Colobard to kolejny francuski szczep, dostępny w Biedronce, we Francji historycznie uprawiany w regionach Charentes oraz Gaskonii. Był odmianą dopuszczoną do produkcji białych win z Bordeaux. Obecnie można go też spotkać w USA, RPA i Australii.
Biedronka proponuje Colombard z Gaskonii, dodatkowo w kupażu z Sauvignon Blanc, w butelce Le Bel Olivier 2013 od Les Producteurs Réunis w atrakcyjnej cenie 13,99 zł.
W kieliszku wino o kolorze białego złota, z delikatnym zielonkawym akcentem. Roztacza aromaty tropikalnych owoców, marakui, jabłek. W smaku najpierw atakuje naprawdę wysoka cytrynowa kwasowość, po chwili, gdy wino się nieco ociepli dołączają nuty słodkie, choć już niedające się precyzyjnie określić.
Robert: Polska jesień to na szczęście nie tylko pełna mgieł i deszczów szaruga, ale też dni pełne słońca z prawdziwie letnią temperaturą. Ta butelka jest idealna na taką okazję. Kwasowość jest potężna, orzeźwia i gasi pragnienie. Całość jest lekka (11,5% alkoholu) i zwiewna. Nie jest to skomplikowane wino, smak i koncentracja nie za wysokich lotów, ale w tej cenie nie ma na co narzekać.
Marta: W Biedronce w każdej cenie można narzekać, ja ciągle trzymam się założenia że od nich można wymagać nawet więcej! Wino lekkie ale za proste, trochę jak mgiełka ulotne, kwasowość jest ale mnie nie przekonuje. Czasem są takie wina i nic na to nie poradzę, że przemijają z wiatrem i ich nie zapamiętam...
Ocena - średnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 15 września 2014
sobota, 13 września 2014
Francja z Biedronki #3 - Syrah Bastion de Garille 2013
Lorgeril Chateaux de Sud to firma, której korzenie sięgają 1620 r. gdy Bernard de Pannautier rozpoczął budowę chateaux w Langwedocji. Obecnie sporych rozmiarów producent, posiadający łącznie ponad 270 hektarów upraw winorośli, dał się namówić na współpracę z Biedronką, która sprzedaje jedno z jego win w cenie 16,99 zł.
Pays d’Oc Syrah Bastion de Garille 2013 ma w kieliszku czereśniowy kolor z fioletowymi refleksami. Jest transparentne i pozostawia nieregularne łzy. Jak na południe Francji mamy umiarkowany poziom alkoholu - 13,5%.
Nos zaskakująco przyjemny. Mamy świeże aromaty czereśni, jeżyny, ale też nuty fiołków. W ustach brakuje charakterystycznej dla Syrah pieprzności, zamiast tego mamy kwaskowe owoce i ładnie zarysowane taniny. Czujemy je w finiszu, ale nie przytłaczają one świeżości tej butelki.
Robert: To wino ma wszystko czego oczekuję od wina w cenie do 20 zł - fajne owoce, świeży zapach, niezłą koncentrację i pijalność. Czy od lekkiego niedrogiego wina należy oczekiwać czegoś więcej? Mi w zupełności wystarcza. Polecam!
Marta: W przypadku Biedronki trudno mi powiedzieć czego spodziewam się od wina w cenie do 20 zł, bo rozstrzał w jakości to jedna z cech każdorazowej oferty win w tym dyskoncie. Dlatego cena nie zaskakuje, zwyczajnie towarzyszy, łatwiejszej w odbiorze, zwiewnej wytrawności. Niestety faktycznie brakuje mu pieprzności, która tak charakterystycznie zarysowuje Syrah, przy pierwszym kontakcie z tym szczepem wino zwyczajnie wpuści w maliny.
Ocena - dobre.
Pays d’Oc Syrah Bastion de Garille 2013 ma w kieliszku czereśniowy kolor z fioletowymi refleksami. Jest transparentne i pozostawia nieregularne łzy. Jak na południe Francji mamy umiarkowany poziom alkoholu - 13,5%.
Nos zaskakująco przyjemny. Mamy świeże aromaty czereśni, jeżyny, ale też nuty fiołków. W ustach brakuje charakterystycznej dla Syrah pieprzności, zamiast tego mamy kwaskowe owoce i ładnie zarysowane taniny. Czujemy je w finiszu, ale nie przytłaczają one świeżości tej butelki.
Robert: To wino ma wszystko czego oczekuję od wina w cenie do 20 zł - fajne owoce, świeży zapach, niezłą koncentrację i pijalność. Czy od lekkiego niedrogiego wina należy oczekiwać czegoś więcej? Mi w zupełności wystarcza. Polecam!
Marta: W przypadku Biedronki trudno mi powiedzieć czego spodziewam się od wina w cenie do 20 zł, bo rozstrzał w jakości to jedna z cech każdorazowej oferty win w tym dyskoncie. Dlatego cena nie zaskakuje, zwyczajnie towarzyszy, łatwiejszej w odbiorze, zwiewnej wytrawności. Niestety faktycznie brakuje mu pieprzności, która tak charakterystycznie zarysowuje Syrah, przy pierwszym kontakcie z tym szczepem wino zwyczajnie wpuści w maliny.
Ocena - dobre.
czwartek, 11 września 2014
Francja z Biedronki #2 - Muscadet La Coulée 2013
Dolina Loary to nie tylko kraina pięknych renesansowych zamków, ale także ojczyzna wielu gatunków wina. W okolicach miasta Nantes niemal nad samym ujściem Loary do Atlantyku znajduje się apelacja Muscadet (z nazwą szczepu muscatel, nie ma nic wspólnego!). Pochodzące stąd wina produkowane są ze starej burgundzkiej odmiany melon de bourgogne, są zazwyczaj lekkie i cierpkie, znakomicie idą w parze z lokalnymi daniami z ryb i owoców morza. Najlepsze z Muscadetów powstają w wyniku procesu dojrzewania na osadzie powstałym z drożdży. Nabierają dzięki temu większej finezji i złożoności. Poznać je możemy po opisie "sur lie" na butelce.
Niestety Biedronka prezentuje nam podstawowe wino z tej apelacji, które z dojrzewaniem na osadzie nie ma nic wspólnego. Muscadet La Coulée 2013 od producenta Vignobles Sourice dostępne jest w cenie 14,99 zł.
W kieliszku mamy bladziutkie, niemal przezroczyste, jedynie lekko słomkowe wino. Aromat jest zwiewny, cytrusowy. Wino jest lekkie (11,5% alkoholu), ale idzie to w parze z niską koncentracją. Co prawda mamy tutaj wysoką kwasowość, ale jedynie w tle, gdzieś za mgłą można uchwycić posmak cytryny.
Robert: Stylistycznie wino było podobne do polskich win próbowanych podczas Winobrania - mamy wybujałą kwasowość, ale poza nią niewiele się dzieje. Wino jest poprawne, czyste, a i cena usprawiedliwia w pewny stopniu jego płytkość. 82/100
Marta: Niestety mam wrażenie, że wino nie miało za dużo do powiedzenia, więc postawiono na kwasowość, która sprawi że przynajmniej będzie "jakieś". O ile przy pierwszym kieliszku to wystarcza, o tyle w drugim nudzi.
Ocena - średnie+.
W kieliszku mamy bladziutkie, niemal przezroczyste, jedynie lekko słomkowe wino. Aromat jest zwiewny, cytrusowy. Wino jest lekkie (11,5% alkoholu), ale idzie to w parze z niską koncentracją. Co prawda mamy tutaj wysoką kwasowość, ale jedynie w tle, gdzieś za mgłą można uchwycić posmak cytryny.
Robert: Stylistycznie wino było podobne do polskich win próbowanych podczas Winobrania - mamy wybujałą kwasowość, ale poza nią niewiele się dzieje. Wino jest poprawne, czyste, a i cena usprawiedliwia w pewny stopniu jego płytkość. 82/100
Marta: Niestety mam wrażenie, że wino nie miało za dużo do powiedzenia, więc postawiono na kwasowość, która sprawi że przynajmniej będzie "jakieś". O ile przy pierwszym kieliszku to wystarcza, o tyle w drugim nudzi.
Ocena - średnie+.
poniedziałek, 8 września 2014
Francja z Biedronki #1 - Picpoul de Pinet L’Étang de Sol 2013
Pierwsza butelka, której zawartość wylądowała w naszych kieliszkach to
La Cave de l’Ormarine Picpoul de Pinet L’Étang de Sol 2013 w cenie 19,99 zł. Wino pochodzi z Langwedocji z apelacji AOC Languedoc Picpoul de Pinet, a wyprodukowano je w 100% ze szczepu Piquepoul. Mieliśmy już poznania wina z południowego-zachodu Francji, ale ten szczep to dla nas zupełna nowość. Z fachowej literatury udało się jedynie wyczytać, że daje on wina z dominującymi nutami owoców cytrusowych ze sporą kwasowością.
W kieliszku wino o słomkowym kolorze z lekkimi oliwkowymi refleksami. Nos zdominowany jest przez jabłka, takie które zdążyły poleżeć na słońcu i puścić kwaskowy sok. Usta są równie ciekawe. Mamy tu delikatną cytrynową kwasowość, ale i nieco nut orzechowych i oleistych, a nawet ziołowych.
Robert: Bardzo ładnie ułożone. Mamy owoce, które nie pochłaniają całej naszej uwagi. Do tego niejednoznaczne nuty w tle. Jedyne co mogę mu zarzucić, to niska kwasowość, która w dłuższej perspektywie sprawia, że wino pite solo zaczyna mnie nudzić. Może przydałaby mu się jakaś ryba...? 83/100
Marta: Dla mnie nietypowe, bo jak na białe wino nieco skomplikowane. Nie potrafię się jednak wczuć w jego głębię czy większy wymiar. Absolutne trudne do picia solo, bo w takiej roli zupełnie mnie przytłacza. Mimo wszystko w tej cenie zasługuje na uwagę.
Ocena - dobre-.
sobota, 28 czerwca 2014
Włoch z Biedronki - Venezia Giulia Pinot Grigio Puiattino 2013
Nasza butelka to Venezia Giulia Pinot Grigio Puiattino 2013 w cenie 24,99 z, od dość znanego producenta Puiatti. Biedronka konsekwentnie podąża obranym kierunkiem, aby w wyższej kategorii cenowej pokazywać wina znanych marek. Niestety bardzo często odstają one od flagowych produktów danego producenta.
Wino o kolorze maślano-słomkowym. Mimo, że o lekkim ciele, zostawia na szkle regularne łzy. Mamy tutaj 12,5% alkoholu. Nos początkowo bardzo zamknięty. Dopiero po ogrzaniu czujemy nuty jabłek, trochę melona i cytryny. Zapach jest bardzo świeży i orzeźwiający. W smaku nienachalna kwasowość, ale i owoce nie są na pierwszym planie. Finisz lekko słonawy. Jest lekkie, rześkie, ale brakuje mu wyrazistości.
Robert: Bardzo neutralne wino. Nie za wiele da się o nim powiedzieć. Przypominało mi trochę bezimienne wina stołowe, które można spotkać we włoskich restauracjach. Nie wzbudza zachwytu, ale i nie odrzuca. Mgliste. 81/100
Marta: Dla mnie totalne zaskoczenie, bo jak tu cokolwiek powiedzieć, jak się nic nie czuje?!
Pomyślałam, że może za bardzo schłodzone, ale nawet chwila w temperaturze pokojowej na niewiele się zdała. Alkohol niewyczuwalny, zapach słaby (nie pytajcie jaki - bo nie wiem), płytkie, słabe, czy rześkie? Możemy nieco nagiąć fakty i postawić na lekkość i minimalną rześkość. Niestety moich powrotów nie będzie...
Ocena - średnie.
środa, 25 czerwca 2014
Wyblakła Biedronka - Paço do Monsul Branco 2012
Próbujemy Paço do Monsul Branco 2012. W butelce mamy połączenie szczepów: Moscatel Galego Branco, Rabigato, Codega do Larinho i Malvasia Fina.
W kieliszku wino niemal bezbarwne, w kolorze delikatnego białego złota, z żółtawymi refleksami. Na szkle pozostawia regularne, ładne łzy. Ma 12,5% alkoholu. Zapach jest rześki i świeży. Wino wyjęte bezpośrednio z lodówki pachnie tropikalnymi owocami - marakują i bananem. Gdy nieco się ogrzeje do głosu dochodzą miodowo-kwiatowe aromaty pochodzące od Moscatela. W ustach trochę za mało ciała i koncentracji, nieco rozwodnione. Kwasowość niska, finisz lekko gorzkawy w tonacji grejpfruta.
Robert: Wino zakupione głównie z myślą o zastosowaniu kulinarnym (użyliśmy je do risotto). Okazało się, że jako lekkie wino na wieczór również się sprawdza. Nie ma co się w nim doszukiwać jakiejś wielkiej klasy, ale jest przyjemny nos, świeże usta. Za 17 zł nie narzekajmy. 81/100
Marta: Ponarzekajmy trochę: wino nie może być jak zmywacz do paznokci, który paruje i chwile po nie mamy już ani jego intensywności ani charakteru! Faktycznie cena nie jest wymagająca, ale butelka nie powala.
Ocena - dobre ( - od Marty)
poniedziałek, 12 maja 2014
Nowy Świat w Biedronce #2 - Greyrock Hawke`s Bay Sauvignon Blanc
Weekend upłynął zdecydowanie pod znakiem białego wina. Wczoraj smakowaliśmy rieslinga, a dziś otworzyliśmy drugą z butelek zakupionych w Biedronce w ramach promocji Nowego Świata - nowozelandzkie Greyrock Hawke`s Bay Sauvignon Blanc 2013.
Już kiedyś pisaliśmy,że sauvignon blanc daje na Wyspach wyjątkowe wina. Trudno jednak kupić je za rozsądną cenę. Dlatego oferta Biedronki jest warta uwagi, bo samo wino dostępne jest za jedyne 24,99 zł. Dodatkowo zdobyło już uznanie na Winicjatywie, więc sporo od niego oczekiwaliśmy...
Ta butelka pochodzi, jak sama nazwa wskazuje i na co zwrócił uwagę Mariusz - dzięki :) - z uprawy leżącej w regionie Hawke`s Bay, na wybrzeżu północnej nowozelandzkiej ziemi.
Wino ma delikatny, niemal bezbarwny kolor z lekkimi słonecznymi odblaskami. Łzy są niedostrzegalne. Gdy jednak winem zakręcimy i wsadzimy nos do kieliszka, nasze zmysły atakują nuty południowych owoców. Czujemy marakuję, melona - jakbyśmy przenieśli się na targ i spacerowali pomiędzy straganami pełnymi świeżych, soczystych owoców.
Smak jest nieco zaskakujący. Dość oszczędny, z dobrze zarysowaną kwasowością i dozą goryczy przypominającą czerwonego grejpfruta. To właśnie ten posmak czujemy w finiszu. Całość jest bardzo orzeźwiająca. Wino sprawdziłoby się jako towarzysz wiosennego pikniku na pełnej słońca łące, ale też jako towarzysz do dań rybnych, czy nawet tajskich.
Robert: Przyznaję się, że picie drugi dzień z rzędu białego wina to dla mnie trochę za wiele. Tęsknię już do tanin, ale czego się nie robi dla ukochanej osoby :). Potrafię też docenić klasę tej butelki. To wino ma swój styl, jest fajnie zbudowane i konsekwentne w każdym aspekcie. 84/100
Marta: Pierwszy raz mogę powiedzieć, że wino opowiedziało mi historię. Ja wiem wiem, że to daleka Nowa Zelandia, ale ja byłam w tajlandzkiej bajce, pełnej egzotycznych smaków i zapachów. Nie mogę pozbyć się wrażenia pociągającej pasji i nie ważne jak to brzmi: słodyczy, cierpkości a zarazem kwasowości mango. Robert niech nie przesadza z tym poświęceniem, z drugiej strony wyszło i mu na dobre! 87/100.
W swojej cenie (24,99 zł) sauvignon blanc z Nowej Zelandii to prawdziwy biały kruk.
Ocena całościowa - bardzo dobre.
Już kiedyś pisaliśmy,że sauvignon blanc daje na Wyspach wyjątkowe wina. Trudno jednak kupić je za rozsądną cenę. Dlatego oferta Biedronki jest warta uwagi, bo samo wino dostępne jest za jedyne 24,99 zł. Dodatkowo zdobyło już uznanie na Winicjatywie, więc sporo od niego oczekiwaliśmy...
Ta butelka pochodzi, jak sama nazwa wskazuje i na co zwrócił uwagę Mariusz - dzięki :) - z uprawy leżącej w regionie Hawke`s Bay, na wybrzeżu północnej nowozelandzkiej ziemi.
Wino ma delikatny, niemal bezbarwny kolor z lekkimi słonecznymi odblaskami. Łzy są niedostrzegalne. Gdy jednak winem zakręcimy i wsadzimy nos do kieliszka, nasze zmysły atakują nuty południowych owoców. Czujemy marakuję, melona - jakbyśmy przenieśli się na targ i spacerowali pomiędzy straganami pełnymi świeżych, soczystych owoców.
Smak jest nieco zaskakujący. Dość oszczędny, z dobrze zarysowaną kwasowością i dozą goryczy przypominającą czerwonego grejpfruta. To właśnie ten posmak czujemy w finiszu. Całość jest bardzo orzeźwiająca. Wino sprawdziłoby się jako towarzysz wiosennego pikniku na pełnej słońca łące, ale też jako towarzysz do dań rybnych, czy nawet tajskich.
Robert: Przyznaję się, że picie drugi dzień z rzędu białego wina to dla mnie trochę za wiele. Tęsknię już do tanin, ale czego się nie robi dla ukochanej osoby :). Potrafię też docenić klasę tej butelki. To wino ma swój styl, jest fajnie zbudowane i konsekwentne w każdym aspekcie. 84/100
Marta: Pierwszy raz mogę powiedzieć, że wino opowiedziało mi historię. Ja wiem wiem, że to daleka Nowa Zelandia, ale ja byłam w tajlandzkiej bajce, pełnej egzotycznych smaków i zapachów. Nie mogę pozbyć się wrażenia pociągającej pasji i nie ważne jak to brzmi: słodyczy, cierpkości a zarazem kwasowości mango. Robert niech nie przesadza z tym poświęceniem, z drugiej strony wyszło i mu na dobre! 87/100.
W swojej cenie (24,99 zł) sauvignon blanc z Nowej Zelandii to prawdziwy biały kruk.
Ocena całościowa - bardzo dobre.
środa, 7 maja 2014
Nowy Świat w Biedronce #1 - Hay Road Shiraz 2012
Rękawica została rzucona butelce Hay Road Shiraz 2012 z winnicy Quarisa zlokalizowanej w Nowej Południowej Walii. Znajdziecie ją w Biedronce, w ramach nowej promocji win Nowego Świata za 19,99 zł.
W kieliszku wino ma jaśniejszy kolor od swojego poprzednika. Moulin de Gassac 2012 wchodziło w czerń, a tutaj shiraz zbliża się bardziej do koloru dojrzałych czereśni. Jest nieco przezroczyste, a z uwagi na 14% alkoholu zostawia na kieliszku łzy.
W nosie w porównaniu do Francuza jest zdecydowanie bardziej świeże i owocowe. Mamy aromaty czerwonej porzeczki, ale też wiśniowej konfitury. W tle zarysowane nuty dymne, ziołowe i aloesowe.
Pierwsze wrażenie: jest lekko kwaskowe, potem smak staje się słodkawy, ale i pikantny. Czujemy nuty owocowe (tutaj wyraźniejsza jest wiśnia), finisz jest ostry, pieprzny. Taniny są wyraźnie zaznaczone, ale o ładnie zaokrąglonej strukturze. Całość dobrze zbalansowana, dzięki czemu nie nudzimy się owocowością.
Robert: To wino o stylu bardziej owocowym od swojego poprzednika - w końcu to Nowy Świat :). Brakuje mu trochę niuansów (no może za wyjątkiem tej pieprznej końcówki), ale też nie ma do czego się przyczepić. Do tego jest bardzo "pijalne". W całościowej ocenie, biorąc pod uwagę też cenę, daję mu 85/100.
Marta: Wino pikantne! Nie wiem czy to właściwe określenie, ale dla mnie może trochę za ostre, zastanawiam się na tym, czy potrafiłabym skomponować do niego jakieś danie? Trudno byłoby trafić z balansem smaków, obawiam się że zawsze shiraz byłby wyraźnym dominantem. Podobno są dwie szkoły: jedna mówi o balansie, druga o parowaniu przeciwności, mi trudno wyobrazić sobie na teraz jakieś ciekawe rozwiązanie, stąd dziś nie trafiłam z kolacją.
Sam australijski klimat daleki jest od moich winnych gustów, ale nie ukrywam że jego ciekawa ostrość zasługuje na uwagę. Ma moje 82/100.
Biedronkowy syrah zdał egzamin. W dobrej cenie mamy fajnie owocowe wino, dające dużą radość z picia.
środa, 19 marca 2014
Poprawna (tylko) Rioja - Marqués de Mundaiz Crianza 2010
Marqués de Mundaiz Crianza 2010 z Bodegas Lan to ostatnie z win zakupionych podczas biedronkowego festiwalu win hiszpańskich. Nie dość, że butelka pochodzi z Rioji, to w dodatku jest to100% tempranillo, wydaje się że lepiej być nie może, ale czy faktycznie?
Crianza, to wino starzejące się przez 12 miesięcy w beczkach (tutaj z amerykańskiego dębu) oraz dodatkowo 2 miesiące w butelkach.
W kieliszku wino prezentuje ładny ciemny kolor. Jest nieprzezroczyste, z delikatnie zarysowującą się obręczą. Łzy słabo widoczne. Początkowo w nosie dominował alkohol, zapach był ostry, kręcący ale nie odpychający, raczej zapraszał do dalszego próbowania. Gdy wino pooddychało, ujawnił się bukiet czerwonych owoców, malin i truskawek, gdzieś w tle delikatnie pachniało też beczką. Zapach jest bardzo elegancki, ładnie zbudowany.
Smak trochę rozczarowuje. Jest zrównoważony, delikatny alkohol miesza się ze słodyczą. Nuty owocowe są jakby przytłumione, sama beczka też nie wybija się na pierwszy plan. Taniny są bardzo delikatne i także nie za wiele da się powiedzieć o finiszu.
Robert: To wino poprawne. Nie można doszukać się w nim wad. Niby wszystko się zgadza, jest smak, jest zapach, jest równowaga, ale brakuje mu trochę zadziorności. Takiego wina spodziewałbym się po konserwatywnym Bordeaux, a nie ognistej Hiszpanii. Dlatego daję mu tylko (a może aż) 81/100
Marta: Mnie wino intrygowało, nierówność smaku i zapachu wytrąciła przyjemne doznania, przyznaję że nie przypuszczałam, że jest z Biedronki! Faktycznie w pierwszej fazie królował alkohol, ale kiedy wino pooddychało wytrąciły się subtelne owocowe nuty. Moje 81:)
Biorąc pod uwagę stosunek ceny (19,99 zł) do jakości - wino wypada znakomicie. Taka klasyczna Rioja, bez drapieżności, ale z klasą. Wydaje się, że czas zrobił już dobrą robotę. To tylko Crianza, z rocznika 2010, trochę brakuje już jej ciała. Gdybyśmy próbowali ją rok czy dwa lata wcześniej pewnie powaliłaby nas na kolana. A tak jedynie siedzimy i kiwany nad nią z uznaniem:)
poniedziałek, 3 marca 2014
Nie tym razem - Sangiovese Toscana 2012, Cecchi
Ale od początku... Planowaliśmy na kolację zrobić sałatkę z szynki parmeńskiej i winogron. Szukaliśmy jakiegoś wina, aby niezobowiązująco wypić kieliszek. Skoro szynka była z Parmy to i wino powinno być z Włoch. Wybór padł (ze względu na ładną etykietę) na Sangiovese Toscana 2012 od Cecchi z Biedronki.
Jest to wino o klasie IGT (Indicazione Geografica Tipica), czyli tzw. wino regionalne. Do tej pory kilka razy trafialiśmy na dość dobre wina tej klasy, niczym nieustępujące klasycznym DOC, czy DOCG. A tu taka niespodzianka!
O ile jeszcze przy sałatce wino było nawet znośne, to już pite solo wypadło tragicznie. Mimo ładnego truskawkowego koloru, w głębi mieniącego się fioletem, wino ma nieprzyjemny chemiczny zapach. Dopiero gdzieś daleko w tle ledwo da się wyczuć jakieś owocowe nuty. Smak jest jeszcze gorszy: przeraźliwie kwaśny, bardzo przez to zaburzone. Nie byliśmy w stanie wyczuć żadnych konkretnych aromatów.
Nad tym winem nawet nie ma co się rozwodzić, dość powiedzieć, że dajemy mu 67/100 (Robert) i 65/100 (Marta) ...punktów.
Jesteśmy zawiedzeni - wydane 20 zł wydane to zdecydowanie za dużo. Tak słabego wina dawno nie piliśmy. Tym razem spory minus dla Biedronki, za stawianie tego na swoich sklepowych półkach.
środa, 26 lutego 2014
Tempranillo na jeden raz - Hecienda Uvanis
Zapadła decyzja, że próbujemy czegoś nowego - Hacienda Uvanis Tempranillo 2012. Wino pochodzi z Baja Montana, położonej najbardziej na północ części Nawarry. Ten leżący dość wysoko nad powierzchnią morza region, pozwala dzięki nieco niższym temperaturom na długie dojrzewanie uprawianych tam winorośli. Nawarra przez cały XX wiek była znana głównie z uprawy garnacha. Dopiero od niedawna coraz popularniejsze staje się tam cabernet, merlot, chardonnay i oczywiście tempranillo. Dziś nasz ulubiony szczep uprawiany jest na powierzchni większej od garnachy.
Wino w kolorze wulkanicznej lawy, ale jednak nieco przezroczyste, cienkie, o różowych brzegach. W nosie dominuje lekki alkohol, ale nie przytłacza mocno owocowego zapachu pełnego wiśni i malin. W ustach wino jest zbyt kwaskowe, trudno wyczuć jakieś inne smaki. Niby jest tam coś owocowego, ale ten kwasek nie pozwala się im głębiej rozwinąć. Ogólny charakter jest cierpki, chudy i bez głębszej duszy.
Robert: Dla mnie każde tempranillo jest w pewnym sensie dziełem sztuki. Każde wypiję, ale nie do każdego będę wracał. Ta butelka należy do pierwszej grupy. Wino jest świeże, rześkie, ale bardzo szybko się o nim zapomina. Nie znaczy to jednak, że nie warto je spróbować. Jako tańsza alternatywa na wieczór jak najbardziej się nadaje. Moja ocena to 77/100.
Marta: Ladies and gentlemen gwiazdą dzisiejszego wieczoru jest delikatny kwasek. Wino mi smakowało, proste bez większych farejrerków ale im prostsze tym dla mnie łaskawsze. Bo jak tu wczuć się w wąchanie kieliszka jak Robert wyczuwa mln rzeczy a ja tylko maliny ;) 80/100
Wino zostało zakupione w Biedronce, w cenie 14,99 zł. Przy takiej cenie zupełnie nie ma co żałować tego zakupu. Dodatkowo świetnie pasuje ono do jakiś lekkich kolacji, nam wraz z sałatką z chorizo znakomicie umiliło wieczór.
Wino w kolorze wulkanicznej lawy, ale jednak nieco przezroczyste, cienkie, o różowych brzegach. W nosie dominuje lekki alkohol, ale nie przytłacza mocno owocowego zapachu pełnego wiśni i malin. W ustach wino jest zbyt kwaskowe, trudno wyczuć jakieś inne smaki. Niby jest tam coś owocowego, ale ten kwasek nie pozwala się im głębiej rozwinąć. Ogólny charakter jest cierpki, chudy i bez głębszej duszy.
Robert: Dla mnie każde tempranillo jest w pewnym sensie dziełem sztuki. Każde wypiję, ale nie do każdego będę wracał. Ta butelka należy do pierwszej grupy. Wino jest świeże, rześkie, ale bardzo szybko się o nim zapomina. Nie znaczy to jednak, że nie warto je spróbować. Jako tańsza alternatywa na wieczór jak najbardziej się nadaje. Moja ocena to 77/100.
Marta: Ladies and gentlemen gwiazdą dzisiejszego wieczoru jest delikatny kwasek. Wino mi smakowało, proste bez większych farejrerków ale im prostsze tym dla mnie łaskawsze. Bo jak tu wczuć się w wąchanie kieliszka jak Robert wyczuwa mln rzeczy a ja tylko maliny ;) 80/100
Wino zostało zakupione w Biedronce, w cenie 14,99 zł. Przy takiej cenie zupełnie nie ma co żałować tego zakupu. Dodatkowo świetnie pasuje ono do jakiś lekkich kolacji, nam wraz z sałatką z chorizo znakomicie umiliło wieczór.
czwartek, 20 lutego 2014
Biedronkowe podboje Hiszpanii
Zgodnie z obietnicą na pierwszy ogień z Biedronkowej promocji win hiszpańskich poszedł Marius Sirah 2010 z Bodegas Piquera. Wino pochodzi z dość mało znanego w Polsce regionu Almansa w Murcji. Zgodnie z informacją od producenta dojrzewało ono 6 miesięcy w dębowych beczkach.
Próbując to wino należy pamiętać jego cenę (17,99 zł). Po tej kategorii cenowej trudno oczekiwać rewelacji i z takim nastawieniem rozpoczęliśmy naszą degustację.
Wino jest dość ciemne, przechodzi w fiolet. Kolor jest głęboki, jednorodny. W nosie na pierwszy plan wybija się kwasowość i nuty owocowe. Wyraźnie czuć wiśnię, której zapach stopniowo łagodnieje przechodząc w delikatny aromat beczki. Mimo pierwszych zachwytów zapach w podsumowaniu jest dość prosty.
Smak nie powala. Wino jest ostre, szczypiące język, wyraźnie wyczuwalne taniny nieco zaburzają ogóle przyjemne wrażenie, choć dla niektórych pójście w tą stronę może być kuszące. Dominują ponownie owoce w kwaśnej odsłonie z nutką wanilii, która pojawia się dosłownie na koniec. Wino jest krótkie i prosto zbudowane.
Robert: W tej cenie ciężko oczekiwać na cuda. To wino męskie, zbudowane solidnie, ale prosto. Wino jest smaczne. Nie dobre, nie słabe, ale właśnie smaczne. Mimo kwaskowatości i jednowymiarowości jestem zadowolony. W tej cenie trudno znaleźć wino które nie wykręca ust, a ten syrah daje radę :).Taka typowa beczkowa Hiszpania. Moja ocena to 78/100.
Marta: Dla mnie cena nie ma zupełnie znaczenia. Wiem, wiem że teraz koneser się oburzy, że jak to nie ma, ale starałam się by nie przysłoniła ona mojego "obiektywizmu". Wino jest jak dla mnie za surowe i za kwaśne, przy drugim podejściu wyczułam lekką słodycz chyba dzięki wanilii, ale w ogólnej ocenie kwasowość to pierwsze co przychodzi mi na myśl. Nie będzie to pozycja, która gdzieś zawojowała, ale do lekkiej sałatki (może ze słodkimi owocami dla balansu) czemu nie? Moja ocena 79/100
Do wina zrobiliśmy szybką przekąskę w postaci sałatki z gruszką według tego przepisu - Sałata z gruszką. Lekka, słodka, dobrze komponowała się z naszym winem.
Na koniec dodamy, że dziś w Lidlu zakupiliśmy polecanego w kilku miejscach francuza znad Rodanu, którego spróbujemy w weekend, o czym na pewno doniesiemy na blogu :).
Próbując to wino należy pamiętać jego cenę (17,99 zł). Po tej kategorii cenowej trudno oczekiwać rewelacji i z takim nastawieniem rozpoczęliśmy naszą degustację.
Wino jest dość ciemne, przechodzi w fiolet. Kolor jest głęboki, jednorodny. W nosie na pierwszy plan wybija się kwasowość i nuty owocowe. Wyraźnie czuć wiśnię, której zapach stopniowo łagodnieje przechodząc w delikatny aromat beczki. Mimo pierwszych zachwytów zapach w podsumowaniu jest dość prosty.
Smak nie powala. Wino jest ostre, szczypiące język, wyraźnie wyczuwalne taniny nieco zaburzają ogóle przyjemne wrażenie, choć dla niektórych pójście w tą stronę może być kuszące. Dominują ponownie owoce w kwaśnej odsłonie z nutką wanilii, która pojawia się dosłownie na koniec. Wino jest krótkie i prosto zbudowane.
Robert: W tej cenie ciężko oczekiwać na cuda. To wino męskie, zbudowane solidnie, ale prosto. Wino jest smaczne. Nie dobre, nie słabe, ale właśnie smaczne. Mimo kwaskowatości i jednowymiarowości jestem zadowolony. W tej cenie trudno znaleźć wino które nie wykręca ust, a ten syrah daje radę :).Taka typowa beczkowa Hiszpania. Moja ocena to 78/100.
Marta: Dla mnie cena nie ma zupełnie znaczenia. Wiem, wiem że teraz koneser się oburzy, że jak to nie ma, ale starałam się by nie przysłoniła ona mojego "obiektywizmu". Wino jest jak dla mnie za surowe i za kwaśne, przy drugim podejściu wyczułam lekką słodycz chyba dzięki wanilii, ale w ogólnej ocenie kwasowość to pierwsze co przychodzi mi na myśl. Nie będzie to pozycja, która gdzieś zawojowała, ale do lekkiej sałatki (może ze słodkimi owocami dla balansu) czemu nie? Moja ocena 79/100
Do wina zrobiliśmy szybką przekąskę w postaci sałatki z gruszką według tego przepisu - Sałata z gruszką. Lekka, słodka, dobrze komponowała się z naszym winem.
Na koniec dodamy, że dziś w Lidlu zakupiliśmy polecanego w kilku miejscach francuza znad Rodanu, którego spróbujemy w weekend, o czym na pewno doniesiemy na blogu :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
