Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chianti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chianti. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Weekendowe chianti - Villa Montorsoli Chianti 2011

Za nami piękny weekend! Razem ze znajomym spędziliśmy go poza miastem; wieczorem niedzielni kierowcy dali nieźle popalić, ale pozytywnie zmęczeni i głodni, wspólnie upichciliśmy steka z jarmużem i do tego podaliśmy chianti. 
Wybór padł na Villa Montorsoli Chianti 2011 z Castelfiorentino. Wino kupione w Almie w przecenie po 34,99 zł (cena regularna ok. 48 zł). Sangiovese jest tutaj uzupełnione szczepami canaiolo (10%) merlot (10%).

Kolor prezentuje się nieco żywiej niż w typowym chianti: bordowy z fioletowymi odblaskami. W kieliszku zostawia łzy o średniej intensywności. Niestety wino ma dla nas podstawową wadę: alkohol nie wtopił się w całość. Czujemy go wszędzie - w nosie i ustach. Smakuje bardziej jak truskawkowa nalewka niż chianti. Kwasowość niska, wino jest słodkawe. A same taniny gdzieś daleko w tle. Po aromatach smażonych konfitur spodziewalibyśmy się wina "gęstego jak galaretka", które można kroić nożem. Niestety jest odwrotnie - brakuje mu ciała i jest rozwodnione.

Robert: Owocowość jest tutaj zbyt dosłowna. Brakuje jakiejkolwiek tajemnicy, czy niuansów. Nie po to kupujemy chianti, by napić się truskawkowej nalewki i to bez odpowiednich dla nalewki procentów :) Niewarte swojej ceny! 78/100

Marta: Wino zupełnie nie w moim stylu. Nie lubię butelek, w których pierwsze skrzypce grają alkoholowe nuty i trudno skupić się na czymkolwiek innym. Taka dominanta może i znajdzie swoich miłośników, ale mnie do siebie nie przekonała. 

Ocena - kiepskie.

czwartek, 22 maja 2014

Klasyka - Chianti Classico Castello di Verrazzano 2011

Jest okazja, więc nadszedł moment, aby otworzyć butelkę Chianti Classico Castello di Verrazzano 2011.

Jak podaje kontretykieta winiarstwo w Verrazzano sięga aż XI w. Sam zamek od którego pochodzi nazwa winnicy leży na wzniesieniu w okolicy Grave. Winnica obejmuje swoim zasięgiem 52 hektary leżące na wysokości 300-400 m.n.p.m. To chianti zawiera w sobie, oczywiście oprócz nieodzownego sangiovese, domieszkę canaiolo. Wino podlega fermentacji w kontrolowanej temperaturze, a następnie maceracji przez 10-14 dni. Dojrzewanie odbywa się we francuskich beczkach przez 12 m-cy i przez kolejne 4 m-ce w butelkach. 

Wino ma czysty kolor dojrzałych czereśni z fioletowym pobłyskiem i delikatnie jaśniejszą obręczą. Jest transparentne i zostawia na szkle ładnie spływające, gęste łzy (ma 14% alkoholu). Początkowo nos nie jest intensywny. Wino wymaga przewietrzenia i pooddychania. Wówczas pojawiają się nuty drzewne, zielone. Stopniowo smak staję się coraz bogatszy. Czujemy wiśni z pestkami, nieco likieru wiśniowego, malin i ziół. Mamy też aromaty beczkowe - czekolada i wanilia. Zapach jest złożony, z każdym kolejnym kieliszkiem możemy znaleźć nowe aromaty i wrażenia.

Smak najpierw kwaskowy, z gorzkawą końcówką. Później staje się bardziej zaokrąglony. Na wierzch wypływa delikatna wiśniowa słodycz. Taniny początkowo szorstkie i wypełniające całe usta, stopniowo wtapiają się w całość. Wino staje się zaokrąglone, beczka nie przytłacza, dobrze podbija owocową świeżość sangiovese.

Robert: Wino mogące być archetypem chianti. Wszystko jest w idealnych proporcjach - radosne owoce, zadziorne taniny, świeża kwasowość, a nawet piękna stylizowana etykieta. Pełna gama zapachów i smaków połączone w całość jak idealna muzyczna kompozycja. Gra mi w ciele jeszcze długo po wypiciu i domaga się 87/100.

Marta: Klasyczna elegancja z pasjonującym zapachem, który zostawia nawet długo po delikatną ostrość w nosie. Piękny fioletowy połysk, który wprowadza smakowe doznania dobrego chianti. Zaspokoi te niewymagające gusta, a dla tych którzy poszukują klasyki w klasyce stanie się godnym uwagi przystankiem. 85/100

Dobry balans owocu i beczki. Wino od święta i na co dzień. Dobre solo i do posiłku. Gdyby nie cena - ok. 75 zł w Winnicach Południa i w podobnej cenie w innych winiarniach - sięgalibyśmy po nie częściej.

Ocena - bardzo dobre.

środa, 14 maja 2014

Co podziwiać w Chianti Mirabile 2012 z POLOmarketu?

Prawie miesiąc temu, bardzo smakowało nam wino z POLOmarketu z Apulii. Druga z butelek, w którą zainwestowaliśmy to szczególnie przez nas lubiane chianti - Mirabile 2012

Cantina Danese, skąd pochodzi nasza butelka to producent mający swoją siedzibę w regionie Soave, a więc na północy Włoch, pomiędzy Wenecją a Weroną. Tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Skąd w ich portfolio Chianti, którego tradycyjny region wytwarzania leży 300 km dalej na południe. Oczywiście mogli kupić i tam jakąś parcelę i zająć się produkcją sangiovese. Pytanie, czy jednak taka daleka "kolonia" będzie w stanie wytworzyć dobre, klasyczne chianti? Czy nie należy od kilku pokoleń przesiąknąć miejscowym terroir, poznać lokalną specyfikę?

Wygląd wina.
Kolor przypomina dojrzałe czereśnie. Jest dosyć transparentny i ma ładny połysk. Łzy są dostrzegalne, ale raczej skąpe. Zapach jest wycofany i ulotny. Czujemy wiśnie, trochę ziół. Kilka razy zdawało się, że gdzieś tam daleko w tle, na obrzeżach naszych zmysłów czai się jakaś tajemniczość, drugie dno. Próbowaliśmy różnych trików - intensywniej mieszaliśmy winem, daliśmy mu pooddychać - niestety nie udało się nam się tego odkryć.

W ustach wino ma fajną kwasowość, przyzwoicie zarysowane taniny. Ale w ogólnym rozrachunku wino jest krótkie i płytkie. Owoce nie są pogłębione niczym dodatkowym. Nie ma ani dobrze podkreślonej beczki, ani szeregu smaków czekających w kolejce na ujawnienie się.

Robert: Mam problem z tym winem - nie smakowało dla mnie jak chianti. W degustacji w ciemno stawiałbym bardziej na jakiś zupełnie inny rodzaj. Nie zaskakuje niczym szczególnym. Nie ma czegoś, co można by chwycić i choć chwilę się zatrzymać. Bezrefleksyjnie przepływa przez usta. 78/100

Marta: Przeminęło z wiatrem, przyjemną włoską bryzą ale pozostawiło po sobie niewiele. 77/100.

Mirabile znaczy po włosku "godny podziwu". Jednak co mielibyśmy podziwiać w chianti nie smakującym jak chianti? Lepiej zaoszczędzić kilka złotych i np. skoczyć do Biedronki po Shiraza.

Ocena - średnie.

środa, 9 kwietnia 2014

Wino do meczu - Arentino Chianti 2011

Czy do meczu Ligii Mistrzów można popijać wino?
Jeszcze jakiś czas temu, do takiej kompozycji dodalibyśmy wyłącznie piwo, ale dziś przyznajemy, że im bardziej wciągnął nas winny świat, tym mniejszą chęć mamy na inne procentowe trunki. 
Aby odpocząć od dominującej ostatnio w blogosferze Portugalii, zdecydowaliśmy się na Włochy. Niestety drużyn z Półwyspu Apenińskiego nie ma już w tych piłkarskich rozgrywkach, jednak włoskie wina jak mało które nadają się do okazji, jaką jest każdy mecz.

Arentino Chianti 2011 idealnie wpasowało się w ten klimat. To podstawowe wino producenta Cantina dei Vini Tipici dell` Arentino, który w swojej ofercie ma duży asortyment win, także tych z droższych półek. Wino oczywiście powstało na bazie Sangiovese (75%) oraz Canaiolo (10%), Merlot (5%), Cabernet (5%) oraz Trebbiano (5%).

Wino o typowym dla Chianti kolorze truskawek, dachówki, czy też cegły (do wyboru z czym komu się bardziej ten odcień kojarzy), transparentne, klarowne, z delikatnym połyskiem. W nosie ładnie zaznaczone nuty beczkowe, czujemy wanilię, cynamon, toffi. Do tego sporo czerwonych owoców - maliny, poziomki. Czuć również alkohol, ale nie jest go w nadmiarze.

W ustach wino satynowe, niemal niewyczuwalne taniny. Atak (pierwsze wrażenie) to słodkie owoce, który stopniowo przechodzi w niewybujałą kwasowość, jej posmak zostaje również na finiszu. 

Gdy damy mu pooddychać otwiera się jeszcze bardziej. Zapach odkrywa kolejne niuanse:  fiołki, a smak staje się jeszcze bardziej owocowy.

Robert: Zapach bogatszy od smaku. Po nosie spodziewamy się większej eksplozji smaków, a wino tylko delikatnie syczy w ustach :). Ale w swojej cenie (ok. 30 zł w Piotrze i Pawle) to wybór bezpieczny, stąd moje 85/100.

Marta: Zapach otwiera drzwi włoskiego klimatu, smak cudownie oddaje jego toskański wymiar. O tym winie chyba nie trzeba dużo mówić, a ja już tak mam że Toskania mnie hipnotyzuje i ten spokój jest bezcenny. 83/100

Wino o charakterze dość prostym; takie stołowe chianti serwowane często w toskańskich restauracjach jako towarzysz tamtejszych dań. Pite solo do meczu, pozwalało skupić się na widowisku, a z drugiej strony stanowiło naprawdę smaczne i przyjemne tło. Trafny wybór wina na wieczór.