Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2014

Ossobuco i Burra Brock Pinot Grigio 2013

Wielkimi krokami zbliża się jesień, coraz częściej ciągnie nas do głębokich czerwonych win i ostatnio zauważyliśmy że na naszej powakacyjnej półce dominują białe butelki. Stąd pomysł by trochę poeksperymentować w kuchni - padło na ossobucco. Jako, ze niezbędnym elementem tego dania jest białe wino otworzyliśmy Burra Brock Pinot Grigio 2013 z Marks&Spencer, dostępne w promocji cenie 22,39 zł.

Pinot Grigio to szczep który historycznie pochodzi z Francji, potem rozpowszechnił się nad Jeziorem Balaton na Węgrzech, a także w Austrii i Niemczech. Ostatnio jest najczęściej kojarzony z północnymi regionami Włoch. Typowy niedrogi włoski Pinot to zazwyczaj wino dość neutralne i nijakie. Liczyliśmy, że wersja z Nowego Świata będzie bardziej wyrazista i charakterna.

Wino ma ładny słomkowy kolor. W nosie jest bardzo ciekawe, czujemy nuty przejrzałych jabłek, łąki, słomy i ziół. W smaku raczej średnia kwasowość, trochę nut cytrynowych i znów zioła. Brakuje mu więcej koncentracji i jest stosunkowo krótkie.

Robert: Mi zagrało. Było czymś pomiędzy wodnistym Pinotem z Włoch, a nowoświatową bombą owocową. Zaskakująco powściągliwe jak na wino z Australii. Dodatkowo do ossobuco spisało się znakomicie. W parze z sosem uzyskało nieco więcej owocowej werwy.

Marta: Spisało się w parze z delikatną cielęciną. Niczego nie złamało, nie narzuciło żadnej emocjonalności. Sos odegrał pierwsze skrzypce w tej orkiestrze, a reszta grała spójnie zadane nuty. Rzeczywiście solo zarzuciłabym mu brak życia, ale w tym przypadku specjalnie mi na tym nie zależało.

Ocena - dobre.

wtorek, 16 września 2014

Śródziemnomorski Winny Wtorek - Tenuta Ibidin Insolia DOC Sicilia 2013

W kolejny Winny Wtorek wyruszamy z blogerami w podróż po wyspach Morza Śródziemnego. Zobaczymy gdzie zatrzymali się pozostali, my dobijamy do portu na południu Sycylii. 

W kieliszkach mamy wino Tenuta Ibidin Insolia DOC Sicilia 2013 do kupienia u Mielżyńskiego w cenie 38,90 zł. Insolia to szczep znany również pod nazwą Ansonica i oprócz Sycylii uprawiany na południu Toskanii, w Kalabrii i na wyspie Giglio. Producent Valle Dell`Acate posiada ponad 100 hektarów upraw z roczną produkcją ok. 400 tysięcy butelek. Grona z których produkowane jest nasze wino zbierane są w drugiej połowie sierpnia. Dojrzewania odbywa się w stalowych zbiornikach (4 miesiące), a następnie w butelkach (2 miesiące).

Wino o ładnym, słonecznym, delikatnie złotym kolorze. Jest dość lekkie, ma 12,5% alkoholu. W nosie czujemy nuty skórki cytrynowej, gruszki oraz kwiaty, a także delikatne niuanse ziołowe. W ustach średnia cytrynowa kwasowość, ale niestety poza tym wino jest puste. Finisz próbuje się przebijać zwiewnymi nutami orzechowymi, które znowu szybko znikają.

Robert: Przypomina mi białe wina z Elby, które mieliśmy okazję próbować podczas wakacji. Dobrze komponowały się z wszechobecnym upałem oraz daniami z ryb i owoców morza. Właśnie w kulinarnej scenerii widziałbym to wino, pite solo jest smaczne, ale nie porywa.

Marta: Świetne porównanie z winami z Elby! Nic nadzwyczajnego, nos słabiutki, w ustach cierpka cytrynowa kwasowość, która szybko znika. Aż za proste...

Ocena -  średnie+.

Gdzie dopłynęli pozostali: 
Blurppp aż na Majorkę.
Winniczek jak my na Sycylię.

Czerwone czy białe również na Sycylii.

poniedziałek, 15 września 2014

Francja z Biedronki #4 - Le Bel Olivier 2013

Colobard to kolejny francuski szczep, dostępny w Biedronce, we Francji historycznie uprawiany w regionach Charentes oraz Gaskonii. Był odmianą dopuszczoną do produkcji białych win z Bordeaux. Obecnie można go też spotkać w USA, RPA i Australii. 

Biedronka proponuje Colombard z Gaskonii, dodatkowo w kupażu z Sauvignon Blanc, w butelce Le Bel Olivier 2013 od Les Producteurs Réunis w atrakcyjnej cenie 13,99 zł.
W kieliszku wino o kolorze białego złota, z delikatnym zielonkawym akcentem. Roztacza aromaty tropikalnych owoców, marakui, jabłek. W smaku najpierw atakuje naprawdę wysoka cytrynowa kwasowość, po chwili, gdy wino się nieco ociepli dołączają nuty słodkie, choć już niedające się precyzyjnie określić.

Robert: Polska jesień to na szczęście nie tylko pełna mgieł i deszczów szaruga, ale też dni pełne słońca z prawdziwie letnią temperaturą. Ta butelka jest idealna na taką okazję. Kwasowość jest potężna, orzeźwia i gasi pragnienie. Całość jest lekka (11,5% alkoholu) i zwiewna. Nie jest to skomplikowane wino, smak i koncentracja nie za wysokich lotów, ale w tej cenie nie ma na co narzekać.

Marta: W Biedronce w każdej cenie można narzekać, ja ciągle trzymam się założenia że od nich można wymagać nawet więcej! Wino lekkie ale za proste, trochę jak mgiełka ulotne, kwasowość jest ale mnie nie przekonuje. Czasem są takie wina i nic na to nie poradzę, że przemijają z wiatrem i ich nie zapamiętam...

Ocena - średnie.

czwartek, 11 września 2014

Francja z Biedronki #2 - Muscadet La Coulée 2013

Dolina Loary to nie tylko kraina pięknych renesansowych zamków, ale także ojczyzna wielu gatunków wina. W okolicach miasta Nantes niemal nad samym ujściem Loary do Atlantyku znajduje się apelacja Muscadet (z nazwą szczepu muscatel, nie ma nic wspólnego!). Pochodzące stąd wina produkowane są ze starej burgundzkiej odmiany melon de bourgogne, są zazwyczaj lekkie i cierpkie, znakomicie idą w parze z lokalnymi daniami z ryb i owoców morza. Najlepsze z Muscadetów powstają w wyniku procesu dojrzewania na osadzie powstałym z drożdży. Nabierają dzięki temu większej finezji i złożoności. Poznać je możemy po opisie "sur lie" na butelce.

Niestety Biedronka prezentuje nam podstawowe wino z tej apelacji, które z dojrzewaniem na osadzie nie ma nic wspólnego. Muscadet La Coulée 2013 od producenta Vignobles Sourice dostępne jest w cenie 14,99 zł.

W kieliszku mamy bladziutkie, niemal przezroczyste, jedynie lekko słomkowe wino. Aromat jest zwiewny, cytrusowy. Wino jest lekkie (11,5% alkoholu), ale idzie to w parze z niską koncentracją. Co prawda mamy tutaj wysoką kwasowość, ale jedynie w tle, gdzieś za mgłą można uchwycić posmak cytryny. 

Robert: Stylistycznie wino było podobne do polskich win próbowanych podczas Winobrania - mamy wybujałą kwasowość, ale poza nią niewiele się dzieje. Wino jest poprawne, czyste, a i cena usprawiedliwia w pewny stopniu jego płytkość. 82/100

Marta: Niestety mam wrażenie, że wino nie miało za dużo do powiedzenia, więc postawiono na kwasowość, która sprawi że przynajmniej będzie "jakieś". O ile przy pierwszym kieliszku to wystarcza, o tyle w drugim nudzi.

Ocena - średnie+.

poniedziałek, 8 września 2014

Francja z Biedronki #1 - Picpoul de Pinet L’Étang de Sol 2013

Od czwartku w Biedronce królują francuskie wina. Podczas ostatniej selekcji z Europy Środkowo-Wschodniej nie znaleźliśmy nic, co przypadłoby nam do gustu. Mamy jednak nadzieję, że tym razem będzie nieco inaczej (co zapowiadają już inni bloggerzy).

Pierwsza butelka, której zawartość wylądowała w naszych kieliszkach to 
La Cave de l’Ormarine Picpoul de Pinet L’Étang de Sol 2013 w cenie 19,99 zł. Wino pochodzi z Langwedocji z apelacji AOC Languedoc Picpoul de Pinet, a wyprodukowano je w 100% ze szczepu Piquepoul. Mieliśmy już poznania wina z południowego-zachodu Francji, ale ten szczep to dla nas zupełna nowość. Z fachowej literatury udało się jedynie wyczytać, że daje on wina z dominującymi nutami owoców cytrusowych ze sporą kwasowością. 

W kieliszku wino o słomkowym kolorze z lekkimi oliwkowymi refleksami. Nos zdominowany jest przez jabłka, takie które zdążyły poleżeć na słońcu i puścić kwaskowy sok. Usta są równie ciekawe. Mamy tu delikatną cytrynową kwasowość, ale i nieco nut orzechowych i oleistych, a nawet ziołowych. 

Robert: Bardzo ładnie ułożone. Mamy owoce, które nie pochłaniają całej naszej uwagi. Do tego niejednoznaczne nuty w tle. Jedyne co mogę mu zarzucić, to niska kwasowość, która w dłuższej perspektywie sprawia, że wino pite solo zaczyna mnie nudzić. Może przydałaby mu się jakaś ryba...? 83/100

Marta: Dla mnie nietypowe, bo jak na białe wino nieco skomplikowane. Nie potrafię się jednak wczuć w jego głębię czy większy wymiar. Absolutne trudne do picia solo, bo w takiej roli zupełnie mnie przytłacza. Mimo wszystko w tej cenie zasługuje na uwagę.

Ocena - dobre-.

czwartek, 4 września 2014

Agrestowy Sauvignon Blanc - Kaituna Hills Marlborough 2013

Ostatnio mamy za sobą parę nieudanych przygód z czerwonym winem, dlatego dziś dla miłej odmiany otworzyliśmy białą propozycją. Nasz wybór to Kaituna Hills Marlborough Sauvignon Blanc 2013 z Marka&Spencera zakupione w cenie 31,99 zł.

Nowa Zelandia, a zwłaszcza region Marlborough i szczep Sauvignon Blanc to oczywiście połączenie dające dużą nadzieję na dobre wino. Przyjemny klimat, długiego lata, chłodne noce - taka kombinacja pozwala winogronom długo i powoli dojrzewać a co za tym idzie osiągnąć bardzo wysoką koncentrację smaków i aromatów.

Wino w kieliszku ma jasnożółty, słoneczny kolor z delikatnie zielonymi refleksami i 12,5% alkoholu. Zapach przywodzi na myśl kwaśne jabłka (może antonówki), agrest, a także charakterystyczny aromat świeżo skoszonej trawy. W ustach także dominuje owocowa świeżość, zaś całość spina zaznaczona w finiszu kwasowość.

Robert: Agrestowa świeżość aż chrupie między zębami. Butelka nie ma drugiego dna, ale owocowość utrzymana jest na tak dobrym poziomie, że nie nudzi. Bardzo pijalne i po prostu smaczne. 85/100

Marta: Często negatywnie ocenia się skojarzenia smaku wina ze smakami z dzieciństwa, mi się nawet za to raz dostało, ale co ja poradzę na to, że pewne doznania i momenty, które intensywnie pojawiały się w moim życiu, potrafią dziś powrócić kiedy wącham i smakuję wino. Tym razem na myśl przychodzi mi działka dziadka, pamiętam że wejście do niej usłane było krzewami z agrestem, nie zdążyłam przywitać się z dziadkami a już miałam pełne usta owoców. To wino idealnie wpisuje się w strukturę świeżości i kwasowości agrestu. Przyjemne, rzeczywiście rześkie i dla mnie idealne solo.

Ocena - dobre+.

sobota, 30 sierpnia 2014

Storie di Vite Müller Thurgau 2013 prosto z Trydentu

Wakacje we Włoszech wykorzystaliśmy w 100%. Oprócz tysiąca zdjęć, niezapomnianych spotkań i widoków zapierających dech w piersiach, przywieźliśmy kilka butelek wina, którymi będziemy się "dzielić". Dziś postawiliśmy na pierwszą z nich - Storie di Vite Müller Thurgau 2013 Trentino DOC od Cantina La-Vis. Kosztowała ok. 8 eur w markecie SPAR w Bolzano. 

W Trydencie, włoskiej krainie leżącej na północ od Werony w kierunku granicy z Austrią, uprawa winorośli koncentruje się wzdłuż Doliny Adygi, malowniczo przecinającej Alpy. Cantina La-Vis to spółdzielnia powstała w 1948r. zrzeszająca 800 członków uprawiających winorośle na ponad 800 hektarach. Nasza butelka powstała z ręcznie zbieranych winogron w gminach Giovo i Meano, które następnie fermentowały w kontrolowanej temperaturze i dojrzewały w stalowych zbiornikach przez 5-6 miesięcy.

Wino o delikatnym żółto-zielonkawym kolorze. Nie zostawia na kieliszku łez, ma 12% alkoholu. Zapach jest dość zwiewny z aromatami tropikalnych owoców: melona, marakui i liczi. Niestety brakuje w nim tego drugiego dna. Smak jest jedynie powtórzeniem tego, co czuliśmy w nosie. Całość ratuje dobra kwasowość, która plasuje je na dość przyjemnym poziomie.

Robert: Proste białe wino. Nie pozostawiło we mnie większych emocji. Sprawdziłoby się w gorący dzień, mam nadzieję, że w tym roku jeszcze takie będą ;). Okazało się, że do dorsza duszonego w pomidorowym sosie było zbyt "przezroczyste". 83/100

Marta: Wino krystaliczne jak źródła Trydentu, kojarzy mi się z pięknym górskim klimatem, świeżością. Ma przyjemny, egzotyczny zapach, jest jednak bardzo krótkie, smak mimo że faktycznie utożsamia się z zapachem (dla mnie na plus) szybko ulatuje, przepływa i znika, stąd skojarzenie z potokiem, transparentnością i ulotnością.

Ocena -  dobre.

środa, 27 sierpnia 2014

Dobre bo polskie?! 44 Winnice w Wejman Wine Barze

Wczoraj Robert wziął udział w degustacji (w jednej z jego ulubionych warszawskich miejscówek) w Wejman Wine Barze, gdzie gościły rodzime winna z 44 Winnic Dziedzic

Degustacji przewodziła sama właścicielka winnicy - pani Monika Dziedzic. Trzeba przyznać, że spotkanie wypadło bardzo ciekawie, bo nie tylko opowiedziała ona o degustowanych winach, ale i przybliżyła historię powstania winnicy, prawdziwe realia prowadzenia takiego biznesu w Polsce i zmagania z "cudowną" polską biurokracją.

44 Winnice Dziedzic znajduje się na Podkarpaciu, w miejscowości o wdzięcznej nazwie Straszydle. Na 1300 drzewkach uprawiane są hybrydowe odmiany Bianca, Aurora, Sibera, Muscat, Hibernal, Seyval Blanc (szczepy białe) oraz Rondo, Regent i Leon Milot (szczepy czerwone).

Udało się zdegustować dwie butelki:

- Sey Sey - to wino powstałe w 100% z Seyvala; w smaku atakuje kwasowością, której nie powstydziłby się rasowy riesling. W nosie dość zwiewne aromaty limonki z odrobiną jabłka. Lekkie, chrupkie, orzeźwiające - w sam raz na babie lato, cena 59 zł.

- Sukcesja - to kupaż winogron Bianca, Sibera i Muscat; w smaku kwasowość zniwelowana jest przez cukier resztkowy. W nosie aromaty chleba, drożdży i przeleżanych na słońcu jabłek. Wino poważne, nie wstydzące się swojego charakteru, cena 69 zł.

Jako ciekawostkę - na koniec - spróbowaliśmy Neo barrique z Winnicy Witanowice, a więc 100% regenta, który dojrzewał we francuskiej beczce. Z tego połączenia powstało wino o aromatach dymu i kiszonej kapusty. Interesujące, ale chyba trochę za zielone i z delikatną warzywną nutą, która mimo że dla polskich czerwonych win jest dość typowa, to tu psuła ogólny odbiór.

Jeśli poszukujecie dobrych polskich win, to możecie spróbować je w Wejman Wine Barze, gdzie wina z 44 Winnic Dziedzic są dostępne na kieliszki. 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Ale Wino!

Film "Lucy" (science fiction na bardzo średnim poziomie) i spacer po Śródmieściu to był nasz plan na wczorajszy wieczór. Od jakiegoś czasu nosiliśmy się też z odwiedzinami miejsca, o którym dawno stało się już głośno - Ale Wino. Lokal znajdujący się nieopodal Placu Trzech Krzyży jest słynny (można już śmiało tak powiedzieć) głównie ze znakomitej kuchni i dobrego wyboru win, wśród których znajdują się np. butelki z Winnego Garażu (np. Steinmüle czy myKarp). Wizyta w tym klimatycznym miejscu absolutnie poprawiła nam humory, a "mobilna karta win i dań" jest godna pochwały!

Spróbowaliśmy Grüner Veltlinera Obere Steingen 2010 od Markusa Hubera. Ten najważniejszy, austriacki szczep, do tej pory był przez nas pomijany. Wino powstało w wyniku 6-godzinnej maceracji, fermentacji w stali oraz dojrzewaniu na osadzie przez 4 miesiące. Ma delikatnie żółty kolor z wyraźnie zielonymi refleksami. W nosie aromaty tropikalnych owoców, trochę nut kwiatowych i pieprzu. W ustach bardzo świeże, z dobrą kwasowością. Jest miękkie, plastyczne, bardzo dobry towarzysz do posiłku. Cena może nie jest niska (72 zł przy zakupie), ale na pewno adekwatna do skali doznań jakie wino zaprezentowało w połączeniu z daniami.

W akompaniamencie wina spróbowaliśmy trzech popisowych dań lokalu. Zarówno buraki z karmelizowanym kozim serem, czarnymi porzeczkami i galaretką z czarnego bzu, jak i kwiaty cukinii w tempurze, wypełnione musem z bakłażanu podane z czarną soczewicą oraz ravioli z selera nadziewane kalafiorem były przepyszne.

Dzięki uprzejmości Ale Wina spróbowaliśmy również:

- Calvas Reserva 2011 z Doliny Duoro - wino wytworzone w 100% z touriga nacional, mocno owocowe, dodatkowo podkręcone przez beczkę z dobrze zaznaczonymi taninami. Na pewno nie jest to sztampowa Portugalia, ale wino szykowne i eleganckie.

- Unculin Bierzo 2013 - to znów 100% hiszpańskiego szczepu mencía, w Polsce raczej niedocenianego, a szkoda, bo powstają z niego ciekawe, lekkie, owocowe wina - ta butelka ma bogaty nos, pełen czerwonych owoców, ziół i przypraw, w smaku jest trochę mało skoncentrowane, ale sprawdzi się na pewno z hiszpańskimi przekąskami.

Ale Wino to miejsce znakomicie łączące wina z kuchnią. A że każdy ze składników prezentuje wysoki poziom, to ich suma sprawia gwarancję satysfakcji z wizyty. Polecamy!

środa, 13 sierpnia 2014

Nietypowy Chardonnay z Lidla - Pyrene Somotano 2013

Somontano - region leżący w Aragonii, u stóp Pirenejów w północnej Hiszpanii. Równie zachwycające jest tłumaczenie jego nazwy: "u stóp gór". Dwa łańcuchy górskie Sierra de Guara oraz Sierra de Salinas chronią przed zimnym powietrzem z północy i tworzą łagodny klimat. Suma opadów jest tu znacznie wyższa niż w większości hiszpańskich regionów; a wina, choć może nie tak wybitne jak te z Rioja czy Ribera del Duero, są bardzo przystępne cenowo, a ich jakość z roku na rok zaskakuje.

Dziś testujemy Pyrene Somotano DOC Chardonnay 2013 od Viñas del Vero. Butelka z najnowszej akcji promocyjnej w Lidlu za jedyne 16,99 zł. Dlaczego "jedynie"? 
Bo to naprawdę przyjemne wino, w dobrej cenie!

Ma ładny, słoneczny, nasycony kolor. Pozostawia pojedyncze, ale bardzo szerokie łzy. W kieliszku mamy 13,5% alkoholu. Nos zdecydowanie melonowy, z delikatnie miodowym tłem. Mamy też trochę ananasa. Początkowo wydawało się nam, że wino jest nieco landrynkowo-perfumowane, ale na szczęście po chwili zapach się oczyścił. W ustach przydałoby się trochę więcej koncentracji. Kwasowość jest raczej niska, również owoce nie są silnie zaznaczone. Dopiero oleista końcówka przypomina o tym, że w kieliszkach mamy chardonnay.

Robert: Może nie czujemy w nim chardonnay, może i przydałoby się więcej ciała, ale biorąc też pod uwagę cenę, jest do smakowite wino. Takiego właśnie słowa bym użył aby je podsumować. Ono po prostu smakuje, chcę się spróbować kolejnego kieliszka. 85/100

Marta: To, że chce się następnego może być niebezpieczne:) Lekkie, bardzo proste w obsłudze i faktycznie smakuje. Mam wrażenie, że ma trafić do każdego targetu, niewyszukane gusta zachęci do przygody z chardonnay a wyrafinowane docenią jego przejrzystość w stosunku do ceny.

Ocena - dobre+

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Vinho Verde z Lidla - Quintas de Melgaço Nobre Colheita Alvarinho 2013

Wracamy po urlopowym szaleństwie...
Za oknem burza, w mieszkaniu parno - szukamy więc czegoś orzeźwiającego. Sięgnęliśmy po butelkę z najnowszej oferty Lidla - Quintas de Melgaço Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde DOC 2013 w cenie 18,99 zł. Zielone wino z Portugalii to idealny napój na taką pogodę. Standardowo jako że jest lekkie, kwaskowe i nieskomplikowane, idealnie gasi pragnienie.
Samo Alvarinho to jego nieco dojrzalsza, bardziej skoncentrowana odmiana.

W kieliszku delikatny, słomkowy kolor z zielonym połyskiem. Jest lekkie i nie zostawia na kieliszku łez. Ma 12,5% alkoholu, maleńkie bąbelki dodają mu animuszu.

Zapach rześki, świeży, owocowy, ale z delikatnie drożdżowym tłem. Czujemy też jabłka i melona. W smaku początkowo zdecydowanie kwaskowe, aż szczypiące w język. Później przechodzi w słono-gorzki finisz. Po kilku chwilach i ociepleniu staje się nieco słodkawe.

Robert: Bardzo kruche, świeże wino. Nie jest to typowe, proste vinho verde, bo ma całkiem fajną budowę. Pijcie je mocno schłodzone, wystarczy, że chwilkę się ociepli i traci dużo na swoim uroku. Cena warta skuszenia. 83/100

Marta: Niska cena + lekkie wino = prosty wybór. Lidl trafił z letnią propozycją.

Ocena - dobre.

środa, 23 lipca 2014

Milena 2013 - testujemy Winnicę Miłosz #1

W weekend wpadliśmy z wizytą do Winnicy Miłosz, położonej w Łazie, koło Zaboru, kilkanaście kilometrów na wschód od Zielonej Góry. Nasza okolica ma wielowiekowe tradycje winiarskie. Niestety czasy PRLu zniszczyły budowaną przez dziesiątki lat historię. Na szczęście ostatnimi czasy zaczyna się ona odradzać. Obecnie prężnie działa już trzydzieści winnic. Dosłownie kilkadziesiąt metrów od granicy Winnicy Miłosz powstaje też największa winnica w Polsce - Winnica Zabór. Pierwszy zbiór z parceli przydzielonej właścicielom Miłosza powinien pojawić się już w tym roku.

Dziś chcemy przedstawić Wam butelkę wina o wdzięcznej nazwie Milena 2013, będącą kupażem Muller-Thurgau oraz Traminera.

Wino o delikatnie żółtym, słonecznym kolorze. Ma 12% alkoholu i na szkle pozostawia bardzo delikatne łzy. W nosie aromaty kwiatowe, cytrusy i akcent ziołowy. Zapach jest rześki, ale zarazem elegancki. W ustach uderza nas wysoka kwasowość. Mamy też nuty limonki i jabłek. Spory kontrast pomiędzy zapachem, który zapowiada wino raczej zwiewne i delikatne, a smakiem, gdzie wino jest zadziorne i agresywne.

Robert: Mój niegdysiejszy sceptycyzm wobec polskich win, staje się właśnie nieuzasadniony. Może kwasowość jest - jak na mój gust - nieco zbyt wyraźnie zaznaczona, jednak wino jest zaczepne, świeże i pozostawia po sobie bardzo długie wspomnienie. Aż prosi się podać do niego rybę. Ocena - 85/100.

Marta: Naprawdę miłe zaskoczenie. Przyjemnie zaznaczona kwasowość, która dobrze zgrywa się z lekką goryczą w finiszu. Bardzo radosne i świeże, na myśl przychodzi Milena w towarzystwie smażonej ryby z ziołami.

Ocena - dobre+.

Wina z Winnicy Miłosz są do kupienia w samej winnicy, ale też na stronie www.polskiewina.com.pl oraz w kilku miejscach w Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu (odsyłamy do strony internetowej winnicy). Właściciele wspominali, że w planach mają też stolicę, za co szczerze trzymamy kciuki :)

piątek, 18 lipca 2014

Riesling #8 - Rieslinga Feinherb 2013 od Dr Loosena

Wróciły upały a wraz z nimi nasze poszukiwania idealnego rieslinga. Na dzisiejszą odsłonę trafia zwycięzca panelu Rieslingów do 50 zł, zorganizowanego przez Winicjatywę.

W kieliszku mamy Rieslinga Feinherb 2013 od Dr Loosena Brosa. Do zakupienia w Vivinova za 42,90 zł.

Kolor typowy jak na Rieslinga. Jasno-żółty, bardzo delikatny. Na szkle nie widać łez. Ma 10,5% alkoholu. Zapach jest czysty, elegancki, wyraźny. Czujemy jabłka, morele i melona. W smaku bardzo dobra kwasowość, która sprawia, że wino jest przyjemnie wytrawne - pomimo oznaczenia "feinherb". Dominują soczyste cytrusy o długim ładnym finiszu.

Robert: Nie dziwię się dlaczego to wino wygrało wspomniany panel degustacyjny. Takiego rieslinga szukamy. Bardzo orzeźwiający, soczysty a przy tym wysublimowany. Posmak jeszcze długo pozostaje w ustach. Zdecydowanie polecam. Z próbowanych do tej pory rieslingów jedynie 
Steinmühle prezentował podobny poziom. 88/100

Marta: Bardzo przyjemna, orzeźwiająca pozycja. Zgadzam się z Robertem, że godnie reprezentuje poziom rieslingów, aczkolwiek dla mnie osobiście nadal nie pokonała 
Steinmühle. Niezwykłe doznania pozostawia przyjemnie długi finisz, w tak ciepłe wieczory przyjemnie czuć szczypiącą kwasowość, z przeplataną słodyczą.

Ocena: bardzo dobre.

Na koniec mała podpowiedź - do końca lipca niemieckie wina w Vininova są przecenione o 25% :)

wtorek, 15 lipca 2014

Winne Wtorki po węgiersku - Royal Tokaji Furmint 2012

Tematem kolejnych Winnych Wtorków są białe wytrawne Węgry. Okazuje się, że inicjatywa ma dla nas również walor edukacyjny, gdyż do tej pory mało popijaliśmy win z tego kraju. Wybraliśmy chyba najbardziej oczywisty winiarski region Madziarów, czyli Tokaj. 

Po upadku, jaki Tokajom zafundował poprzedni ustrój, winiarze wkładają bardzo dużo pracy by powrócić do poziomu który tak rozsławił tamtejsze wina na świecie. Oczywiście największe laury zdobywają ich słodkie pozycje, ale z uwagi na temat próbujemy dziś wytrawnego.

Na warsztacie mamy Royal Tokaji Furmint 2012 zakupiony w Vininova w cenie 44,90 zł, wyprodukowany przez Royal Tokaji Wine Company. 

Wino o kolorze delikatnie słomkowym, z ładnym połyskiem. Pojawiają się pojedyncze łzy, ale niezbyt gęste - 13% alkoholu. Nos mało wybujały, zwiewny i dość chłodny. Wyczuwamy aromaty kwiatowo-miodowe i migdały. W smaku średnia kwasowość połączona ze słonawym finiszem. Nie czujemy za dużo owoców, smak jest wysublimowany, delikatny i elegancki, lekko mineralny.

Robert: Mamy zbyt mało doświadczenia, by ocenić, czy to typowy przedstawiciel wytrawnych Furmintów. Wino samo w sobie bardzo mi się spodobało. Lubię takie białe butelki, które nie muszą wybujałą owocowością przykrywać swoich braków. Tu wszystko jest na miejscu - delikatność, zwiewność, zmysłowość. Bardzo dobre wino. 88/100

Marta: Nasz Tokaj nie należy do owocowych gigantów. Mocno ekspresywne, zapach na prawdę przejmujący, zapowiadający miłe doznania, ale dla mnie nuty alkoholowe grają w kompozycji pierwsze skrzypce i pomimo schłodzenia zupełnie nie pasują mi do letniego klimatu. Może i kwasowość została właściwie zbilansowana, ale to nie jest wino, które można od tak sobie popijać solo.
Ja jestem niestety na nie...

Ze względu na duże rozbieżności w odbiorze tego wina nie podajemy jego oceny :)

Co popijano na innych blogach:
Winiacz - Juhfark Nagy Somlói 2012
Jongleur - Olaszrizling 2013 Pannonhalmi Apátsági Pincészet
Przy winie - Myrtus Tokaj 2008 Szaraz Szamorodni

środa, 9 lipca 2014

Bertani Soave DOC 2012 z Almy, którego miało dziś nie być


Miało dziś nie być wpisu, w końcu mamy półfinały Mistrzostw Świata. Ale skoro po 30 minutach wszystko było już jasne; a mimo to sędzia nie przerwał meczu po pierwszej połowie powołując się choćby na nokaut; postanowiliśmy sięgnąć po Bertani Soave DOC 2012. Butelka kupiona w Almie w promocji w cenie 25,72 zł, cena regularna 42,90 zł.

Soave te region leżący na wschód od Werony, znany z produkcji białych win z dominującym szczepem Garganega, który musi stanowić minimum 70% składu wina (w naszej butelce mamy jeszcze dodatek Chardonnay i Trebbiano). Soave przez długi czas było synonimem niezbyt drogich włoskich win, które nie miały wiele do zaoferowania. Na szczęście dzięki wysiłkom winiarzy, stereotyp ten powoli przechodzi do lamusa.

W butelce mamy wino w delikatnie żółtym kolorze, z jasno-zielonymi refleksami. W kieliszku nie pozostawia łez. Mamy 12% alkoholu. W zapachu dominują cytrusy, ale też zioła (kolendra) i zielony ogórek. Aromaty są bardzo przyjemne, wyważone, wino nie atakuje nadmierną owocowością. W smaku dobra, choć nie nadmierna kwasowość. Mamy również nuty gorzkawe, mineralność i lekko słony finisz.

Robert: Podoba mi się w nim to, że owocowość nie dominuje. Całość jest świeża i orzeźwiająca, ale w zupełnie inny, bardziej wysmakowany sposób. Ta wino nie musi odurzać nas owocowym aromatem, a daje bardzo dużą frajdę z picia. Mnie przekonało. 85/100

Marta: Mi nie przypadło do gustu, podobnie jak mecz... Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że pierwsze miało duży wpływ na to drugie. Dla mnie trochę za surowe, wyrachowane w smaku, migdałowe i przez to gorzkawe.

Ocena – dobre+.

niedziela, 6 lipca 2014

Pierwsze starcie z Aldi - Deutscher Pradikatswein 2013 Kabinett

W ostatni długi weekend, wybraliśmy się w rodzinne strony. Oprócz obserwacji tamtejszych lidlowych i biedronkowych półek, na których znaleźliśmy butelki, jakich w stolicy dawno już nie ma, postanowiliśmy odwiedzić Aldi i podpatrzeć czy jeden z najbogatszych Niemców postarał się również o winne zaplecze sieciówki.
Podobno w niemieckich stronach, często w aldikowych koszykach można znaleźć ciekawe pozycje z niestałej oferty, a na brytyjskich półkach swojego czasu było hiszpańskie wino Toro Loco Tempranillo, które w 2012 roku podczas międzynarodowego konkursu International Wine and Spirit Competition, zostało niespodziewanie nagrodzone srebrnym medalem, kosztowało tam jedyne £3,69. Wówczas Tony Baines z Aldi oświadczył w "Dail Mail", że wszystko to dzięki współpracy z najlepszymi winnicami na świecie, które mogą dostarczać konsumentom wysokiej jakości wina pod własnymi markami. My w Polsce do tych konsumentów chyba nie należymy, bo sprawdzić tego nie możemy; dlatego do dyskontu dosłownie wpadliśmy i wypadliśmy - szału nie było, ale zaryzykowaliśmy i kupiliśmy na próbę jedną butelkę, za całe 13,99 zł!

Dziś podjęliśmy się wyzwania i wino powędrowało do kieliszków. Nazwa szumnie głosi, że mamy do czynienia z Deutscher Pradikatswein 2013 Kabinett. Sformułowanie "pradikatswein" mówi nam, że jest to wino certyfikowanego pochodzenia, które musi pochodzić z jednego z 13 winnych regionów - nasze z Rheinhessen. Jest to o tyle ważne, że takie wina nie mogą być np. dosładzane. Zostało zabutelkowane przez Andreas Oster Weinkellerei KG. Pojawia się informacja, że jest to kupaż, ale niestety nie wiemy jakich szczepów.

W kieliszku wino w kolorze delikatnego, białego złota. Nie pozostawia łez. Ma 8,5% alkoholu. Zapach niemal niewyczuwalny, bardzo zamknięty. Trudno określić jakiekolwiek nuty - gdzieś daleko w tle mamy słabe wspomnienie jabłek i cytrusów. W ustach niska kwasowość i wyraźna słodycz. Znów bez konkretnych smaków. 

Robert: W tej cenie nie oczekiwałem cudów. Na plus na pewno lekkość i orzeźwienie. Niestety brakuje mu wyrazistości, całość jest rozwodniona i bez większego wyrazu. Nada się jako aperitif w upalny dzień, ale do niczego więcej. 78/100

Marta: Ble... Przypomniała mi się oranżadka w proszku, którą jadło się na sucho (ale bez bąbelków). Problem w tym, że oprócz skojarzenia nic więcej dobrego powiedzieć nie mogę; co więcej wino jest płytkie, bez wyrazu, lekko słodkie, brak mu jakiejkolwiek ekspresywności, przekonujących konkretów, zwyczajnie brak wina w winie.

Polska gałąź Aldi na razie daleko w tyle za Lidlem czy Biedronką. 

Ocena - kiepskie.

czwartek, 3 lipca 2014

Orzeźwiające bąbelki - Nani Rizzi Prosseco Frizzante Bianco

Nic tak nie odpręża po ciężkim dniu, jak proste, nieskomplikowane bąbelki. W kieliszkach znalazło się Nani Rizzi Prosseco Frizzante, które zakupiliśmy za 29 zł w Winnym Garażu.

Prosseco to dobry wybór na lato - w Polsce cieszący się coraz większą popularnością. Niestety za tym popytem idzie też fala kiepskiej jakości win, która zalewa rynek. Kiedy chce się spróbować najwyższej klasy Prosseco, warto sięgnąć na przykład do win z prestiżowej apelacji Superiore Valdobbiàdene (takiego oznaczenia szukajcie na etykiecie). 

W kieliszku bardzo delikatny, słomkowy kolor. Jest typem frizzante, stąd niski poziom bąbelków, które szybko znikają po nalaniu. W nosie czujemy melona i leżące długo na słońcu jabłka. Zapach jest bardzo ulotny, ale jednocześnie świeży i rześki. W smaku pierwsze wrażenie gorzkawe, potem przechodzi w lekką, nieco landyrnkową słodycz. Bardzo radosne, choć trudno określić jakiś jeden dominujący smak. 

Robert: Prosseco w tej cenie ma przede wszystkim orzeźwiać - w tej roli sprawdziło się znakomicie. Nie chcę tego wina oceniać w punktach, bo nie o to w nim przecież chodzi. Ważne, że po prostu znakomicie smakowało w ten wieczór.

Marta: Przychodzą takie dni, gdy nie oczekujemy od wina eksplozji smaków, czy wielowymiarowości. Doceniamy prostotę, lekkość i bąbelkową nonszalancję. 

Ocena - dobre.

sobota, 28 czerwca 2014

Włoch z Biedronki - Venezia Giulia Pinot Grigio Puiattino 2013

Mistrzostwa Świata wkraczają w decydującą fazę, a nam w końcu udało się sięgnąć po butelkę z biedronkowej oferty win włoskich. Pinot grigo to szczep będący mutacją czerwonej odmiany pinot noir, bardzo popularny w Alzacji i właśnie w północnych Włoszech. 

Nasza butelka to Venezia Giulia Pinot Grigio Puiattino 2013 w cenie 24,99 z, od dość znanego producenta Puiatti. Biedronka konsekwentnie podąża obranym kierunkiem, aby w wyższej kategorii cenowej pokazywać wina znanych marek. Niestety bardzo często odstają one od flagowych produktów danego producenta.

Wino o kolorze maślano-słomkowym. Mimo, że o lekkim ciele, zostawia na szkle regularne łzy. Mamy tutaj 12,5% alkoholu. Nos początkowo bardzo zamknięty. Dopiero po ogrzaniu czujemy nuty jabłek, trochę melona i cytryny. Zapach jest bardzo świeży i orzeźwiający. W smaku nienachalna kwasowość, ale i owoce nie są na pierwszym planie. Finisz lekko słonawy. Jest lekkie, rześkie, ale brakuje mu wyrazistości. 

Robert: Bardzo neutralne wino. Nie za wiele da się o nim powiedzieć. Przypominało mi trochę bezimienne wina stołowe, które można spotkać we włoskich restauracjach. Nie wzbudza zachwytu, ale i nie odrzuca. Mgliste. 81/100

Marta: Dla mnie totalne zaskoczenie, bo jak tu cokolwiek powiedzieć, jak się nic nie czuje?! 
Pomyślałam, że może za bardzo schłodzone, ale nawet chwila w temperaturze pokojowej na niewiele się zdała. Alkohol niewyczuwalny, zapach słaby (nie pytajcie jaki - bo nie wiem), płytkie, słabe, czy rześkie?  Możemy nieco nagiąć fakty i postawić na lekkość i minimalną rześkość. Niestety moich powrotów nie będzie...

Ocena - średnie.

środa, 25 czerwca 2014

Wyblakła Biedronka - Paço do Monsul Branco 2012

Quinta de Vallado to portugalski producent; wino Vallado i kulisy jego wprowadzenia do oferty Biedronki, wywołały kilka miesięcy temu ożywioną dyskusję w winiarskim świecie. Warto jednak pamiętać, że wcześniej w dyskoncie można było zakupić niższą półkę tego producenta Paço de Monsul (zarówno w wersji czerwonej jak i białej). Nadal w niektórych sklepach można znaleźć pojedyncze butelki, przecenione na 16,99 zł.

Próbujemy Paço do Monsul Branco 2012. W butelce mamy połączenie szczepów: Moscatel Galego Branco, Rabigato, Codega do Larinho i Malvasia Fina. 

W kieliszku wino niemal bezbarwne, w kolorze delikatnego białego złota, z żółtawymi refleksami. Na szkle pozostawia regularne, ładne łzy. Ma 12,5% alkoholu. Zapach jest rześki i świeży. Wino wyjęte bezpośrednio z lodówki pachnie tropikalnymi owocami - marakują i bananem. Gdy nieco się ogrzeje do głosu dochodzą miodowo-kwiatowe aromaty pochodzące od Moscatela. W ustach trochę za mało ciała i koncentracji, nieco rozwodnione. Kwasowość niska, finisz lekko gorzkawy w tonacji grejpfruta.

Robert: Wino zakupione głównie z myślą o zastosowaniu kulinarnym (użyliśmy je do risotto). Okazało się, że jako lekkie wino na wieczór również się sprawdza. Nie ma co się w nim doszukiwać jakiejś wielkiej klasy, ale jest przyjemny nos, świeże usta. Za 17 zł nie narzekajmy. 81/100

Marta: Ponarzekajmy trochę: wino nie może być jak zmywacz do paznokci, który paruje i chwile po nie mamy już ani jego intensywności ani charakteru! Faktycznie cena nie jest wymagająca, ale butelka nie powala.

Ocena - dobre ( - od Marty) 

piątek, 20 czerwca 2014

Riesling #7 - Cleebourg Alsace Riesling 2010 (Leclerc)

Ostatnio w Leclercu trafiliśmy na francuski tydzień. Spośród kilku win, które zostały przecenione, wybraliśmy alzackiego rieslinga za 29,99 zł (przeceniony z 55 zł). Mamy ten sam szczep, region i cenę jak w przypadku degustowanego Terres Calcaires z Lidla, dlatego porównaliśmy te dwa wina.

Dzisiejsza butelka to Cleebourg Alsace Riesling 2010. Producentem jest Cave Vinicole de Cleebourg. Winnice leżą 60 km na północ od Strasburga na zboczach Północnych Wogezów. Już w IX w. dominikanie zaczęli tam uprawiać winorośle; rosną one na iłowych, gliniastych i marglowych glebach, z ekspozycją na południe i południowy zachód.

Wino o ładnym złotym kolorze, z zielonkawymi refleksami. Zostawia na kieliszku delikatne łzy, wydaje się lekko zbudowane - ma 12% alkoholu. Aromaty są schowane, matowe. Czujemy zielone, niedojrzałe jabłka i melona. Całość jest surowa, by nie powiedzieć mineralna. W smaku fajnie zaznaczona kwasowość. Wydaje się ona tym bardziej widoczna w zniwelowanym finiszu, który utrzymuje się w rejestrze limonkowo-cytrynowym. Mamy nuty agrestu, a w tle zioła.

W porównaniu do lidlowej butelki, dzisiejsze wino wydaje się bardziej żywe i radosne. Kwasowość jest zdecydowanie wyższa, orzeźwiająca i nie pozwalająca na nudę. 

Robert: Bardzo fajny riesling! Mamy trochę (ale też nie za dużo) owoców, wyraźną kwasowość i rześkość godną tego szczepu. Jako aperitif przed wieczornym grillem sprawdził się znakomicie. Z chęcią spróbowałbym go do ryby - to mógłby być hit. Daję 86/100.

Marta: Krystaliczne i przenikliwe, z nieco zmineralizowaną kwasowością. Ale dla mnie za bardzo matowe, nie potrafię dookreślić czego właściwie mi brak. Trochę zaskoczyło mnie drażniące uczucie szczypania w język, ale taki mamy klimat! - bez wątpienia, innym razem w doskwierającym upale, spełniłby swoją orzeźwiającą rolę.

W tym pojedynku Leclerc zdecydowanie wygrywa z Lidlem.

Ocena - bardzo dobre.