W kolejny Winny Wtorek wyruszamy z blogerami w podróż po wyspach Morza Śródziemnego. Zobaczymy gdzie zatrzymali się pozostali, my dobijamy do portu na południu Sycylii.
W kieliszkach mamy wino Tenuta Ibidin Insolia DOC Sicilia 2013 do kupienia u Mielżyńskiego w cenie 38,90 zł. Insolia to szczep znany również pod nazwą Ansonica i oprócz Sycylii uprawiany na południu Toskanii, w Kalabrii i na wyspie Giglio. Producent Valle Dell`Acate posiada ponad 100 hektarów upraw z roczną produkcją ok. 400 tysięcy butelek. Grona z których produkowane jest nasze wino zbierane są w drugiej połowie sierpnia. Dojrzewania odbywa się w stalowych zbiornikach (4 miesiące), a następnie w butelkach (2 miesiące).
Wino o ładnym, słonecznym, delikatnie złotym kolorze. Jest dość lekkie, ma 12,5% alkoholu. W nosie czujemy nuty skórki cytrynowej, gruszki oraz kwiaty, a także delikatne niuanse ziołowe. W ustach średnia cytrynowa kwasowość, ale niestety poza tym wino jest puste. Finisz próbuje się przebijać zwiewnymi nutami orzechowymi, które znowu szybko znikają.
Robert: Przypomina mi białe wina z Elby, które mieliśmy okazję próbować podczas wakacji. Dobrze komponowały się z wszechobecnym upałem oraz daniami z ryb i owoców morza. Właśnie w kulinarnej scenerii widziałbym to wino, pite solo jest smaczne, ale nie porywa.
Marta: Świetne porównanie z winami z Elby! Nic nadzwyczajnego, nos słabiutki, w ustach cierpka cytrynowa kwasowość, która szybko znika. Aż za proste...
Ocena - średnie+.
Gdzie dopłynęli pozostali:
Blurppp aż na Majorkę.
Winniczek jak my na Sycylię.
Czerwone czy białe również na Sycylii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekkie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 września 2014
poniedziałek, 15 września 2014
Francja z Biedronki #4 - Le Bel Olivier 2013
Colobard to kolejny francuski szczep, dostępny w Biedronce, we Francji historycznie uprawiany w regionach Charentes oraz Gaskonii. Był odmianą dopuszczoną do produkcji białych win z Bordeaux. Obecnie można go też spotkać w USA, RPA i Australii.
Biedronka proponuje Colombard z Gaskonii, dodatkowo w kupażu z Sauvignon Blanc, w butelce Le Bel Olivier 2013 od Les Producteurs Réunis w atrakcyjnej cenie 13,99 zł.
W kieliszku wino o kolorze białego złota, z delikatnym zielonkawym akcentem. Roztacza aromaty tropikalnych owoców, marakui, jabłek. W smaku najpierw atakuje naprawdę wysoka cytrynowa kwasowość, po chwili, gdy wino się nieco ociepli dołączają nuty słodkie, choć już niedające się precyzyjnie określić.
Robert: Polska jesień to na szczęście nie tylko pełna mgieł i deszczów szaruga, ale też dni pełne słońca z prawdziwie letnią temperaturą. Ta butelka jest idealna na taką okazję. Kwasowość jest potężna, orzeźwia i gasi pragnienie. Całość jest lekka (11,5% alkoholu) i zwiewna. Nie jest to skomplikowane wino, smak i koncentracja nie za wysokich lotów, ale w tej cenie nie ma na co narzekać.
Marta: W Biedronce w każdej cenie można narzekać, ja ciągle trzymam się założenia że od nich można wymagać nawet więcej! Wino lekkie ale za proste, trochę jak mgiełka ulotne, kwasowość jest ale mnie nie przekonuje. Czasem są takie wina i nic na to nie poradzę, że przemijają z wiatrem i ich nie zapamiętam...
Ocena - średnie.
Biedronka proponuje Colombard z Gaskonii, dodatkowo w kupażu z Sauvignon Blanc, w butelce Le Bel Olivier 2013 od Les Producteurs Réunis w atrakcyjnej cenie 13,99 zł.
W kieliszku wino o kolorze białego złota, z delikatnym zielonkawym akcentem. Roztacza aromaty tropikalnych owoców, marakui, jabłek. W smaku najpierw atakuje naprawdę wysoka cytrynowa kwasowość, po chwili, gdy wino się nieco ociepli dołączają nuty słodkie, choć już niedające się precyzyjnie określić.
Robert: Polska jesień to na szczęście nie tylko pełna mgieł i deszczów szaruga, ale też dni pełne słońca z prawdziwie letnią temperaturą. Ta butelka jest idealna na taką okazję. Kwasowość jest potężna, orzeźwia i gasi pragnienie. Całość jest lekka (11,5% alkoholu) i zwiewna. Nie jest to skomplikowane wino, smak i koncentracja nie za wysokich lotów, ale w tej cenie nie ma na co narzekać.
Marta: W Biedronce w każdej cenie można narzekać, ja ciągle trzymam się założenia że od nich można wymagać nawet więcej! Wino lekkie ale za proste, trochę jak mgiełka ulotne, kwasowość jest ale mnie nie przekonuje. Czasem są takie wina i nic na to nie poradzę, że przemijają z wiatrem i ich nie zapamiętam...
Ocena - średnie.
sobota, 13 września 2014
Francja z Biedronki #3 - Syrah Bastion de Garille 2013
Lorgeril Chateaux de Sud to firma, której korzenie sięgają 1620 r. gdy Bernard de Pannautier rozpoczął budowę chateaux w Langwedocji. Obecnie sporych rozmiarów producent, posiadający łącznie ponad 270 hektarów upraw winorośli, dał się namówić na współpracę z Biedronką, która sprzedaje jedno z jego win w cenie 16,99 zł.
Pays d’Oc Syrah Bastion de Garille 2013 ma w kieliszku czereśniowy kolor z fioletowymi refleksami. Jest transparentne i pozostawia nieregularne łzy. Jak na południe Francji mamy umiarkowany poziom alkoholu - 13,5%.
Nos zaskakująco przyjemny. Mamy świeże aromaty czereśni, jeżyny, ale też nuty fiołków. W ustach brakuje charakterystycznej dla Syrah pieprzności, zamiast tego mamy kwaskowe owoce i ładnie zarysowane taniny. Czujemy je w finiszu, ale nie przytłaczają one świeżości tej butelki.
Robert: To wino ma wszystko czego oczekuję od wina w cenie do 20 zł - fajne owoce, świeży zapach, niezłą koncentrację i pijalność. Czy od lekkiego niedrogiego wina należy oczekiwać czegoś więcej? Mi w zupełności wystarcza. Polecam!
Marta: W przypadku Biedronki trudno mi powiedzieć czego spodziewam się od wina w cenie do 20 zł, bo rozstrzał w jakości to jedna z cech każdorazowej oferty win w tym dyskoncie. Dlatego cena nie zaskakuje, zwyczajnie towarzyszy, łatwiejszej w odbiorze, zwiewnej wytrawności. Niestety faktycznie brakuje mu pieprzności, która tak charakterystycznie zarysowuje Syrah, przy pierwszym kontakcie z tym szczepem wino zwyczajnie wpuści w maliny.
Ocena - dobre.
Pays d’Oc Syrah Bastion de Garille 2013 ma w kieliszku czereśniowy kolor z fioletowymi refleksami. Jest transparentne i pozostawia nieregularne łzy. Jak na południe Francji mamy umiarkowany poziom alkoholu - 13,5%.
Nos zaskakująco przyjemny. Mamy świeże aromaty czereśni, jeżyny, ale też nuty fiołków. W ustach brakuje charakterystycznej dla Syrah pieprzności, zamiast tego mamy kwaskowe owoce i ładnie zarysowane taniny. Czujemy je w finiszu, ale nie przytłaczają one świeżości tej butelki.
Robert: To wino ma wszystko czego oczekuję od wina w cenie do 20 zł - fajne owoce, świeży zapach, niezłą koncentrację i pijalność. Czy od lekkiego niedrogiego wina należy oczekiwać czegoś więcej? Mi w zupełności wystarcza. Polecam!
Marta: W przypadku Biedronki trudno mi powiedzieć czego spodziewam się od wina w cenie do 20 zł, bo rozstrzał w jakości to jedna z cech każdorazowej oferty win w tym dyskoncie. Dlatego cena nie zaskakuje, zwyczajnie towarzyszy, łatwiejszej w odbiorze, zwiewnej wytrawności. Niestety faktycznie brakuje mu pieprzności, która tak charakterystycznie zarysowuje Syrah, przy pierwszym kontakcie z tym szczepem wino zwyczajnie wpuści w maliny.
Ocena - dobre.
czwartek, 11 września 2014
Francja z Biedronki #2 - Muscadet La Coulée 2013
Dolina Loary to nie tylko kraina pięknych renesansowych zamków, ale także ojczyzna wielu gatunków wina. W okolicach miasta Nantes niemal nad samym ujściem Loary do Atlantyku znajduje się apelacja Muscadet (z nazwą szczepu muscatel, nie ma nic wspólnego!). Pochodzące stąd wina produkowane są ze starej burgundzkiej odmiany melon de bourgogne, są zazwyczaj lekkie i cierpkie, znakomicie idą w parze z lokalnymi daniami z ryb i owoców morza. Najlepsze z Muscadetów powstają w wyniku procesu dojrzewania na osadzie powstałym z drożdży. Nabierają dzięki temu większej finezji i złożoności. Poznać je możemy po opisie "sur lie" na butelce.
Niestety Biedronka prezentuje nam podstawowe wino z tej apelacji, które z dojrzewaniem na osadzie nie ma nic wspólnego. Muscadet La Coulée 2013 od producenta Vignobles Sourice dostępne jest w cenie 14,99 zł.
W kieliszku mamy bladziutkie, niemal przezroczyste, jedynie lekko słomkowe wino. Aromat jest zwiewny, cytrusowy. Wino jest lekkie (11,5% alkoholu), ale idzie to w parze z niską koncentracją. Co prawda mamy tutaj wysoką kwasowość, ale jedynie w tle, gdzieś za mgłą można uchwycić posmak cytryny.
Robert: Stylistycznie wino było podobne do polskich win próbowanych podczas Winobrania - mamy wybujałą kwasowość, ale poza nią niewiele się dzieje. Wino jest poprawne, czyste, a i cena usprawiedliwia w pewny stopniu jego płytkość. 82/100
Marta: Niestety mam wrażenie, że wino nie miało za dużo do powiedzenia, więc postawiono na kwasowość, która sprawi że przynajmniej będzie "jakieś". O ile przy pierwszym kieliszku to wystarcza, o tyle w drugim nudzi.
Ocena - średnie+.
W kieliszku mamy bladziutkie, niemal przezroczyste, jedynie lekko słomkowe wino. Aromat jest zwiewny, cytrusowy. Wino jest lekkie (11,5% alkoholu), ale idzie to w parze z niską koncentracją. Co prawda mamy tutaj wysoką kwasowość, ale jedynie w tle, gdzieś za mgłą można uchwycić posmak cytryny.
Robert: Stylistycznie wino było podobne do polskich win próbowanych podczas Winobrania - mamy wybujałą kwasowość, ale poza nią niewiele się dzieje. Wino jest poprawne, czyste, a i cena usprawiedliwia w pewny stopniu jego płytkość. 82/100
Marta: Niestety mam wrażenie, że wino nie miało za dużo do powiedzenia, więc postawiono na kwasowość, która sprawi że przynajmniej będzie "jakieś". O ile przy pierwszym kieliszku to wystarcza, o tyle w drugim nudzi.
Ocena - średnie+.
poniedziałek, 8 września 2014
Francja z Biedronki #1 - Picpoul de Pinet L’Étang de Sol 2013
Pierwsza butelka, której zawartość wylądowała w naszych kieliszkach to
La Cave de l’Ormarine Picpoul de Pinet L’Étang de Sol 2013 w cenie 19,99 zł. Wino pochodzi z Langwedocji z apelacji AOC Languedoc Picpoul de Pinet, a wyprodukowano je w 100% ze szczepu Piquepoul. Mieliśmy już poznania wina z południowego-zachodu Francji, ale ten szczep to dla nas zupełna nowość. Z fachowej literatury udało się jedynie wyczytać, że daje on wina z dominującymi nutami owoców cytrusowych ze sporą kwasowością.
W kieliszku wino o słomkowym kolorze z lekkimi oliwkowymi refleksami. Nos zdominowany jest przez jabłka, takie które zdążyły poleżeć na słońcu i puścić kwaskowy sok. Usta są równie ciekawe. Mamy tu delikatną cytrynową kwasowość, ale i nieco nut orzechowych i oleistych, a nawet ziołowych.
Robert: Bardzo ładnie ułożone. Mamy owoce, które nie pochłaniają całej naszej uwagi. Do tego niejednoznaczne nuty w tle. Jedyne co mogę mu zarzucić, to niska kwasowość, która w dłuższej perspektywie sprawia, że wino pite solo zaczyna mnie nudzić. Może przydałaby mu się jakaś ryba...? 83/100
Marta: Dla mnie nietypowe, bo jak na białe wino nieco skomplikowane. Nie potrafię się jednak wczuć w jego głębię czy większy wymiar. Absolutne trudne do picia solo, bo w takiej roli zupełnie mnie przytłacza. Mimo wszystko w tej cenie zasługuje na uwagę.
Ocena - dobre-.
wtorek, 2 września 2014
Somontano na Czekoladowy Winny Wtorek
Do próby wybraliśmy dwa niebeczkowane, lekkie wina z Hiszpanii z apelacji Samontano:
Pyrene Tinto Roble 2013 Somontano - 19,99 zł w Lidlu
Kupaż Caberneta Sauvignon i Tempranillo. Wino o głębokim śliwkowym kolorze. Na kieliszku pozostawia pojedyncze łzy. W zapachu porzeczka, jeżyna i trochę ziół oraz liści. W smaku średnia kwasowość i suche, drewniane taniny. Niestety butelka przeciętna, nużąca, na usta ciśnie się określenie: owocowy soczek.
Sierra de Guara Idrias Tinto Joven 2012 - 29,00 zł u Marka Kondrata
Do win próbujemy belgijskiej mlecznej (przynajmniej w naszej ocenie, pomimo opisu na opakowaniu), dość słodkiej czekolady (54% zawartości kakao).
Jak wypadają w połączeniu z nią nasze butelki:
- Pyrene - wino i czekolada idą obok siebie, para zakochanych to to nie jest, bo trudno powiedzieć żeby wzajemnie się uzupełniali;
Nadal trudno nam wyrokować o jakiś zasadach łączenia wina i czekolady, bo nasze doświadczenia są zbyt znikome, a i wina - musimy szczerze przyznać że nas rozczarowały. Dodatkowo wydaje się, że mleczna czekolada lepiej sprawdziłaby się z mniej owocowym winem, uwypuklając jego świeże cechy.
Czy to reguła, czy jednak wyjątek? Postaramy się sprawdzić w przyszłości.
Z czym czekoladę łączą inni blogerzy:
Winniczek - porto i recioto
Blurppp - bordeaux
Przywinie - winna czekolada
Czerwone czy białe - gewurztraminer
Winiacz - biedronkowa Francja
Winettoo - syrah
sobota, 30 sierpnia 2014
Storie di Vite Müller Thurgau 2013 prosto z Trydentu
Wakacje we Włoszech wykorzystaliśmy w 100%. Oprócz tysiąca zdjęć, niezapomnianych spotkań i widoków zapierających dech w piersiach, przywieźliśmy kilka butelek wina, którymi będziemy się "dzielić". Dziś postawiliśmy na pierwszą z nich - Storie di Vite Müller Thurgau 2013 Trentino DOC od Cantina La-Vis. Kosztowała ok. 8 eur w markecie SPAR w Bolzano.
W Trydencie, włoskiej krainie leżącej na północ od Werony w kierunku granicy z Austrią, uprawa winorośli koncentruje się wzdłuż Doliny Adygi, malowniczo przecinającej Alpy. Cantina La-Vis to spółdzielnia powstała w 1948r. zrzeszająca 800 członków uprawiających winorośle na ponad 800 hektarach. Nasza butelka powstała z ręcznie zbieranych winogron w gminach Giovo i Meano, które następnie fermentowały w kontrolowanej temperaturze i dojrzewały w stalowych zbiornikach przez 5-6 miesięcy.
Wino o delikatnym żółto-zielonkawym kolorze. Nie zostawia na kieliszku łez, ma 12% alkoholu. Zapach jest dość zwiewny z aromatami tropikalnych owoców: melona, marakui i liczi. Niestety brakuje w nim tego drugiego dna. Smak jest jedynie powtórzeniem tego, co czuliśmy w nosie. Całość ratuje dobra kwasowość, która plasuje je na dość przyjemnym poziomie.
Robert: Proste białe wino. Nie pozostawiło we mnie większych emocji. Sprawdziłoby się w gorący dzień, mam nadzieję, że w tym roku jeszcze takie będą ;). Okazało się, że do dorsza duszonego w pomidorowym sosie było zbyt "przezroczyste". 83/100
Marta: Wino krystaliczne jak źródła Trydentu, kojarzy mi się z pięknym górskim klimatem, świeżością. Ma przyjemny, egzotyczny zapach, jest jednak bardzo krótkie, smak mimo że faktycznie utożsamia się z zapachem (dla mnie na plus) szybko ulatuje, przepływa i znika, stąd skojarzenie z potokiem, transparentnością i ulotnością.
Ocena - dobre.
W Trydencie, włoskiej krainie leżącej na północ od Werony w kierunku granicy z Austrią, uprawa winorośli koncentruje się wzdłuż Doliny Adygi, malowniczo przecinającej Alpy. Cantina La-Vis to spółdzielnia powstała w 1948r. zrzeszająca 800 członków uprawiających winorośle na ponad 800 hektarach. Nasza butelka powstała z ręcznie zbieranych winogron w gminach Giovo i Meano, które następnie fermentowały w kontrolowanej temperaturze i dojrzewały w stalowych zbiornikach przez 5-6 miesięcy.
Wino o delikatnym żółto-zielonkawym kolorze. Nie zostawia na kieliszku łez, ma 12% alkoholu. Zapach jest dość zwiewny z aromatami tropikalnych owoców: melona, marakui i liczi. Niestety brakuje w nim tego drugiego dna. Smak jest jedynie powtórzeniem tego, co czuliśmy w nosie. Całość ratuje dobra kwasowość, która plasuje je na dość przyjemnym poziomie.
Robert: Proste białe wino. Nie pozostawiło we mnie większych emocji. Sprawdziłoby się w gorący dzień, mam nadzieję, że w tym roku jeszcze takie będą ;). Okazało się, że do dorsza duszonego w pomidorowym sosie było zbyt "przezroczyste". 83/100
Marta: Wino krystaliczne jak źródła Trydentu, kojarzy mi się z pięknym górskim klimatem, świeżością. Ma przyjemny, egzotyczny zapach, jest jednak bardzo krótkie, smak mimo że faktycznie utożsamia się z zapachem (dla mnie na plus) szybko ulatuje, przepływa i znika, stąd skojarzenie z potokiem, transparentnością i ulotnością.
Ocena - dobre.
niedziela, 24 sierpnia 2014
Ale Wino!
Spróbowaliśmy Grüner Veltlinera Obere Steingen 2010 od Markusa Hubera. Ten najważniejszy, austriacki szczep, do tej pory był przez nas pomijany. Wino powstało w wyniku 6-godzinnej maceracji, fermentacji w stali oraz dojrzewaniu na osadzie przez 4 miesiące. Ma delikatnie żółty kolor z wyraźnie zielonymi refleksami. W nosie aromaty tropikalnych owoców, trochę nut kwiatowych i pieprzu. W ustach bardzo świeże, z dobrą kwasowością. Jest miękkie, plastyczne, bardzo dobry towarzysz do posiłku. Cena może nie jest niska (72 zł przy zakupie), ale na pewno adekwatna do skali doznań jakie wino zaprezentowało w połączeniu z daniami.
Dzięki uprzejmości Ale Wina spróbowaliśmy również:
- Calvas Reserva 2011 z Doliny Duoro - wino wytworzone w 100% z touriga nacional, mocno owocowe, dodatkowo podkręcone przez beczkę z dobrze zaznaczonymi taninami. Na pewno nie jest to sztampowa Portugalia, ale wino szykowne i eleganckie.
Ale Wino to miejsce znakomicie łączące wina z kuchnią. A że każdy ze składników prezentuje wysoki poziom, to ich suma sprawia gwarancję satysfakcji z wizyty. Polecamy!
wtorek, 19 sierpnia 2014
Musujące na różowo Winne Wtorki - Cava Prestige NV Rosado Brut
W języku winiarskim oznacza ona sposób produkcji stosowany od wieków przy szampanach. Dwutlenek węgla w butelce nie jest sztucznie dodawany, ale powstaje na skutek naturalnego dojrzewania wina w butelkach. Poza szampanami metoda ta stosowana jest też przy kilku innych rodzajach win, jednym z nich jest katalońska cava. Oprócz pochodzenia, różni je rodzaj używanych winogron - w Hiszpanii są to lokalne szczepy Macabeo, Xarello i Parellada (cavy białe) oraz jak w naszej butelce - Trepat. Cava jest też znacznie tańsza od szampana i stąd jej dzisiejszy wybór;)
Cava Prestige NV Rosado Brut jest do kupienia w Marks&Spencer w cenie 37,99 zł. Została ona wyprodukowana specjalnie dla tej sieci. Oprócz odmiany Trepat, w butelce mamy też szczepy Monastrell oraz Garnacha. Oznaczenie NV (nonvintage) przy winach musujących wskazuje, że przy jego tworzeniu w celu znalezienia najlepszej kombinacji pomieszano kilka roczników.
W kieliszku ma łososiowy kolor, któremu jednak bliżej do bieli niż do czerwieni. Bąbelki są eleganckie, choć wino pieni się raczej umiarkowanie. Mamy też 11,5% alkoholu. W nosie delikatne nuty poziomkowe i trochę drożdży. Sam zapach jest dość skąpy. Usta orzeźwiające, ze średnią kwasowością i wyraźnie wytrawnym, nawet lekko gorzkim finiszem.
Robert: Jeśli chodzi o wina różowe, to jestem do nich nastawiony raczej sceptycznie. Ta butelka potwierdziła moje przeczucia. Trudno też cokolwiek sensownego o nim powiedzieć. Jest grzeczne, aż za bardzo poukładane. Ani smak ani zapach nie mają w sobie żadnej dominanty. Sytuację próbowałem ratować szybko wyciągniętym z lodówki camembertem, ale i to, klasyczne przecież przy winach musujących połączenie, tym razem nie do końca się zagrało i nie wydobyło z naszej cavy drugiego dna. Dla mnie butelka z serii wypij-zapomnij. 79/100
Marta: Róż i bąbelki powinny z reguły zachwycać kobiety. Niestety taka baza faktycznie na nic się zdaje, jeśli ma dać popis solo w Winne Wtorki. Na początku słodkie, w finiszu przenikliwe, trudno cokolwiek innego wyczuć. Podoba mi się jedno: bąbelki pozostawiają na języku dość długo, miłe gorzkie doznania.
Ocena - średnie.
Inna blogerzy popijali:
Czerwone czy Białe - Cava Bohigas
Winniczek - Reserva Brut Pinot Noir Rosat Penedes D.O. 2011
niedziela, 17 sierpnia 2014
Dzika Ca' La Bionda Valpolicella Classico 2013
Po kiepskim Amarone, czas na Valpolicellę, w lekkim wydaniu - Ca' La Bionda Valpolicella Classico 2013. Butelkę zakupiliśmy w warszawskim sklepie Wine Corner w cenie 59 zł.
Wino jest tradycyjnym kupażem Corviny (80%), Rondinelli i Molinary. Fermentuje w stalowych zbiornikach, a przez kolejne 10 dni odpoczywa na skórkach i dojrzewa 3 miesiące w butelkach. Dzięki temu, że nie ma kontaktu z beczką, zachowuje bardzo świeży, owocowy charakter.
Transparentny czereśniowy kolor z delikatnymi fioletowymi refleksami. Jest lekkie, pozostawia tylko pojedyncze łzy (12% alkoholu). W nosie czujemy aronię, czerwoną porzeczkę i aromaty kwiatowe. W ustach wyraźnie zaznaczona kwasowość, świeże owoce, trochę cierpkich tanin w finiszu.
Robert: Valpolicella w swojej "podstawowej" wersji należy do moich ulubionych wyborów jeśli chodzi o lekkie, owocowe wina. W tej butelce ta owocowość jest ożywcza, wręcz lekko dzika, nieokiełznana. Gdybym miał pić solo, kwasowość chyba by mnie zniechęciła, ale do posiłku była idealna. 86/100
Marta: Kaczka z ananasem w żurawinowym sosie to było wyzwanie dla Valpolicelli, któremu bez wątpienia sprostała. Postaraliśmy się o ostrość sosu, którą kwaskowy kieliszek idealnie złamał. Zgadzam się, że w solowym wydaniu może nieco odstraszyć, ale należą jej się brawa za klimat, który zaprowadza przy stole!
Ocena - bardzo dobre.
Wino jest tradycyjnym kupażem Corviny (80%), Rondinelli i Molinary. Fermentuje w stalowych zbiornikach, a przez kolejne 10 dni odpoczywa na skórkach i dojrzewa 3 miesiące w butelkach. Dzięki temu, że nie ma kontaktu z beczką, zachowuje bardzo świeży, owocowy charakter.
Transparentny czereśniowy kolor z delikatnymi fioletowymi refleksami. Jest lekkie, pozostawia tylko pojedyncze łzy (12% alkoholu). W nosie czujemy aronię, czerwoną porzeczkę i aromaty kwiatowe. W ustach wyraźnie zaznaczona kwasowość, świeże owoce, trochę cierpkich tanin w finiszu.
Robert: Valpolicella w swojej "podstawowej" wersji należy do moich ulubionych wyborów jeśli chodzi o lekkie, owocowe wina. W tej butelce ta owocowość jest ożywcza, wręcz lekko dzika, nieokiełznana. Gdybym miał pić solo, kwasowość chyba by mnie zniechęciła, ale do posiłku była idealna. 86/100
Marta: Kaczka z ananasem w żurawinowym sosie to było wyzwanie dla Valpolicelli, któremu bez wątpienia sprostała. Postaraliśmy się o ostrość sosu, którą kwaskowy kieliszek idealnie złamał. Zgadzam się, że w solowym wydaniu może nieco odstraszyć, ale należą jej się brawa za klimat, który zaprowadza przy stole!
Ocena - bardzo dobre.
środa, 13 sierpnia 2014
Nietypowy Chardonnay z Lidla - Pyrene Somotano 2013
Somontano - region leżący w Aragonii, u stóp Pirenejów w północnej Hiszpanii. Równie zachwycające jest tłumaczenie jego nazwy: "u stóp gór". Dwa łańcuchy górskie Sierra de Guara oraz Sierra de Salinas chronią przed zimnym powietrzem z północy i tworzą łagodny klimat. Suma opadów jest tu znacznie wyższa niż w większości hiszpańskich regionów; a wina, choć może nie tak wybitne jak te z Rioja czy Ribera del Duero, są bardzo przystępne cenowo, a ich jakość z roku na rok zaskakuje.
Dziś testujemy Pyrene Somotano DOC Chardonnay 2013 od Viñas del Vero. Butelka z najnowszej akcji promocyjnej w Lidlu za jedyne 16,99 zł. Dlaczego "jedynie"?
Bo to naprawdę przyjemne wino, w dobrej cenie!
Ma ładny, słoneczny, nasycony kolor. Pozostawia pojedyncze, ale bardzo szerokie łzy. W kieliszku mamy 13,5% alkoholu. Nos zdecydowanie melonowy, z delikatnie miodowym tłem. Mamy też trochę ananasa. Początkowo wydawało się nam, że wino jest nieco landrynkowo-perfumowane, ale na szczęście po chwili zapach się oczyścił. W ustach przydałoby się trochę więcej koncentracji. Kwasowość jest raczej niska, również owoce nie są silnie zaznaczone. Dopiero oleista końcówka przypomina o tym, że w kieliszkach mamy chardonnay.
Robert: Może nie czujemy w nim chardonnay, może i przydałoby się więcej ciała, ale biorąc też pod uwagę cenę, jest do smakowite wino. Takiego właśnie słowa bym użył aby je podsumować. Ono po prostu smakuje, chcę się spróbować kolejnego kieliszka. 85/100
Marta: To, że chce się następnego może być niebezpieczne:) Lekkie, bardzo proste w obsłudze i faktycznie smakuje. Mam wrażenie, że ma trafić do każdego targetu, niewyszukane gusta zachęci do przygody z chardonnay a wyrafinowane docenią jego przejrzystość w stosunku do ceny.
Ocena - dobre+
Dziś testujemy Pyrene Somotano DOC Chardonnay 2013 od Viñas del Vero. Butelka z najnowszej akcji promocyjnej w Lidlu za jedyne 16,99 zł. Dlaczego "jedynie"?
Bo to naprawdę przyjemne wino, w dobrej cenie!
Ma ładny, słoneczny, nasycony kolor. Pozostawia pojedyncze, ale bardzo szerokie łzy. W kieliszku mamy 13,5% alkoholu. Nos zdecydowanie melonowy, z delikatnie miodowym tłem. Mamy też trochę ananasa. Początkowo wydawało się nam, że wino jest nieco landrynkowo-perfumowane, ale na szczęście po chwili zapach się oczyścił. W ustach przydałoby się trochę więcej koncentracji. Kwasowość jest raczej niska, również owoce nie są silnie zaznaczone. Dopiero oleista końcówka przypomina o tym, że w kieliszkach mamy chardonnay.
Robert: Może nie czujemy w nim chardonnay, może i przydałoby się więcej ciała, ale biorąc też pod uwagę cenę, jest do smakowite wino. Takiego właśnie słowa bym użył aby je podsumować. Ono po prostu smakuje, chcę się spróbować kolejnego kieliszka. 85/100
Marta: To, że chce się następnego może być niebezpieczne:) Lekkie, bardzo proste w obsłudze i faktycznie smakuje. Mam wrażenie, że ma trafić do każdego targetu, niewyszukane gusta zachęci do przygody z chardonnay a wyrafinowane docenią jego przejrzystość w stosunku do ceny.
Ocena - dobre+
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Vinho Verde z Lidla - Quintas de Melgaço Nobre Colheita Alvarinho 2013
Wracamy po urlopowym szaleństwie...
Za oknem burza, w mieszkaniu parno - szukamy więc czegoś orzeźwiającego. Sięgnęliśmy po butelkę z najnowszej oferty Lidla - Quintas de Melgaço Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde DOC 2013 w cenie 18,99 zł. Zielone wino z Portugalii to idealny napój na taką pogodę. Standardowo jako że jest lekkie, kwaskowe i nieskomplikowane, idealnie gasi pragnienie.
Samo Alvarinho to jego nieco dojrzalsza, bardziej skoncentrowana odmiana.
W kieliszku delikatny, słomkowy kolor z zielonym połyskiem. Jest lekkie i nie zostawia na kieliszku łez. Ma 12,5% alkoholu, maleńkie bąbelki dodają mu animuszu.
Zapach rześki, świeży, owocowy, ale z delikatnie drożdżowym tłem. Czujemy też jabłka i melona. W smaku początkowo zdecydowanie kwaskowe, aż szczypiące w język. Później przechodzi w słono-gorzki finisz. Po kilku chwilach i ociepleniu staje się nieco słodkawe.
Robert: Bardzo kruche, świeże wino. Nie jest to typowe, proste vinho verde, bo ma całkiem fajną budowę. Pijcie je mocno schłodzone, wystarczy, że chwilkę się ociepli i traci dużo na swoim uroku. Cena warta skuszenia. 83/100
Marta: Niska cena + lekkie wino = prosty wybór. Lidl trafił z letnią propozycją.
Ocena - dobre.
Za oknem burza, w mieszkaniu parno - szukamy więc czegoś orzeźwiającego. Sięgnęliśmy po butelkę z najnowszej oferty Lidla - Quintas de Melgaço Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde DOC 2013 w cenie 18,99 zł. Zielone wino z Portugalii to idealny napój na taką pogodę. Standardowo jako że jest lekkie, kwaskowe i nieskomplikowane, idealnie gasi pragnienie.
Samo Alvarinho to jego nieco dojrzalsza, bardziej skoncentrowana odmiana.
W kieliszku delikatny, słomkowy kolor z zielonym połyskiem. Jest lekkie i nie zostawia na kieliszku łez. Ma 12,5% alkoholu, maleńkie bąbelki dodają mu animuszu.
Zapach rześki, świeży, owocowy, ale z delikatnie drożdżowym tłem. Czujemy też jabłka i melona. W smaku początkowo zdecydowanie kwaskowe, aż szczypiące w język. Później przechodzi w słono-gorzki finisz. Po kilku chwilach i ociepleniu staje się nieco słodkawe.
Robert: Bardzo kruche, świeże wino. Nie jest to typowe, proste vinho verde, bo ma całkiem fajną budowę. Pijcie je mocno schłodzone, wystarczy, że chwilkę się ociepli i traci dużo na swoim uroku. Cena warta skuszenia. 83/100
Marta: Niska cena + lekkie wino = prosty wybór. Lidl trafił z letnią propozycją.
Ocena - dobre.
środa, 9 lipca 2014
Bertani Soave DOC 2012 z Almy, którego miało dziś nie być
Miało dziś nie być wpisu, w końcu mamy półfinały Mistrzostw Świata. Ale skoro po 30 minutach wszystko było już jasne; a mimo to sędzia nie przerwał meczu po pierwszej połowie powołując się choćby na nokaut; postanowiliśmy sięgnąć po Bertani Soave DOC 2012. Butelka kupiona w Almie w promocji w cenie 25,72 zł, cena regularna 42,90 zł.
Soave te region leżący na wschód od Werony, znany z produkcji białych win z dominującym szczepem Garganega, który musi stanowić minimum 70% składu wina (w naszej butelce mamy jeszcze dodatek Chardonnay i Trebbiano). Soave przez długi czas było synonimem niezbyt drogich włoskich win, które nie miały wiele do zaoferowania. Na szczęście dzięki wysiłkom winiarzy, stereotyp ten powoli przechodzi do lamusa.
W butelce mamy wino w delikatnie żółtym kolorze, z jasno-zielonymi refleksami. W kieliszku nie pozostawia łez. Mamy 12% alkoholu. W zapachu dominują cytrusy, ale też zioła (kolendra) i zielony ogórek. Aromaty są bardzo przyjemne, wyważone, wino nie atakuje nadmierną owocowością. W smaku dobra, choć nie nadmierna kwasowość. Mamy również nuty gorzkawe, mineralność i lekko słony finisz.
Robert: Podoba mi się w nim to, że owocowość nie dominuje. Całość jest świeża i orzeźwiająca, ale w zupełnie inny, bardziej wysmakowany sposób. Ta wino nie musi odurzać nas owocowym aromatem, a daje bardzo dużą frajdę z picia. Mnie przekonało. 85/100
Marta: Mi nie przypadło do gustu, podobnie jak mecz... Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że pierwsze miało duży wpływ na to drugie. Dla mnie trochę za surowe, wyrachowane w smaku, migdałowe i przez to gorzkawe.
Ocena – dobre+.
niedziela, 6 lipca 2014
Pierwsze starcie z Aldi - Deutscher Pradikatswein 2013 Kabinett
W ostatni długi weekend, wybraliśmy się w rodzinne strony. Oprócz obserwacji tamtejszych lidlowych i biedronkowych półek, na których znaleźliśmy butelki, jakich w stolicy dawno już nie ma, postanowiliśmy odwiedzić Aldi i podpatrzeć czy jeden z najbogatszych Niemców postarał się również o winne zaplecze sieciówki.
Podobno w niemieckich stronach, często w aldikowych koszykach można znaleźć ciekawe pozycje z niestałej oferty, a na brytyjskich półkach swojego czasu było hiszpańskie wino Toro Loco Tempranillo, które w 2012 roku podczas międzynarodowego konkursu International Wine and Spirit Competition, zostało niespodziewanie nagrodzone srebrnym medalem, kosztowało tam jedyne £3,69. Wówczas Tony Baines z Aldi oświadczył w "Dail Mail", że wszystko to dzięki współpracy z najlepszymi winnicami na świecie, które mogą dostarczać konsumentom wysokiej jakości wina pod własnymi markami. My w Polsce do tych konsumentów chyba nie należymy, bo sprawdzić tego nie możemy; dlatego do dyskontu dosłownie wpadliśmy i wypadliśmy - szału nie było, ale zaryzykowaliśmy i kupiliśmy na próbę jedną butelkę, za całe 13,99 zł!
Dziś podjęliśmy się wyzwania i wino powędrowało do kieliszków. Nazwa szumnie głosi, że mamy do czynienia z Deutscher Pradikatswein 2013 Kabinett. Sformułowanie "pradikatswein" mówi nam, że jest to wino certyfikowanego pochodzenia, które musi pochodzić z jednego z 13 winnych regionów - nasze z Rheinhessen. Jest to o tyle ważne, że takie wina nie mogą być np. dosładzane. Zostało zabutelkowane przez Andreas Oster Weinkellerei KG. Pojawia się informacja, że jest to kupaż, ale niestety nie wiemy jakich szczepów.
W kieliszku wino w kolorze delikatnego, białego złota. Nie pozostawia łez. Ma 8,5% alkoholu. Zapach niemal niewyczuwalny, bardzo zamknięty. Trudno określić jakiekolwiek nuty - gdzieś daleko w tle mamy słabe wspomnienie jabłek i cytrusów. W ustach niska kwasowość i wyraźna słodycz. Znów bez konkretnych smaków.
Robert: W tej cenie nie oczekiwałem cudów. Na plus na pewno lekkość i orzeźwienie. Niestety brakuje mu wyrazistości, całość jest rozwodniona i bez większego wyrazu. Nada się jako aperitif w upalny dzień, ale do niczego więcej. 78/100
Marta: Ble... Przypomniała mi się oranżadka w proszku, którą jadło się na sucho (ale bez bąbelków). Problem w tym, że oprócz skojarzenia nic więcej dobrego powiedzieć nie mogę; co więcej wino jest płytkie, bez wyrazu, lekko słodkie, brak mu jakiejkolwiek ekspresywności, przekonujących konkretów, zwyczajnie brak wina w winie.
Polska gałąź Aldi na razie daleko w tyle za Lidlem czy Biedronką.
Ocena - kiepskie.
czwartek, 3 lipca 2014
Orzeźwiające bąbelki - Nani Rizzi Prosseco Frizzante Bianco
Nic tak nie odpręża po ciężkim dniu, jak proste, nieskomplikowane bąbelki. W kieliszkach znalazło się Nani Rizzi Prosseco Frizzante, które zakupiliśmy za 29 zł w Winnym Garażu.
Prosseco to dobry wybór na lato - w Polsce cieszący się coraz większą popularnością. Niestety za tym popytem idzie też fala kiepskiej jakości win, która zalewa rynek. Kiedy chce się spróbować najwyższej klasy Prosseco, warto sięgnąć na przykład do win z prestiżowej apelacji Superiore Valdobbiàdene (takiego oznaczenia szukajcie na etykiecie).
W kieliszku bardzo delikatny, słomkowy kolor. Jest typem frizzante, stąd niski poziom bąbelków, które szybko znikają po nalaniu. W nosie czujemy melona i leżące długo na słońcu jabłka. Zapach jest bardzo ulotny, ale jednocześnie świeży i rześki. W smaku pierwsze wrażenie gorzkawe, potem przechodzi w lekką, nieco landyrnkową słodycz. Bardzo radosne, choć trudno określić jakiś jeden dominujący smak.
Robert: Prosseco w tej cenie ma przede wszystkim orzeźwiać - w tej roli sprawdziło się znakomicie. Nie chcę tego wina oceniać w punktach, bo nie o to w nim przecież chodzi. Ważne, że po prostu znakomicie smakowało w ten wieczór.
Marta: Przychodzą takie dni, gdy nie oczekujemy od wina eksplozji smaków, czy wielowymiarowości. Doceniamy prostotę, lekkość i bąbelkową nonszalancję.
Ocena - dobre.
Prosseco to dobry wybór na lato - w Polsce cieszący się coraz większą popularnością. Niestety za tym popytem idzie też fala kiepskiej jakości win, która zalewa rynek. Kiedy chce się spróbować najwyższej klasy Prosseco, warto sięgnąć na przykład do win z prestiżowej apelacji Superiore Valdobbiàdene (takiego oznaczenia szukajcie na etykiecie).
W kieliszku bardzo delikatny, słomkowy kolor. Jest typem frizzante, stąd niski poziom bąbelków, które szybko znikają po nalaniu. W nosie czujemy melona i leżące długo na słońcu jabłka. Zapach jest bardzo ulotny, ale jednocześnie świeży i rześki. W smaku pierwsze wrażenie gorzkawe, potem przechodzi w lekką, nieco landyrnkową słodycz. Bardzo radosne, choć trudno określić jakiś jeden dominujący smak.
Robert: Prosseco w tej cenie ma przede wszystkim orzeźwiać - w tej roli sprawdziło się znakomicie. Nie chcę tego wina oceniać w punktach, bo nie o to w nim przecież chodzi. Ważne, że po prostu znakomicie smakowało w ten wieczór.
Marta: Przychodzą takie dni, gdy nie oczekujemy od wina eksplozji smaków, czy wielowymiarowości. Doceniamy prostotę, lekkość i bąbelkową nonszalancję.
Ocena - dobre.
sobota, 28 czerwca 2014
Włoch z Biedronki - Venezia Giulia Pinot Grigio Puiattino 2013
Nasza butelka to Venezia Giulia Pinot Grigio Puiattino 2013 w cenie 24,99 z, od dość znanego producenta Puiatti. Biedronka konsekwentnie podąża obranym kierunkiem, aby w wyższej kategorii cenowej pokazywać wina znanych marek. Niestety bardzo często odstają one od flagowych produktów danego producenta.
Wino o kolorze maślano-słomkowym. Mimo, że o lekkim ciele, zostawia na szkle regularne łzy. Mamy tutaj 12,5% alkoholu. Nos początkowo bardzo zamknięty. Dopiero po ogrzaniu czujemy nuty jabłek, trochę melona i cytryny. Zapach jest bardzo świeży i orzeźwiający. W smaku nienachalna kwasowość, ale i owoce nie są na pierwszym planie. Finisz lekko słonawy. Jest lekkie, rześkie, ale brakuje mu wyrazistości.
Robert: Bardzo neutralne wino. Nie za wiele da się o nim powiedzieć. Przypominało mi trochę bezimienne wina stołowe, które można spotkać we włoskich restauracjach. Nie wzbudza zachwytu, ale i nie odrzuca. Mgliste. 81/100
Marta: Dla mnie totalne zaskoczenie, bo jak tu cokolwiek powiedzieć, jak się nic nie czuje?!
Pomyślałam, że może za bardzo schłodzone, ale nawet chwila w temperaturze pokojowej na niewiele się zdała. Alkohol niewyczuwalny, zapach słaby (nie pytajcie jaki - bo nie wiem), płytkie, słabe, czy rześkie? Możemy nieco nagiąć fakty i postawić na lekkość i minimalną rześkość. Niestety moich powrotów nie będzie...
Ocena - średnie.
środa, 25 czerwca 2014
Wyblakła Biedronka - Paço do Monsul Branco 2012
Próbujemy Paço do Monsul Branco 2012. W butelce mamy połączenie szczepów: Moscatel Galego Branco, Rabigato, Codega do Larinho i Malvasia Fina.
W kieliszku wino niemal bezbarwne, w kolorze delikatnego białego złota, z żółtawymi refleksami. Na szkle pozostawia regularne, ładne łzy. Ma 12,5% alkoholu. Zapach jest rześki i świeży. Wino wyjęte bezpośrednio z lodówki pachnie tropikalnymi owocami - marakują i bananem. Gdy nieco się ogrzeje do głosu dochodzą miodowo-kwiatowe aromaty pochodzące od Moscatela. W ustach trochę za mało ciała i koncentracji, nieco rozwodnione. Kwasowość niska, finisz lekko gorzkawy w tonacji grejpfruta.
Robert: Wino zakupione głównie z myślą o zastosowaniu kulinarnym (użyliśmy je do risotto). Okazało się, że jako lekkie wino na wieczór również się sprawdza. Nie ma co się w nim doszukiwać jakiejś wielkiej klasy, ale jest przyjemny nos, świeże usta. Za 17 zł nie narzekajmy. 81/100
Marta: Ponarzekajmy trochę: wino nie może być jak zmywacz do paznokci, który paruje i chwile po nie mamy już ani jego intensywności ani charakteru! Faktycznie cena nie jest wymagająca, ale butelka nie powala.
Ocena - dobre ( - od Marty)
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Francja z Lidla #4 - Ventoux Vieilles Vignes 2011
![]() |
| Mont Ventoux by Gemini1980 |
Próbowane wcześniej wina z Doliny Rodanu (Font du Mirail i Cotes du Rhone Villages) były lekkie i owocowe; poprawne, ale jak się okazywało i bez większej historii. Mont Ventoux, góra od której nazwę wzięła sama apelacja położona w jej okolicach, to potężny szczyt o wysokości 1912 m.n.p.m. Popularnie znany jest pod nazwą „Géant de Provence” (z franc. Olbrzym Prowansji). Do tej pory kojarzył się nam z heroicznym podjazdami podczas Tour de France. Oby ten wysoki poziom alkoholu nie okazał się szczytem nie do zdobycia.
Wino jest kupażem Garnachy, Syrah i Carignan. W kieliszku ma kolor dojrzałych czereśni, z lekkimi purpurowymi refleksami i ładnym połyskiem. Na szkle widzimy liczne, gęste łzy. Początkowo alkohol rzeczywiście przytłacza - czuć go zarówno w nosie jak i w ustach. Zdecydowanie warto dać tej butelce pooddychać. Po trzydziestu minutach alkohol odpływa, a pojawiają się aromaty roślinne, dojrzała czereśnia, pestki i delikatne zioła. W smaku dobra kwasowość, znowu czereśnie i spinające to wszystko: szorstkie, drewniane taniny. O zawartości procentowej tego wina świadczy ciepło, które przyjemnie rozchodzi się po organizmie.
Robert: Chyba nie zostanę fanem win znad Rodanu. Bo choć są one ładnie owocowe, soczyste i świeże, to brakuje mi w nich jakiegoś drugiego dna. W dzisiejszej butelce na plus mamy ładne wkomponowanie 15% alkoholu w strukturę wina oraz niewygórowaną cenę (19,99 zł). Ogólnie ode mnie 82/100.
Marta: Typowy przedstawiciel Doliny Rodanu. Dobry wybór dla osób lubiących te klimaty (niebeczkowane wina o średnim ciele). Brakuje tylko kominka, bo rozgrzewający klimat wina wprowadza w odpowiedni nastrój. Przyjemny jak na wysoką zawartość alkoholu, łatwo wyczuć czereśniowe nuty i drewniane tło. Jest jednak stanowczo za mało niespodzianek.
Ocena - dobre.
piątek, 13 czerwca 2014
Na inagurację Mundialu - Cuvée de Tête 2010 z M&S
Jakiś czas temu głośno było o zorganizowanej przez Marks&Spencer przecenie niebeczkowanych win ze starszych roczników. Skusiliśmy się wtedy na dwie butelki; Macon Rouge już "za nami", teraz przyszedł czas na Cuvée de Tête 2010.
Wino, podobnie jak poprzednie, pochodzi z Burgundii, tym razem z apelacji Brouilly. Jesteśmy w Beaujolais, w kieliszku mamy więc flagowy szczep tego regionu - gamay. W procesie winifikacji zastosowano macerację węglową. Polega ona na poddaniu fermentacji całych winogron (bez uprzedniego zgniecenia). Sok fermentuje w środku owoców, a następnie ulegają one samoistnemu zgnieceniu pod wpływem ciężaru i ciśnienia wydzielającego się dwutlenku węgla. Fermentacja przebiega wtedy bardzo szybko, ale odbywa się to kosztem zdolności starzenia się takiego wina. Dlatego otwierając butelkę rocznika 2010 byliśmy pełni obaw...
W kieliszku wino o soczystym kolorze dojrzałych czereśni. Jest transparentne, z bardzo delikatnym połyskiem i średnimi łzami. Dość lekkie - 12,5% alkoholu. W nosie na pierwszy plan wysuwają się aromaty płatków róży. Czujemy też niedojrzałe, kwaśne wiśnie; w tle również nuty ziemiste i zioła. Zapach jest lekko perfumowany, ale trzyma się w ryzach i nie jest przesadzony. W smaku dobra kwasowość. Nieagresywna i fajnie orzeźwiająca rześkością czerwonych porzeczek. Finisz krótki, delikatnie taniczny.
Robert: Idealny przedstawiciel letniej czerwieni. Do inauguracji Mundialu pasowało jak ulał. Taki brazylijski styl - lekkość i finezja. Maceracja węglowa odcisnęła piętno w intensywnie owocowym bukiecie. Mi to pasuje i daję 85/100.
Marta: Zgadzam się z Robertem, że butelka wypada bardzo korzystnie, jednak daleka jest od mojego ideału. Wino niby nie jest za ciężkie, ale dzikość róży w zestawieniu z owocowością robi swoje. Na szczęście jest gdzieś na granicy mojej wytrzymałości na elegancję Gamay, dlatego zniosłam jego harmonię i przegraną Chorwacji, której kibicowałam.
Wino okazało się nadal aromatyczne, świeże i żywe. W przecenie po 26 zł o klasę wyprzedza większość win z tej półki. Ciekawe jak smarowałoby rok-dwa wcześniej...
Ocena - dobre+.
Wino, podobnie jak poprzednie, pochodzi z Burgundii, tym razem z apelacji Brouilly. Jesteśmy w Beaujolais, w kieliszku mamy więc flagowy szczep tego regionu - gamay. W procesie winifikacji zastosowano macerację węglową. Polega ona na poddaniu fermentacji całych winogron (bez uprzedniego zgniecenia). Sok fermentuje w środku owoców, a następnie ulegają one samoistnemu zgnieceniu pod wpływem ciężaru i ciśnienia wydzielającego się dwutlenku węgla. Fermentacja przebiega wtedy bardzo szybko, ale odbywa się to kosztem zdolności starzenia się takiego wina. Dlatego otwierając butelkę rocznika 2010 byliśmy pełni obaw...
W kieliszku wino o soczystym kolorze dojrzałych czereśni. Jest transparentne, z bardzo delikatnym połyskiem i średnimi łzami. Dość lekkie - 12,5% alkoholu. W nosie na pierwszy plan wysuwają się aromaty płatków róży. Czujemy też niedojrzałe, kwaśne wiśnie; w tle również nuty ziemiste i zioła. Zapach jest lekko perfumowany, ale trzyma się w ryzach i nie jest przesadzony. W smaku dobra kwasowość. Nieagresywna i fajnie orzeźwiająca rześkością czerwonych porzeczek. Finisz krótki, delikatnie taniczny.
Robert: Idealny przedstawiciel letniej czerwieni. Do inauguracji Mundialu pasowało jak ulał. Taki brazylijski styl - lekkość i finezja. Maceracja węglowa odcisnęła piętno w intensywnie owocowym bukiecie. Mi to pasuje i daję 85/100.
Marta: Zgadzam się z Robertem, że butelka wypada bardzo korzystnie, jednak daleka jest od mojego ideału. Wino niby nie jest za ciężkie, ale dzikość róży w zestawieniu z owocowością robi swoje. Na szczęście jest gdzieś na granicy mojej wytrzymałości na elegancję Gamay, dlatego zniosłam jego harmonię i przegraną Chorwacji, której kibicowałam.
Wino okazało się nadal aromatyczne, świeże i żywe. W przecenie po 26 zł o klasę wyprzedza większość win z tej półki. Ciekawe jak smarowałoby rok-dwa wcześniej...
Ocena - dobre+.
sobota, 7 czerwca 2014
Z prezydenckiego stołu - Kaitui Sauvignon Blanc 2013
Markus Schneider nazwał swojego sauvignon blanc: Kaitui (krawiec), co jest tłumaczeniem jego nazwiska na język maoryski. Krzewy, na których rosną winogrona użyte do produkcji tego wina sprowadził właśnie z ojczyzny Maorysów - Nowej Zelandii. Do ciekawostek należy informacja, że Angela Merkel częstowała tym winem Baracka Obamę w czasie jego wizyty w Berlinie. Podczas naszej ubiegło-weekendowej wizyty u Wojtka w Winnym Garażu, dostaliśmy butelkę tego wina na spróbowanie (w regularnej sprzedaży pojawi się już za 1-2 tygodnie, w cenie ok. 50 zł). Sprawdziliśmy młodszy rocznik, niż ten którym był przyjęty President of United States.
Wino w kolorze białego złota, delikatnie mieniące się żółtymi refleksami. Na szle pozostawia wyraźne łzy, ma 12,5% alkoholu. W nosie zaraz po otwarciu dominują nuty marakui, w tle czujemy grejpfruta. Zapach bardzo przyjemny, orzeźwiający i owocowy.
To młode wino (rocznik 2013) jest pełne młodzieńczej werwy i świeżości. W smaku zachowana jest dobra kwasowość, szczypiąca w język i sprawiająca wrażenie, jakby wino było delikatnie gazowane. Rozpoznajemy grejpfruta, limonkę i nieco gruszki. Finisz jest lekko gorzkawy, co dobrze równoważy wspomnianą kwasowość.
Robert: Wino trochę jednowymiarowe, dominuje w nim nieposkromiona owocowość. W tym przypadku nie jest to dla mnie wada. Wyróżnia go większa otwartość niż u jego nowozelandzkich krewnych. W tak upalne popołudnie świetnie się sprawdza zamiast zimnego piwa. Podsumowując daję mu 87/100.
Marta: Egzotyka od początku do końca. Bardzo przypadła mi do gustu, od takich butelek uczę się stopniowania napięcia. Zapach sugeruje słodkie tropikalne owoce, smak zaskakuje kwasowością a finisz pozostawia na długo orzeźwienie i świeżość.
Bardzo przyjemna pozycja.
Ciekawe jak smakowało Obamie... Ta butelka to wino skrojone na naszą miarę. Kwasowość orzeźwia, gorzki finisz dobrze ją kontruje, a całość jest poskładana i pasuje jak ulał :)
Ocena - bardzo dobre.
![]() |
picture source: detroidnews.com
|
Wino w kolorze białego złota, delikatnie mieniące się żółtymi refleksami. Na szle pozostawia wyraźne łzy, ma 12,5% alkoholu. W nosie zaraz po otwarciu dominują nuty marakui, w tle czujemy grejpfruta. Zapach bardzo przyjemny, orzeźwiający i owocowy.
To młode wino (rocznik 2013) jest pełne młodzieńczej werwy i świeżości. W smaku zachowana jest dobra kwasowość, szczypiąca w język i sprawiająca wrażenie, jakby wino było delikatnie gazowane. Rozpoznajemy grejpfruta, limonkę i nieco gruszki. Finisz jest lekko gorzkawy, co dobrze równoważy wspomnianą kwasowość.
Marta: Egzotyka od początku do końca. Bardzo przypadła mi do gustu, od takich butelek uczę się stopniowania napięcia. Zapach sugeruje słodkie tropikalne owoce, smak zaskakuje kwasowością a finisz pozostawia na długo orzeźwienie i świeżość.
Bardzo przyjemna pozycja.
Ciekawe jak smakowało Obamie... Ta butelka to wino skrojone na naszą miarę. Kwasowość orzeźwia, gorzki finisz dobrze ją kontruje, a całość jest poskładana i pasuje jak ulał :)
Ocena - bardzo dobre.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

