnątrz kieliszka i przezroczysto różowy na jego brzegach. Po zamieszaniu zostawia pięknie spływające łzy, świadczące o sporej ilości alkoholu (13,5%). Jednak tej "mocy" zupełnie nie czuć w butelce, nie przysłania ona smaków i aromatów.

Pierwszy zapach przynosi na myśl zioła i trawę. Po delikatnym pomieszaniu zaczynamy czuć wyraźny owoc: truskawki i czereśnie. Wino jest orzeźwiające, świeże i rześkie. W ustach lekko kwaskowe, ale wyważone. Czujemy bukiet czerwonych owoców, wiśnie, śliwki, truskawki. 

Robert: Owoc, owoc, owoc - tak można opisać to wino. Ale czy to minus? Nie dla mnie. Lubię takie proste, rześkie wina, pełne radości i zabawy. Do picia wieczorem jest więcej niż odpowiednie. Zasłużone 85/100.

Marta: Wiadomo nie od dziś że wino jest kobietą, ale tylko to które swój aromat zostawia w zmysłach nawet po zamknięciu butelki... Dawno po jednym kieliszku czerwonego wina nie potrafiłam powiedzieć tyle o jego smaku i zapachu. Ja skromny amator mówię tak takim degustacją, nawet jeśli łzy na kieliszkach krzyczą: uwaga na alkohol. Moje szczere 87/100.

Duże zaskoczenie - nie spodziewaliśmy się tak przyjemnego i łatwo "przyswajalnego" wina. "Fresco i elegante" widniejące na etykiecie idealnie opisują to wino. Pozostaje też nieodparte przekonanie, że każdy kolejny kieliszek podawany przy innych okazjach, spotka się z uznaniem (będzie naszym wieczorowym pewniakiem).  W swojej kategorii cenowej (18 zł w Almie) zdecydowanie wybija się ponad dyskontowe odpowiedniki. Żałujemy, że wyłowiliśmy w sklepie ostatnią butelkę :).